Serwis pod patronatem magazynów Motor oraz Auto

Renault Talisman dCi 200 EDC – test

Największy sedan Renault przeszedł wręcz wzorcowy lifting. Testujemy odświeżonego Talismana w topowej specyfikacji Initiale Paris.

Od momentu gdy Talisman zastąpił Lagunę, minęło już ponad 5 lat. W motoryzacji to całkiem sporo – wiele samochodów po takim okresie wymaga już poważnej modernizacji, żeby na tle nowszych rywali nie wyglądać staro.

Nie dotyczy to jednak Talismana, który zapoczątkował w gamie francuskiego producenta erę charakterystycznych diodowych „wąsów” pod przednimi światłami, dzięki czemu nie odstaje od później prezentowanych i powielających owo rozwiązanie modeli tej marki. Przede wszystkim jednak jego elegancka linia po prostu wciąż może się podobać.

KSZ_RENAULT_TALISMAN_I_FL_INITIALE_STATYKA_010
Delikatnie odświeżony Talisman wciąż może się podobać. Z tyłu wyróżniają go światła z chromowanymi listwami.

Projektanci Renault najwyraźniej podzielają to zdanie, bo odświeżając swojego największego sedana i kombi, zdecydowali się tylko na kosmetyczne zmiany zewnętrzne. Bardziej skupili się na unowocześnieniu wyposażenia i dopracowaniu szczegółów. Żeby ocenić Talismana po modyfikacjach, przetestowaliśmy go we flagowej wersji Initiale Paris z 200-konnym dieslem.

Renault Talisman dCi 200 EDC: nadwozie

Delikatne zmiany w wyglądzie Talismana najłatwiej dostrzec z przodu (pojawiły się tu m.in. nowe reflektory oraz inaczej wyprofilowany zderzak) i w tylnej partii, gdzie w charakterystyczne dla współczesnych Renault szerokie światła wkomponowano chromowane listwy. Samochód otrzymał też nowe wzory felg, choć akurat te w odmianie Initiale Paris są już znane z modelu sprzed liftingu.

Stonowany design bardzo pasuje do tej postawnej limuzyny (długość 4,85 m i 1,87 m szerokości), a jednocześnie sprawia, że francuski sedan nie rzuca się w oczy – chyba że po zmroku, za sprawą charakterystycznego kształtu świateł.

KSZ_RENAULT_TALISMAN_I_FL_INITIALE_EXTERIOR_019
Testowane Renault prezentuje się ciekawie w dużej mierze dzięki efektownie mieniącemu się lakierowi.

Na szczególną uwagę zasługuje widoczny na zdjęciach efektowny metaliczny lakier (Czerwony Millesime za 2600 zł), który w słońcu mieni się na bordowo, a w cieniu wydaje się brązowy.

Renault Talisman dCi 200 EDC: wnętrze

W środku też obyło się bez rewolucji, ale zaszły tu dużo ważniejsze zmiany niż na zewnątrz. Po pierwsze, poprawiono montaż. Talismany z początkowego okresu produkcji kiepsko wypadały pod tym względem – już w nowych samochodach słychać było trzaski dochodzące z różnych miejsc w kabinie podczas jazdy lub pod naciskiem palca czy kolana. Z czasem producent nieco dopracował wnętrze, a teraz już nawet krytykanci będą pod wrażeniem tego, jak starannie poskładano kokpit w całość. Zupełnie niezłe wrażenie robią też użyte do tego tworzywa.

KSZ_RENAULT_TALISMAN_I_FL_INITIALE_INTERIOR_002
W kokpicie Talismana zmodernizowano centralną część oraz obydwa ekrany.

Po drugie, przy okazji liftingu Renault klasy średniej doczekało się unowocześnionej „elektroniki pokładowej”. Pośrodku deski rozdzielczej pojawił się większy, zwłaszcza na szerokość, ekran o przekątnej 9,3 cala (wcześniej maksimum 8,7'') z bardziej zaawansowanym, a zarazem przyjaźniejszym w obsłudze systemem multimedialnym. Z kolei zestaw zegarów w droższych wersjach Talismana nie jest już 7-calowym wyświetlaczem wciśniętym między analogowe wskaźniki stanu paliwa i temperatury płynu chłodniczego, lecz przyjął formę 10,25-calowego ekranu pozwalającego kierowcy wybierać różne tryby prezentacji danych (w tym mapy nawigacji).

