Magazyn Auto
Serwis pod patronatem magazynów Motor oraz Auto
Wyścig 24h Le Mans – spowiedź fizjoterapeuty

Wyścig 24h Le Mans – spowiedź fizjoterapeuty

Polski zespół Inter Europol Competition w tym roku zaskoczył wyścigowy świat, zajmując 10. miejsce w klasyfikacji generalnej i 5. w klasie LMP2 jednego z najtrudniejszych wyścigów świata – 24h Le Mans. O przygotowaniach, zawodach, zmęczeniu oraz „cudach”, jakich dokonał, opowiada Szczepan Figat – fizjoterapeuta teamu. 

Był finalistą mistrzostw Polski w biegu na 800 m, a od 22 lat pracuje jako fizjoterapeuta. Przez 10 lat opiekował się m.in. kadrą olimpijską lekkiej atletyki, później kadrą szermierki.

Obecnie pracę dzieli pomiędzy przywracanie ludzi, w tym sportowców, do pełnej sprawności i dbanie o kierowców polskiego zespołu startującego w serii WEC (World Endurance Series), czym zajmuje się od 3 lat. Jako fizjoterapeuta brał udział w ostatnim 24-godzinnym wyścigu Le Mans (w dniach 21-22 sierpnia), w którym polski zespół zajął 5. miejsce w niezwykle silnie obsadzonej klasie LMP2 i 10. w klasyfikacji generalnej. 

Szczepan Figat opowiada o przygotowaniu zawodników do tej kultowej imprezy, o jej przebiegu, o swojej roli oraz o „cudach”, jakie czyni, aby każdy z trzech kierowców biorących udział w zawodach był w stanie nie tylko wytrzymać trudy Le Mans, ale i osiągnąć jak najlepszy wynik. 

Maciej Struk: Szczepan, wyścigi długodystansowe to zazwyczaj wiele godzin za kierownicą samochodu. Jak wygląda przygotowanie kierowców do 24h Le Mans? 

Szczepan Figat: Aby jeździć na wysokim poziomie, trzeba mieć naprawdę znakomitą wytrzymałość, wypracowaną przez lata treningów. Jeśli miałbym porównać Le Mans do biegu, byłby to supermaraton połączony z maratonem szachowym. W końcu każdy z kierowców musi jechać przez 2 godziny z maksymalną koncentracją oraz z maksymalna prędkością.

W bolidzie kierowcy siedzą w niewygodnej pozycji i na dodatek muszą wkładać dużo siły, głównie ramion, aby szybko jechać. W aucie wyścigowym nie ma praktycznie żadnych wygód (z wyjątkiem obowiązkowej klimatyzacji – przyp. red.), poza tym na kierowcę nieustannie działają ogromne przeciążenia związane z przyspieszaniem, hamowaniem i pokonywaniem zakrętów. 

MS: Czy udział w Le Mans wymaga specjalnego przygotowania kondycyjnego? 

SF: Przed Le Mans zawodnicy wykonują więcej ćwiczeń, a także muszą bardziej niż zazwyczaj zadbać o kondycję. Nasi kierowcy – Alex Brundle i Renger van der Zande – jeżdżą na rowerze, a Kuba Śmiechowski (właściciel zespołu i kierowca) biega. Przed samym Le Mans stosujemy trening siłowy na barki, a także wzmacniający uda, pośladki i mięśnie brzucha. Nie ma specjalnych ćwiczeń sprawnościowych z obawy przed doprowadzeniem do urazu. 

Szczepan Figat i Kuba Śmiechowski
Szczepan Figat i Kuba Śmiechowski – kierowca oraz szef zespołu Inter Europol Competition – podczas treningu biegowego na torze Le Mans. 
Szczepan figat

MS: A co z koncentracją? 

SF: Każdy kierowca wykonuje odpowiednie ćwiczenia poprawiające czas reakcji, niektórzy robią żonglerkę piłeczkami czy specjalne ćwiczenia na koordynację. 

MS: Przyjeżdżacie do Le Mans. Jak wygląda planowanie zmian – czy to Twoja działka? 

SF: Jeśli chodzi o samochód i planowanie tego, co w garażu, to ja nic do tego nie mam. Ale konsultujemy ze sobą, kiedy zawodnicy mają czas dla inżynierów, a kiedy dla mnie. Kiedy mogę się nimi zająć, kiedy zrobić im trening fizyczny czy sesję fizjoterapeutyczną. Jest to jednak nieustanna zabawa na żywym organizmie. Muszę korygować swój plan minutowy pod to, gdzie jest samochód i który kierowca jest w aucie. 

