Nowoczesne samochody mają coraz większe i lepiej umieszczone ekrany, ale ich obsługa wcale nie staje się przez to łatwiejsza. W najnowszym teście szwedzkiego magazynu Vi Bilägare kierowcy przejeżdżali średnio 813 m podczas wykonywania podstawowych czynności, czyli więcej niż w podobnym badaniu z 2022 roku.
Ekrany dotykowe stały się już chlebem powszednim w nowoczesnych samochodach. Przejmują na siebie sterowanie bardzo wieloma funkcjami, w tym np. klimatyzacją czy – w chińskich samochodach – nawet oświetleniem zewnętrznym. Choć… to właśnie Chińczycy chcą teraz powrócić do „korzeni” i wymusić odpowiednimi przepisami stosowanie przez producentów większej liczby fizycznych elementów obsługi, więcej piszemy o tym TUTAJ.
4 lata temu szwedzki magazyn Vi Bilägare przeprowadził test, w którym porównał obsługę w czasie jazdy z prędkością 110 km/h 11 nowych aut różnych producentów z klasycznym Volvo V70 z 2005 roku. Wyniki znajdziesz TUTAJ.
Teraz Szwedzi powtórzyli swoje badanie. Tym razem objęło ono 10 nowych samochodów oraz model z 2016 roku. Każdym z nich poruszano się po zamkniętym lotnisku ze stałą prędkością 110 km/h, a kierowca miał wykonać cztery zestawy codziennych czynności związanych z ogrzewaniem, radiem, licznikiem przebiegu i jasnością wyświetlaczy.
Przed rozpoczęciem pomiarów uczestnicy mogli zapoznać się z systemem danego samochodu. Czas liczono od chwili, gdy kierowca trzymał obie ręce na kierownicy, aż do zakończenia ostatniego zadania, a następnie przeliczano go na drogę pokonaną podczas obsługi interfejsu.
W 2022 roku średni wynik wynosił 756 m. W edycji z 2026 roku wzrósł do 813 m, co odpowiada mniej więcej dwóm dodatkowym sekundom potrzebnym na wykonanie tych samych rodzajów operacji.
Najlepiej spośród sprawdzanych samochodów wypadło Volvo XC60. Wszystkie zadania wykonano w nim na dystansie 485 m, co pokazuje, że rozbudowany interfejs dotykowy nie musi być z definicji niewygodny, o ile najczęściej używane funkcje są właściwie rozmieszczone.
Ten rezultat ma jednak mniej optymistyczne tło. XC60 potrzebowało o 68 m więcej niż Volvo C40 uczestniczące w poprzednim badaniu. Oznacza to, że najlepszy samochód nowej edycji nie poprawił wyniku wcześniejszego przedstawiciela tej samej marki.
Dobrze oceniono również Skodę, która połączyła ekran z fizycznymi elementami sterowania w sposób ułatwiający obsługę. W Kii EV3 część wyświetlacza była natomiast zasłonięta przez kierownicę, co ograniczało jego czytelność.
Ciekawie prezentuje się przypadek Mazdy CX-60, potrzebującej aż 1137 m na wykonanie wszystkich przewidzianych czynności. I to pomimo faktu, że w jej kokpicie naliczono aż 50 przycisków. Tyle że są one zbyt podobne oraz niewłaściwie rozmieszczone i słabo opisane.
Tesla od lat należy do producentów najmocniej opierających obsługę samochodu na centralnym ekranie. W Modelu Y za jego pomocą steruje się nie tylko klimatyzacją, lecz także ustawieniem lusterek, a nawet wyborem kierunku jazdy.
Mimo takiego podejścia Model Y uzyskał lepszy rezultat niż Model 3 w teście z 2022 roku. Dystans potrzebny do wykonania zadań skrócił się o ponad 100 m, co potwierdza, że kluczowe znaczenie ma projekt interfejsu, a nie sama liczba fizycznych przycisków.
Badanie podważa więc prosty podział na dobre przyciski i złe ekrany. O końcowym wyniku decydują przede wszystkim wielkość elementów, ich położenie, szybkość reakcji systemu oraz liczba kroków potrzebnych do uruchomienia konkretnej funkcji.
W poprzednim teście bardzo dobrze wypadło Volvo V70 z 2005 roku. Duże, czytelne przełączniki pozwalały obsługiwać wiele funkcji dotykiem, bez długiego odrywania wzroku od drogi, a wszystkie zadania wykonano na odcinku zaledwie 306 m.
Tym razem jako przykład bardziej tradycyjnego kokpitu wykorzystano Volvo V60 z 2016 roku. Samochód miał wiele fizycznych elementów sterujących, ale były one mniejsze i współpracowały z bardziej złożonym systemem menu. W rezultacie wykonanie zadań wymagało przejechania 863 m, czyli wyraźnie więcej niż w nowym XC60.
Wniosek jest dość czytelny: przyciski pomagają wtedy, gdy są duże, logicznie pogrupowane i łatwe do rozpoznania bez patrzenia. Jeśli producent umieszcza ich zbyt wiele na małej powierzchni, tradycyjny panel może okazać się równie kłopotliwy jak źle zaprojektowany ekran.
Słabo wypadł nowy Mercedes CLA wyposażony w ostatnią wersję systemu MBUX. Wykonanie wszystkich zadań zajęło 35 sekund, czyli o 15 sekund więcej niż w Mercedesie GLB, bazującym na tych samych rozwiązaniach, co CLA poprzedniej generacji i sprawdzanym cztery lata wcześniej.
Dodatkowym problemem był czas uruchamiania elektroniki. Po odblokowaniu samochodu ekran potrzebował 19 s, zanim zaczął reagować na dotyk. W codziennym użytkowaniu takie opóźnienie może utrudniać szybkie ustawienie klimatyzacji, ogrzewania fotela czy źródła dźwięku przed ruszeniem.
Testerzy sprawdzili również obsługę ekranów w rękawiczkach wykonanych z różnych materiałów. Na polecenia wydawane w grubych skórzanych rękawiczkach reagowały jedynie systemy Mercedesa i Volvo.
Badanie odbyło się na lotnisku Lunda w pobliżu Uppsali w Szwecji. Temperatura wynosiła 12°C, a samochody prowadzone były po prostej przy zmiennym zachmurzeniu.
Kierowcy musieli wykonać następujące czynności:
Jeżeli kierowca zjechał z pasa lub nie utrzymał stałej prędkości, próbę powtarzano. Oceniano także odległość ekranu od kierowcy, kąty widzenia, funkcje telefonu oraz czas potrzebny na uruchomienie interfejsu po włączeniu samochodu.
Współczesne wyświetlacze są większe, mają wyższą rozdzielczość i coraz częściej znajdują się bliżej naturalnej linii wzroku kierowcy. Samo powiększenie wyświetlacza nie rozwiązuje jednak problemu, jeżeli podstawowe funkcje ukryto w podmenu, system działa wolno albo zastosowane symbole nie są jednoznaczne.
Test pokazuje, że ekrany dotykowe najprawdopodobniej pozostaną stałym elementem samochodowych wnętrz. Producenci nadal muszą jednak uprościć sposób ich obsługi, bo po czterech latach rozwoju przeciętny kierowca potrzebuje na wykonanie podstawowych zadań nie mniej, lecz więcej czasu.
A to jest zdecydowanie nie ten kierunek, którego się oczekuje.