Po trzecie, Renault zajęło się także wygodą obsługi. Zarządzanie pracą tempomatu wreszcie nie jest już rozdzielone pomiędzy przyciski na kierownicy i tunelu centralnym – korzystanie z tego udogodnienia nie wymaga już zdejmowania rąk z kierownicy. Przy dźwigience hamulca ręcznego, czyli tam, gdzie dotychczas włączało się tempomat, pojawił się przycisk przydatnej funkcji Auto hold, która przytrzymuje hamulec podczas postoju np. na światłach, zwalniając kierowcę z obowiązku trzymania stopy na pedale hamulca. Odświeżony Talisman zyskał też półkę z ładowarką indukcyjną, większe (i podświetlone) miejsca na napoje, a także „pełnoprawny” panel obsługi wentylacji, więc w końcu nie trzeba sięgać do ekranu dotykowego, żeby włączyć klimatyzację albo zmienić siłę nawiewu.

Przestronność wnętrza oczywiście pozostała bez zmian – największy sedan Renault (aktualnie po prostu większy z dwóch) standardowo mieści za kierownicą osoby mierzące do 190 cm, a w drugim rzędzie nie wyższe niż 185 cm. Są jednak dwa zastrzeżenia: gdy z przodu usiądzie ktoś wysoki i mocno cofnie swój fotel, za nim trudno już zmieścić kolana i stopy, a jeśli – jak w testowanym aucie – zamówi się opcjonalne duże okno dachowe, to także z przodu o komforcie można mówić do 185 cm wzrostu (konstrukcja szyberdachu ogranicza przestrzeń nad głowami).

KSZ_RENAULT_TALISMAN_I_FL_INITIALE_INTERIOR_131
Jeśli z przodu nie siedzi ktoś bardzo wysoki, na komfortowej kanapie jest dużo miejsca.

Bagażnik ma solidne 608 l pojemności, ale 93 litry przypadają na przestrzeń pod podłogą – w opisywanym samochodzie niemal w całości zajętą m.in. przez dojazdowe koło zapasowe (w wysokoprężnych Talismanach to opcja za 700 zł). Faktyczna pojemność jest zatem mniejsza – choć i tak więcej niż wystarczająca. Zastrzeżenia budzi za to niewielki, nawet jak na sedana, otwór załadunkowy.

Renault Talisman dCi 200 EDC: układ napędowy

Rzut oka pod maskę ujawnia, że lifting Talismana został... rozciągnięty w czasie. Nowe silniki pojawiają się bowiem dopiero w samochodach z tegorocznej produkcji. Tymczasem opisywane Renault zostało wyprodukowane w 2020 r., więc korzysta z jednostki znanej już od paru lat. Co absolutnie nie jest jego wadą.

Testowany egzemplarz napędza 200-konny diesel 2.0 (najdroższą odmianę Initiale Paris można kupić tylko z dwoma najmocniejszymi silnikami w gamie – opisywanym wysokoprężnym lub benzynowym o mocy 225 KM). To konstrukcja pełna mocnych stron. Pracuje bardzo miękko, kulturalnie rozwija moc, sprawnie „wspina się” na obroty i nawet przy tych wyższych nie drażni swoim dźwiękiem (chyba że na ekranie centralnym w menu „Styl dźwięku silnika” wybierze się sportowy – sztucznie „podkręcone” odgłosy spod maski okazują się niezbyt szlachetne).

KSZ_RENAULT_TALISMAN_I_FL_INITIALE_INTERIOR_074
Można wzmocnić dźwięk silnika – ale nie ma sensu, nie brzmi on po tym zbyt przyjemnie.

Do tego zadowala się bardzo rozsądnymi ilościami paliwa. W czasie testu Renault zużywało skromne 5,4 l na 100 km w trasie pokonywanej z prędkościami poniżej 100 km/h, a w miejskich korkach potrzebowało tylko 7,6 l/100 km. Jeśli ruch nie odbywa się płynnie albo kierowca chętnie korzysta z dużej mocy auta, trzeba się przygotować na rezultaty wyższe o 15-25%, a przy autostradowym tempie spalanie przekracza 9 l na 100 km.

