Serwis pod patronatem magazynu Motor
Serwis pod patronatem magazynu Motor
Nissan Pixo – przód i bok
fot. Nissan
Nowości

Nissan Pixo wraca po 13 latach. Tym razem ma francuskie geny

Nazwa została, ale cała reszta zmieniła się niemal nie do poznania. Nowy Nissan Pixo – miejski maluch pozycjonowany poniżej Micry – jest elektrycznym kuzynem Renault Twingo i ma oferować do 259 km zasięgu.

W ostatnim czasie Nissan boryka się ze sporymi problemami finansowymi. Marka przechodzi restrukturyzację obejmującą redukcję kosztów i zwolnienia, ale prowadzi też ofensywę modelową. Jedną z nowości, które dają nadzieję na sukces, jest Pixo.

Po 13 latach przerwy Japończycy postanowili wrócić do nazwy Pixo, pod którą w latach 2008-2013 oferowali spalinowy model segmentu A. Co ciekawe, również nie była to autorska konstrukcja Nissana, lecz Suzuki Alto w przebraniu. Stare Pixo nie odniosło wielkiego sukcesu w Europie. Pozostaje liczyć, że elektryczny następca będzie miał więcej szczęścia.

Poprzedni Nissan Pixo pierwszej generacji z lat 2009-2013
Poprzedni Nissan Pixo był oferowany w Europie od 2009 do 2013 r. Powstawał w Indiach i był bliźniakiem Suzuki Alto.
fot. Nissan

Dobrze znana baza

Pixo jest kolejnym elektrykiem Nissana, będącym tak naprawdę reinterpretacją modelu Renault. Po Micrze bazującej na Renault 5 przyszedł czas na japoński odpowiednik nowego Twingo. Choć styliści dołożyli starań, by odróżnić przód i tył od francuskiego pierwowzoru, linia boczna wyraźnie zdradza, z czym mamy do czynienia.

Trzeba jednak oddać, że Nissan zadbał o detale. W kilku miejscach znajdziemy np. ukryte motywy „23” (cyfry 2 i 3 czyta się po japońsku „Ni-San”), a odważna kolorystyka pozwoli wyróżnić się na ulicy.

Nissan Pixo – bok
Z boku najbardziej widać podobieństwo do Renault Twingo.
fot. Nissan

Mały z zewnątrz, wielki w środku

Nowy elektryk Nissana mierzy tylko 3796 mm długości i 1790 mm szerokości, ale ma aż 2492 mm rozstawu osi, co pozwoliło wygospodarować wygodną przestrzeń dla czterech osób. Bagażnik również imponuje – zmieści 356 litrów ładunku, a po złożeniu foteli aż 1221 litrów.

Samo wnętrze jest niemal kopią tego, co znamy z Twingo. Prosty kokpit łączy fizyczne pokrętła i przyciski z dotykowym, 10-calowym ekranem multimediów. Te mają wbudowane usługi Google z asystentem Gemini.

Nissan chwali się również łącznością z aplikacją MyNissan pozwalającą zarządzać funkcjami pojazdu, a także rozpoznawaniem twarzy Face ID przywołującym spersonalizowane ustawienia kierowcy.

Nissan Pixo – kokpit
Mimo niewielkich wymiarów wnętrze imponuje przestrzenią.
fot. Nissan

Wydajność ponad osiągi

Pixo wykorzystuje elektryczny napęd znany z Renault Twingo i Dacii Spring. Silnik o mocy 60 kW (82 KM) napędza przednie koła. Czerpie energię z akumulatora LFP o pojemności 27,5 kWh – pierwszego tego typu zastosowanego w europejskim modelu Nissana. Pixo przyspiesza od 0 do 100 km/h w 11,9 s, a jego prędkość maksymalna wynosi 130 km/h. Wstępnie deklarowany zasięg to do 259 km według WLTP.

Standardowa ładowarka pokładowa ma moc 11 kW, natomiast maksymalna moc ładowania prądem stałym wynosi 50 kW. Uzupełnienie energii od 15 do 80 proc. ma zająć około 28 minut.

Powinno być tanio

Produkcją nowego Pixo zajmie się Renault w zakładzie w Novo Mesto w Słowenii. Pierwsze samochody mają trafić do klientów na początku 2027 r., natomiast ceny, lokalne specyfikacje i informacje o otwarciu zamówień Nissan ogłosi w grudniu.

Pixo, podobnie jak Twingo, to odpowiedź na potrzeby taniej mobilności. Biorąc pod uwagę cenę bazowego Twingo, kwota w okolicach 20 tys. euro wydaje się prawdopodobna. Pixo powinno więc grać w lidze najtańszych elektryków na rynku. Połączenie miejskiej zwinności z codzienną praktycznością i niskimi kosztami eksploatacji wydaje się przepisem na sukces. Czas pokaże, czy faktycznie tak będzie.

Czytaj także