Jak wiesz, raczej nie ma w Polsce fizjoterapeuty, który pracuje w profesjonalnym zespole wyścigowym. Ja muszę znać kierowców, wysłuchać ich i zrozumieć. 

MS: Czy kierowcy mają czas na odpoczynek przed samym wyścigiem? Czy to jednak nieustanne zamieszanie, ostatnie treningi, przygotowania itd.? 

SF: Ważne jest to, aby moi zawodnicy przed Le Mans porządnie się wyspali. Dzień przed startem nie ma żadnych jazd, żadnych treningów. Piątek to czas na odpoczynek. 3-4 dni przed Le Mans były jazdy, które kończyły się nawet o 2 w nocy. 

2021 24h LeMans Inter Europol Competition
Nocne przejazdy to najtrudniejsza część 24-godzinnego wyścigu Le Mans. 
Inter europol competition

MS: Co z przygotowaniem organizmu do takiego wysiłku, jakim jest udział w Le Mans? 

SF: Zawsze stosuję intensywne nawadnianie i elektrolity. W czasie wyścigu planuję różne stężenia różnych suplementów, natomiast kierowcy w aucie piją tylko wodę. Mają 1-litrową butelkę, wymienianą albo przy tankowaniu, czyli po około 40 minutach jazdy, albo przy zmianie opon i kierowcy, co następuje co 2 godziny. 

Wodę podajemy z dwóch względów. Po pierwsze, najlepiej nawadnia, a po drugie, mechanizm, który przesyła wodę do kierowcy – jest to specjalna pompka – może się zapchać cząstkami cukru. Już nam się to zdarzało. 

MS: Czy zdarza się, że ściągasz do garażu zawodnika, widząc, że np. jedzie coraz wolniej? 

SF: Rok temu mieliśmy sytuację, kiedy kierowca mówił przez radio o bolącej nodze. Miał problem z przeciążeniem słabego punktu w ciele, przez co stał się on dla niego bolesny. Z kierowcami pracuję często nad najsłabszymi punktami ich ciał, aby nie były dla nich problem w czasie zawodów. 

Jeśli miałbym porównać Le Mans do biegu, byłby to supermaraton połączony z maratonem szachowym.

MS: Dobra, kierowca zjeżdża do boksu. Co się dzieje potem? Kiedy wkraczasz do „akcji”? 

SF: Najpierw kierowcę przejmują inżynierowie, którym zdaje on raport o samochodzie. Mimo że mają oni bardzo dużo monitorów śledzących zmienne dotyczące podzespołów auta, relacja kierowcy zawsze jest bardzo ważna – jak mu się jechało, jak z wyczuciem auta i jego „kondycją”... 

Ja wkraczam po nich. Kierowca od razu dostaje elektrolity albo inny napój regenerujący, węglowodanowy. Później przebiera się ze stroju, który jest kompletnie mokry, i idziemy do hospitality (budynek na torze przeznaczony dla zawodników i obsługi wyścigu – przyp. red.). Teraz ma czas na regenerację. Zazwyczaj robimy chłodzenie w wodzie z lodem lub masaż. Czasem mamy niewielki basenik, do którego wsypujemy kostki lodu. Najpierw trzeba robić regenerację mięśniową, dopiero potem kierowca idzie zjeść i wziąć odżywki. Dzięki temu jesteśmy w stanie doprowadzić do normalności wszystkie zmęczone mięśnie. 

MS: Co to za jedzenie? 

SF: Jedzenie jest specjalnie przygotowane przez naszych kucharzy. Mamy 3 kucharzy, którzy serwują jedzenie lekkostrawne, ale dające energię. Np. Kuba Śmiechowski jest weganinem, dlatego mamy świetną kucharkę od dań wegetariańskich. Kucharze przygotują każde danie, bo jedzenie jest mega ważne. Kierowcy przeważnie jedzą makarony w różnych postaciach. Trudno oprzeć się na mięsach, choć niektórzy preferują np. kurczaka. Oczywiście nie dajemy nic smażonego, tylko gotowane mięso, aby było właśnie lekkostrawne. 

Szczepan Figat, Kuba Śmiechowski, Ranger
Na pierwszym planie Szczepan. Dalej Kuba Śmiechowski i Renger van der Zande. Za kierownicą siedzi w tym momencie Alex Brundle – syn byłego kierowcy Formuły 1. 
SZCZEPAN FIGAT

MS: Jako jedyny zespół macie komorę hiperbaryczną. Kiedy ją stosujecie? 