Tak naprawdę jedyną poważniejszą słabą stroną topowego diesla są osiągi, jakie zapewnia Talismanowi. Z jednej strony autu daleko do bycia zawalidrogą – katalogowo osiąga „setkę” w 8,8 sekundy (nasze pomiary dały wynik 9,6 s, ale w dużej mierze dlatego, że niska temperatura i zimowe opony powodowały problemy z trakcją podczas gwałtownego ruszania z miejsca). Ale z drugiej strony – po aucie klasy średniej z dieslem o mocy 200 KM można się spodziewać nieco lepszych parametrów, w końcu 174-konnemu Oplowi Insignii wystarcza 8,9 s, a 200-konny VW Passat potrzebuje zaledwie 7,4 s.

Na dobrą ocenę zasługuje też 6-stopniowy automat testowanego Talismana (standardowo łączony z topowym dieslem). Gładko zmienia biegi, dobrze dobiera je do sytuacji i całkiem sprawnie – choć nie momentalnie – reaguje na nagłe dodanie gazu. A do tego obsługuje się go przy pomocy klasycznej dużej dźwigni, która może nie wygląda efektownie, ale używa się jej wygodniej niż modnych obecnie drobnych dźwigienek.

Renault Talisman dCi 200 EDC: wrażenia z jazdy

Na wrażenia z podróży testowanym Talismanem mocno wpływa seryjne wyposażenie odmiany Initiale Paris, obejmujące trzy ważne elementy: 19-calowe felgi, adaptacyjne zawieszenie z amortyzatorami o zmiennej sile tłumienia oraz system 4Control.

Połączenie dużych obręczy z oponami o dość niskim profilu (245/40) sprawia, że gdy koła wpadają w wyrwę w asfalcie albo trafiają na uskok nawierzchni, podróżni są narażeni na wstrząsy, a do ich uszu dochodzi dudnienie z podwozia – niezależnie od wybranego trybu układu jezdnego. Za to na wszelkich innych nierównościach zawieszenie Renault spisuje się wyśmienicie – niweluje nie tylko krótkie wstrząsy, ale także bujanie na pofalowaniach nawierzchni, a do tego nie dopuszcza do „galopowania” na powtarzających się nierównościach. Nie ma też skłonności do nieprzyjemnego „dobijania” po zbyt szybkim pokonaniu progu zwalniającego.

KSZ_RENAULT_TALISMAN_I_FL_INITIALE_INTERIOR_064
Seryjne w Initiale Paris adaptacyjne zawieszenie pozwala wpływać na nastawy układu jezdnego.

A jednocześnie Talisman zaskakuje pewnością prowadzenia. To zasługa układu 4Control, czyli tylnych kół, które przy wyższych prędkościach skręcają pod niewielkim kątem w tę samą stronę co przednie, stabilizując auto i właściwie eliminując nadsterowność po ujęciu gazu. Z kolei przy niższym tempie koła tylnej osi skręcają w kierunku przeciwnym do przednich, co poprawia zwrotność samochodu (i to wyraźnie: Renault wyposażone w 4Control zawraca „na raz” na uliczce o szerokości 10,8 m – to wynik na poziomie aut miejskich, o 0,8 m lepszy niż w Talismanie bez tego układu).

Ten duży sedan nie jest jednak najlepszą ofertą dla osób preferujących dynamiczny styl jazdy. Mimo niezłej zwinności nie zachęca on prowadzącego do poszukiwania granic możliwości ogumienia – głównie za sprawą wyraźnych przechyłów bocznych i niezbyt „komunikatywnego” układu kierowniczego.

Renault Talisman dCi 200 EDC: bezpieczeństwo

Już wcześniej Talisman w najbogatszej specyfikacji standardowo oferował dość bogaty zestaw systemów wspierających kierowcę i dbających o bezpieczeństwo podróżnych, obejmujący m.in. aktywny tempomat, asystenta pasa ruchu, monitorowanie martwych pól, rozpoznawanie ograniczeń prędkości, automatyczną obsługę świateł drogowych czy układ pomagający zapobiec najechaniu na poprzedzający pojazd. Dopłaty nie wymagał też ekran typu head-up, który mimo bardzo niewielkich wskazań pozwalał kierowcy bardziej skupiać się na drodze.

