Pierwsze BMW X5 nigdy nie doczekało się seryjnej wersji M. Ponad ćwierć wieku później BMW i Kith postanowiły nadrobić to po swojemu: na bazie egzemplarza E53 z 2000 r. zbudowały unikatowy projekt z 5-litrowym V10 o mocy 507 KM z M5 E60 i 6-stopniowym manualem. Obok niego powstał też drugi, współczesny projekt.
X5 o oznaczeniu kodowym E53 zadebiutowało w 1999 roku jako pierwszy SUV w historii BMW. W gamie modelu nie brakowało dużych silników – najmniejszy miał 3 litry pojemności i sześć cylindrów, a największy to 4,8-litrowe V8. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nie był zarezerwowany dla sportowej wersji M, bo ta po prostu nie istniała w tej generacji.
Teraz, po 27 latach od premiery, pierwsza X5 w końcu doczekała się jednostkowego egzemplarza z oznaczeniami M (oficjalna nazwa auta to 2000 BMW X5 E53 by Ronnie Fieg) i potężnym silnikiem. Wszystko dzięki wspólnym wysiłkom amerykańskiego oddziału marki i firmy odzieżowej Kith.
Bazą do stworzenia tego projektu był egzemplarz BMW X5 z 2000 roku. Choć auto było w dobrym stanie, zostało poddane kompletnej renowacji obejmującej nadwozie, wnętrze oraz elementy mechaniczne. Przy okazji co nieco poprawiono. Pod maskę trafiło wolnossące V10 generujące 507 KM mocy i 520 Nm maksymalnego momentu obrotowego. To kultowy silnik o oznaczeniu S85 znany m.in. z BMW M5 E60.
Duży motor sprzężono z 6-stopniową manualną skrzynią biegów i fabrycznym napędem xDrive. Twórcy nie chwalą się szczegółowymi osiągami, ale można podejrzewać, że jest to całkiem szybki samochód.
Wyjątkowe X5 otrzymało również autorski układ wydechowy, usztywnione i obniżone zawieszenie oraz układ hamulcowy M Sport z niebieskimi zaciskami, które przyozdobiono logo „Kith”. W parze z modyfikacjami technicznymi idą również zmiany wizualne obejmujące pakiet aerodynamiczny z obszerniejszymi zderzakami i progami oraz duże felgi.
Wnętrze jest bardziej zachowawcze. Czarną skórę przełamano metalizowanymi akcentami i tłoczonymi napisami „Kith”. Zadbano nawet o najdrobniejsze detale, czego wyrazem jest prędkościomierz z logo „M” niespotykany w innych X5 tej generacji.
Przy okazji na warsztat trafiła również najnowsza generacja X5. Konkretnie wersja 40 xDrive napędzana trzylitrową sześciocylindrówką o mocy 400 KM. W tym przypadku napęd pozostał bez zmian a skupiono się głównie na wyglądzie. Pojazd dostał 23-calowe felgi, przyciemnione klosze świateł i oznaczenia „Kith” zarówno na zewnątrz, jak i w środku.
Oba projekty robią świetne wrażenie, ale jeden budzi zdecydowanie więcej emocji. Dobrze, że w dobie nudnej i przewidywalnej motoryzacji wciąż jest miejsce na takie projekty.