SF: Stosujemy ją wielokrotnie przed wyścigiem i czasem także w trakcie wyścigu, pomiędzy zmianami, choć zależy to od tego, czego zawodnicy potrzebują. Komora hiperbaryczna nie tylko przyspiesza regenerację, ale i pozwala dotlenić mózg, dzięki czemu organizm jest bardzo sprawny i precyzyjny. Normalne sesje są 1-godzinne, ale w trakcie wyścigu ograniczamy je do 30 minut. 

Jesteśmy teamem, który ma prawdopodobnie najwyższy budżet wykorzystany na przybory i aparaturę służące do regeneracji ciała. Inni zawodnicy, którzy dowiedzieli się o komorze, przychodzili do nas z pytaniem, czy mogą z niej skorzystać. Ze względu na ograniczenia covidowe odmawialiśmy.

Zresztą później mieliśmy liczne dyskusje na ten temat, ale ostatecznie doszliśmy do wniosku, że nie jest to moment, aby ją udostępniać. W końcu to nasz „wynalazek” i nasza tajemnica, dająca przewagę nad innymi. Tylko my posiadamy komorę hiperbaryczną na torze. 

MS: Jak często stosujecie komorę hiperbaryczną? 

SF: Zawodnicy w komorze przed wyścigiem mieli od 8 do 16 sesji. W Le Mans byliśmy na 10 dni przed startem i od tego momentu nasi kierowcy codziennie spędzali czas w komorze. 

MS: Co po regeneracji? 

SF: Podczas 24-godzinnego wyścigu LeMans idą jeść, a później spać. Czas spania wynosi około 2 godzin, maksymalnie 2,5 godziny. W hospitality mamy specjalne pomieszczenie będące moim gabinetem oraz ich miejscem do spania. 

Szczepan Figat_24hLeMans
Szczepan i mechanicy w garażu podczas wyścigu. Jeden z nich serdecznym gestem pozdrawia robiącego zdjęcie Szczepana. 
SZCZEPAN FIGAT

MS: Rzeczywiście da się tam wyspać? 

SF: Tak, jak najbardziej. Najważniejsze jest, aby całość była zaciemniona. 

MS: Kierowcy nie mają problemów z zaśnięciem? Choćby dlatego, że są „napompowani” adrenaliną? 

SF: Adrenalina jest niesamowita po wyjściu z samochodu, ale po chwili przychodzi zmęczenie, które jest nieodzownym elementem Le Mans. To moment, kiedy kierowcy po prostu odpadają, jak małe dziecko po długiej zabawie. 

MS: Jaka jest najtrudniejsza część wyścigu? 

SF: Między 2 a 6 nad ranem. Najtrudniej jest wtedy wstać i aktywować się, choć kierowcy są niesamowicie zmotywowani. Np. Alex Brundle przed wyścigiem rozpisał mi wszystkie momenty, w których ja muszę szybko zareagować. Zresztą muszę dokładnie wiedzieć, jakie jest przesunięcie czasowe, gdzie ma być dany zawodnik i za ile minut. To ja ich budzę i czuwam nad tym, aby byli gotowi wsiąść za kierownicę. 

Alex i Renger to zawodnicy na światowym poziomie i oni tak naprawdę sami wiedzą, czego i kiedy chcą, więc często opieram się na tym, co do mnie mówią. Jeśli czują np. ciężkość na żołądku, to mamy dla nich herbaty ziołowe. Jeśli ktoś jest lekko przeziębiony, bolą go zatoki, staram się przywrócić go do zdrowia. 

Rengera, który miał katar i ciągle kichał, na 5 dni przed wyścigiem musieliśmy leczyć z przeziębienia. Jakby potrwało to jeszcze 2 dni, zapewne by się „rozłożył”. Kupiliśmy więc imbir, cytrynę, miód i zrobiliśmy bezpieczną mieszankę. Nie chcieliśmy wkraczać w takie tematy jak np. syrop, ponieważ trzeba uważać na jego skład, ze względu na kontrolę dopingową. Poza tym Renger dostał witaminę C w dużej dawce. Ostatecznie był gotowy do startu w wyścigu. 

Szczepan Figat, Alex Brundle
Przed startem wyścigu: Alex Brundle i Szczepan, który dba o to, aby zawodnicy przed startem byli maksymalnie wypoczęci i zregenerowani. 
SZCZEPAN FIGAT

MS: A czym pobudzasz zawodników przed kolejnym stintem (czas trwania zmiany danego kierowcy)? Kawą, energetykiem? 

