Zaglądamy do „Motoru” nr 41 z 1976 r., a w nim m.in. fotoreportaż z budowy drogi szybkiego ruchu łączącej stolicę z Katowicami, a także prezentacje Skody 105/120 oraz przyczepy kempingowej Niewiadów N-127.

W tym wydaniu zamieszczono obszerny fotoreportaż z placu budowy drogi szybkiego ruchu łączącej stolicę kraju z Katowicami. Ta 300-kilometrowa trasa była uznawana za najważniejszą inwestycję drogową realizowaną w Polsce. Decyzję w sprawie jej przygotowania i realizacji podjęto 26 kwietnia 1973 roku. Co kilka miesięcy udostępniano do ruchu kolejne odcinki trasy. Udział w pracach brało wojsko. Poza jednostkami Wojsk Kolejowych i Drogowych do prac skierowano żołnierzy Wojsk Obrony Wewnętrznej. Normą było przekraczanie założeń przewidzianych w planach, czego przykładem było zbudowanie w ciągu jednego dnia ponad 1000 m drogi.
Wszystkie prace nadzorują oficerowie, specjaliści wysokiej klasy, absolwenci wyższych uczelni wojskowych.
Na gotowych odcinkach trasy przeprowadzano zabiegi kosmetyczne – malowanie linii wytyczających pasy ruchu.
Przemysł czechosłowacki, jak powszechnie wiadomo, pracuje intensywnie nad nową rodziną samochodów, które mieć będą napęd kół przednich. Dotychczasowe modele, wytwarzane od 1964 roku, to samochody o przestarzałej już sylwetce i nie najnowocześniejszych koncepcjach konstrukcyjnych. Stworzenie nowego modelu wymaga wszakże dłuższego okresu czasu, rozbudowy wytwórni, udoskonalonej technologii. Tymczasem konkurencja nie śpi i przez drobne choćby retusze co roku zwiększa „atrakcyjność” swych wyrobów.
Konstruktorom czechosłowackim nie pozostawało więc nic innego jak... wykonanie tego samego kroku — odmłodzenia dotychczasowych rozwiązań po to, by wzrosły ich walory sprzedażne. W ten sposób powstała Skoda 105/120, jako model wywodzący się z dotychczasowej konstrukcji...
Powiedzmy od razu, że zmiany w nowej rodzinie wozów są dość duże. Całkowicie inne jest nadwozie, widać już to choćby po zastosowaniu giętych szyb bocznych. Sama koncepcja podwozia została natomiast niemal bez zmian, jeśli nie liczyć przeniesienia zbiornika paliwa z przodu wozu pod siedzenie tylne (oczywiście pod podłogą) i wyrzucenia chłodnicy z komory silnikowej do bagażnika przedniego. Narzuciło to konieczność użycia elektrycznego wentylatora.
Pod tym względem Skoda nie jest wyjątkiem, ale umieszczenie chłodnicy w odległości paru metrów od silnika stawia ją w rzędzie konstrukcji bardzo rzadkich. Przewody cieczy chłodzącej przebiegać muszą poprzez tunel podłogi. W okresie letnich upałów na pewno nie jest to rozwiązanie najbardziej korzystne, gdyż tunel z pewnością będzie się nagrzewał. Również przy załadunku bagażnika przedniego zwracać będzie trzeba uwagę na to, by w przedniej jego części nie kłaść przedmiotów wrażliwych na temperaturę.
Oryginalnie rozwiązano zamocowanie koła zapasowego. Jest ono osadzone z przodu pod podłogą bagażnika i daje się opuszczać w dół na ramionach prowadzących po odchyleniu zasłony pod zderzakiem.
Samochód produkowany będzie, w początkowym okresie równocześnie ze starymi modelami, w kilku odmianach różniących się wyposażeniem wewnętrznym, jak też pojemnością skokową i mocą silnika. Czterocylindrowa jednostka napędowa ma pojemność 1046 cm³ (33,9 kW/4800 obr./min.) w modelach 105S i 105L bądź też 1174 cm³ w modelu 120 L (stopień sprężania 8,5, moc 38,3 kW przy 5000 obr./min., względnie 42,7 kW przy 5200 obr./min. przy stopniu sprężania 9,5). Ten ostatni silnik wymaga paliwa super i stosowany jest tylko w modelu 120 LS.
Masy pojazdów wynoszą odpowiednio 855, 875 względnie 885 kg, a obciążenie użyteczne określane jest dla wszystkich modeli jednakowo jako 400 kg choć oczywiście w modelach de luxe powinno być o te 20–30 kg niższe. Maksymalna szybkość to 130, 140 i 150 km/godz., a czas przyspieszania od 0 do 100 km/godz. wynosi w sekundach 23; 19 względnie 17 s. W modelu czołowym, 120LS, zastosowano poczwórny układ reflektorów z żarówkami halogenowymi jak również podciśnieniowy mechanizm wspomagający. Przypomnieć warto, że Skoda 105/120 ma mieszany układ hamulców, z przodu tarcze, z tyłu bębny.
Tablica przyrządów otrzymała nowoczesny układ wskaźników jak również włączniki typu francuskiego sterowane dźwigienkami pod kierownicą. Przewidziano również przewietrzanie wnętrza za pośrednictwem odrębnych dysz nawiewowych oraz zagłówki przednich siedzeń w wersji de lux. We wszystkich modelach pokrywa bagażnika otwiera się nie do przodu lub tyłu lecz w stronę lewego boku nadwozia co oczywiście nie będzie najmniej widziane przez importerów brytyjskich.
Podczas Ogólnopolskiego Zjazdu Zwolenników Caravaningu, który odbył się na początku września br. w Warszawie, Zakłady Sprzętu Domowego i Turystycznego Predom-Prespol w Niewiadowie zademonstrowały nowy typ przyczepy kempingowej. Utrzymana w stylu serii przyczep N-126, wzbudziła duże zainteresowanie uczestników Zjazdu jak również zwiedzających wystawę Predomu w Zegrzu...
N-127 różni się od swoich poprzedniczek przede wszystkim znacznie większymi wymiarami, co umożliwia między innymi swobodne poruszanie się we wnętrzu w pozycji wyprostowanej. Nie jest to bez znaczenia szczególnie dla pań przygotowujących posiłki. Nowa przyczepa posiada hamulce najazdowe oraz koło wsporcze pod dyszlem.