Odświeżony model wciąż oferuje wszystkie te systemy, ale część z nich w zdecydowanie bardziej rozbudowanej formie. Adaptacyjny tempomat wzbogacono np. o funkcję ułatwiającą poruszanie się w korku, bardziej zaawansowane jest również działanie systemu wspomagającego utrzymanie się na własnym pasie ruchu. Nowością są też matrycowe reflektory, które dzięki aktywnemu sterowaniu strumieniem światła zapobiegają oślepianiu innych kierowców, jednocześnie doskonale oświetlając fragmenty drogi obok nich.

Renault Talisman dCi 200 EDC: cena i wyposażenie

Jak przystało na flagową odmianę Initiale Paris, testowane Renault imponuje poziomem wyposażenia. W topowym wariancie bez dopłaty otrzymuje się nie tylko wspomniane adaptacyjne zawieszenie, skrętną tylną oś, matrycowe reflektory, ekran head-up czy duży wyświetlacz wskaźników, ale także system dostępu bezkluczykowego, kamerę cofania, asystenta parkowania (równoległego, poprzecznego i na ukos), nagłośnienie firmy Bose czy elektrycznie sterowane skórzane fotele z podgrzewaniem, wentylacją i masażem.

Przez lata samochody marki Renault wyróżniały się na rynku bardzo rozsądnie skalkulowanymi cenami, ale ostatnio straciły ten atut. W 2019 r. Talisman w testowanej odmianie kosztował 164 500 zł, w ubiegłym roku podrożał, ale nadal kosztował mniej niż 170 tys. zł. Dziś trzeba już za niego zapłacić niemal 185 tys. zł. Wśród topowych wersji równie szybkich rywali droższa okazuje się tylko Mazda 6. Tymczasem Opla Insignię czy Skodę Superb można kupić już za mniej niż 150 tys. zł. Owszem, nie dostanie się przy okazji tak kompletnego wyposażenia jak u Renault, ale przecież nie każdy potrzebuje wentylowanych foteli czy sprzętu audio z 13 głośnikami, a niemal 40 tys. zł różnicy to w tym segmencie przepaść.

A przecież podana kwota dotyczy Talismana z poprzedniego rocznika! Tegoroczne egzemplarze otrzymały nowy silnik o mocy 190 KM, ale mimo obniżonej mocy ich cena skoczyła niemal do poziomu 200 tys. zł. To po prostu koszmarnie dużo – podobna kwota wystarczy już na zakup hybrydy klasy premium, np. BMW 330e o mocy aż 292 KM. Dlatego w razie chęci zakupu Talismana warto zainteresować się stojącymi w salonach autami z roku 2020 – obecnie dodatkowo mocno przecenionymi.

Dane techniczne Renault Talisman dCi 200 EDC
Silnik turbodiesel
Pojemność skokowa 1997 cm3
Układ cylindrów/zawory R4/16
Moc maksymalna 200 KM/3500
Maks. moment obrotowy 400 Nm/1750
Napęd przedni
Skrzynia biegów aut./6-biegowa
Długość/szerokość/wysokość 485/187/146 cm
Rozstaw osi 281 cm
Średnica zawracania 10,8 m
Masa/ładowność 1650/b.d. kg
Pojemność bagażnika 608 l
Poj. zbiornika paliwa 47 l
Opony 245/40 R19
Osiągi, zużycie paliwa (dane prod.)
Prędkość maksymalna 230 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,8 s
Średnie zużycie paliwa 5,6-6,0 l/100 km
Zasięg 830 km
CENA (dCi 200 EDC Initiale Paris) 184 400 zł

PLUSY/MINUSY

+ elegancki wygląd, przyjemnie wykończone i bardzo bogato wyposażone wnętrze, kulturalny i oszczędny silnik, wysoki komfort, pewne prowadzenie, dobre multimedia, wygodna obsługa, świetna zwrotność, zaawansowane systemy bezpieczeństwa
- wysoka cena, przeciętne osiągi, nieco ograniczona przestrzeń na nogi z tyłu

Renault Talisman dCi 200 EDC – test: podsumowanie

Talisman przeszedł wręcz podręcznikowy lifting, w ramach którego doczekał się niewielkich zmian zewnętrznych oraz bardzo ważnych modyfikacji wnętrza i wyposażenia. Gdyby nie wyraźnie podniesiona cena, Renault należałoby do najlepszych propozycji w swoim segmencie.

 

 

Ocena:

Czytaj także