SF: Pilnuję tego, aby kierowcy nie pili napojów takich jak Red Bull czy innych z dużą ilością kofeiny. Jeśli cokolwiek biorą, to tylko to, na co się umówiliśmy. Musimy uważać na picie kawy. Lepiej wypić pełnoenergetyczny napój i zjeść pełnowartościowe produkty. Uważamy na cukier prosty, np. w batonach. Bardziej cenimy fruktozę połączoną np. z naturalnymi węglowodanami. Dbamy o to, aby energia pochodziła z jedzenia, a nie była sztucznie pompowana np. kawą. 

W przypadku wyścigów trwających 4 godziny moja rola jest ograniczona. Ale w dłuższych już konsultujemy z kierowcą wszystko, także suplementy. Na odżywki, suplementy nie mamy ograniczeń budżetowych, ale dobieramy je tak, aby miały sens. 

2021 24h LeMans Inter Europol Competition (3)
Samochód kategorii LMP2 to Oreca 07, korzystająca z 4-lirowego silnika V8 o mocy 540 KM przy minimalnej masie własnej wynoszącej 950 kg. 
inter europol competition

MS: Jazda autem Le Mans to ogromne przeciążenia. Które części ciała najbardziej „dostają w kość”? 

SF: Spodziewałem się, że najwięcej problemów będziemy mieli z odcinkami szyjnymi i lędźwiowymi kręgosłupa, ale najbardziej obciążone są ramiona. Kierownica nie ma wspomagania, przez co mocno obciąża górne partie. W mojej pracy staram się gasić słabe punkty kierowców. Muszę je najpierw znaleźć, ponieważ każdy ma jakieś słabe punkty. Później podbudowuje je ćwiczeniami. 

Dzięki temu jestem w stanie dosłownie przyspieszyć naszych kierowców i ich organizmy oraz sprawić, że będą tak silni jak ich najsłabsze ogniwo. Jeśli moi kierowcy mówią mi, że z czymś mają lub mieli w przeszłości problem, np. w dzieciństwie – staram się kompletnie te miejsca odciążyć. Dać luz, mobilizację, relaksację. To przynosi wymierne efekty. 

Komora hiperbaryczna nie tylko przyspiesza regenerację, ale i pozwala dotlenić mózg, dzięki czemu organizm jest bardzo sprawny i precyzyjny.

MS: A nogi? Np. od wciskania gazu? 

SF: Myślałem, że kierowcy będą mieć przeciążone stopy i łydki, ale to zdarza się sporadycznie. 

MS: Czy mechanicy też są w sferze Twoich „czarów”? 

SF: Jestem odpowiedzialny w teamie za to, żeby wszyscy byli sprawni. Jeśli komuś coś dolega, ja od razu reaguje. Mamy czterech mechaników obok samochodu, jednego, który macha flagą, dwóch tankujących, dwóch oponiarzy oraz trzech inżynierów. W tym roku na Le Mans ze względów covidowych była ograniczona liczba osób w teamie. 

Szczepan Figat_24hLeMans (3)
Mechanicy w trakcie ćwiczeń aktywizujących. 
Szczepan figat

MS: Mechanicy są w stanie jakoś odpocząć? 

SF: Co 40 minut mają zmianę, więc pozostaje im niewiele czasu na sen. Aktywuję mechaników co 2 godziny, przed pit stopami. Zlecam im ćwiczenia, np. kilka pompek, przysiady, rozciąganie, ćwiczenia na mobilność bioder. Muszę dbać o nich, aby byli gotowi do swojej pracy. Wyobraź sobie, że ktoś otwiera oczy i nagle każesz mu zmienić koło, które waży 25 kg. Musisz jedno przytargać, drugie zabrać i uciekać z tym kołem do garażu. Poza tym koło jest gorące, podgrzewane w kominie podgrzewającym lub owinięte w maty grzejące. Jeden z mechaników w tym roku chwycił koło za felgę i przybiegł z nim do auta... po zdjęciu rękawicy okazało się, że miał poparzoną całą rękę. 

MS: A co się dzieje po wyścigu? 

SF: Na początku jest oczywiście czas na świętowanie – w tym roku zespół dokonał naprawdę czegoś wielkiego – ale przychodzi taki moment zmęczenia, że niemal wszystkich członków zespołu dopada senność.

Wtedy dosłownie odpadasz. 

Czytaj także