Przyczepa wyposażona jest w szafę ubraniową (po lewej stronie wejścia), dwa łóżka, dwie kanapy, które po rozłożeniu tworzą wygodne miejsce do spania. W pojemnikach łóżek i kanap można przechowywać pościel. Ponadto przyczepa wyposażona jest w dwupalnikową kuchenkę gazową, w zlewozmywak, dwa stoły oraz dwie szafki wiszące nad przednim i tylnym oknem. W przyczepie tej dwa okna, przednie i tylne, są otwierane podobnie jak w przyczepie N-132. Nowością jest również otwierany wywietrznik dachowy z moskitierą.
W jednej części szafki kuchennej zamontowano pompkę wodną zaś w drugiej części zaplanowano miejsce na lodówkę turystyczną o pojemności 60 litrów.
Po zamontowaniu nad przednim łóżkiem hamaka otrzymuje się dodatkowe miejsce do spania dla dziecka. Pojemnik na wodę i butle z gazem propan-butan znajduje się na zewnątrz.
Przewidywana cena nowej przyczepy — 85 tysięcy zł. Seryjna produkcja N-127 rozpocznie się w przyszłym roku.
Temat stosowania w samochodach dodatkowych reflektorów halogenowych budził dużo wątpliwości. Nowe przepisy miały je rozwiać. W przypadku świateł przeciwmgłowych sprawa była jasna – ułatwiają jazdę w trudnych warunkach i tym samym podnoszą bezpieczeństwo. Sprawa dodatkowych halogenowych świateł drogowych jest bardziej skomplikowana. Chodzi zarówno o oślepianie jadących z przeciwka, jak i dużą różnicę w oświetleniu drogi – po wyłączeniu dodatkowych świateł wzrok kierowcy odbiera to jako duży deficyt i musi długo adaptować się do słabszego oświetlenia. Rozwiązaniem mają być fabryczne dodatkowe światła, które co prawda zmieniają zasięg, ale ich światłość pozostaje taka sama.

Wszystkie ilustracje pochodzą z archiwalnego „Motoru” nr 41/1976.