Jeśli decydujesz się na zakup dość niszowego modelu, jakim jest Hyundai i40, to pozostaje jeszcze dylemat w postaci silnika. I jak to się zwykło mówić – mamy dwie wiadomości: dobrą i złą.
Debiutujący w 2011 roku Hyundai i40, zaprojektowany w Europie, był całkowicie nowym modelem mającym rywalizować o europejskiego klienta w segmencie D. Niestety projekt średnio się udał, bo nie nawiązał rywalizacji z Mondeo czy Passatem tak, jak Hyundai i30 skutecznie rywalizował z Focusem i Golfem w klasie kompaktów.
Koreańskiemu modelowi czegoś brakowało. Nie wyglądu, bo w swoim czasie prezentował się nieźle. Nie techniki, bo tu też jakoś mocno nie ustępował konkurencji, choć z pewnością nie był w czołówce. Problemem był wybór silników, które odpowiadałyby gustom Europejczyków. Bo z jednej strony są to konstrukcje udane, i to jest ta dobra wiadomość, ale z drugiej, raczej dla osób niezbyt wymagających.
Gama jednostek benzynowych obejmowała podstawowy silnik 1.6 GDI o mocy 135 KM oraz 2.0 GDI o mocy 177 KM do 2015 r. i 165 KM od 2015 do 2018. Do końca produkcji, czyli 2019 r. zostawiono 1.6 GDI. Dwulitrowa jednostka była parowana ze skrzynią manualną lub automatyczną.
W gamie diesli było jeszcze prościej – tylko jeden silnik 1.7 CRDi do 2018 r., ale za to w trzech wersjach mocy. 115-konny był podstawowym, 136-konny oferowano do 2015 r., a od tego rocznika – 141-konny wariant. Od 2018 r. zaproponowano klientom zupełnie nowy silnik 1.6 CRDi o mocy 115 i 136 KM, po czym rok później zakończono produkcję modelu.
Silniki Diesla były parowane z dwoma rodzajami skrzyń automatycznych. Wariant 136-konny 1.7 CRDi dostał sześciobiegowy automat. Wersja 141-konna, a także 1.6 CRDi o mocy 136 KM były parowane ze skrzynią dwusprzęgłową o siedmiu przełożeniach. Wszystkie diesle standardowo oferowano ze skrzynią ręczną.
Właściwie każdy silnik ma swoje zalety, choć najniżej oceniany jest benzynowy 1.6 GDI. Ma problem z nagarem, benzyną w oleju, czasami się przegrzeje, choć nie tak, jak wersja turbodoładowana z innych modeli, ale ogólnie nie ma tragedii, jeśli nie wymaga się od niego za wiele. Skromna moc wystarczy do delikatnej jazdy, ale jeśli lubisz szybkie tempo, to wybierz 2.0 GDI. Co prawda to też nie jest król przyspieszenia, zwłaszcza w połączeniu ze skrzynią automatyczną, ale jeździ przyzwoicie. Ma też bardziej dopracowaną konstrukcję – rzadko się na nią narzeka.
Zdecydowanie lepszym wyborem będzie jednak silnik 1.7 CRDi. Jest trwały, ma dość prosty osprzęt, dobrą dostępność części i ogólnie zbierał przez lata raczej dobre oceny. Oczywiście w kwestii dynamiki można ponarzekać, ale i tak mocniejsze wersje dają osiągi niewiele gorsze od 2-litrowego benzyniaka. To może być najlepszy wybór do tego samochodu, bo przy niezłej dynamice i rozsądnym spalaniu kultura jazdy takim samochodem jest na nienajgorszym poziomie. Warto tylko przemyśleć wybór skrzyni automatycznej, bo osłabia osiągi. Również przekładnia dwusprzęgłowa.
Diesel 1.6 CRDi jest znacznie nowocześniejszą i bardziej skomplikowaną (zwłaszcza w obszarze emisyjnym), a tym samym potencjalnie droższą w naprawach jednostką (zmiana wtryskiwaczy na piezoelektryczne). Niezłą, ale uważam, że nie ma sensu kupować tego wariantu, dostając tylko np. 1-2 lata młodsze auto, a narażając się na znacznie wyższe koszty utrzymania. Diesel 1.7 jest sprawdzony i ponadprzeciętnie udany, a przy podobnym przebiegu staje się pewniejszym wyborem.
Podsumowując, zarówno osoby szukające samochodu z silnikiem benzynowym, jak zwolennicy diesli mogą śmiało wziąć pod uwagę ten niezbyt popularny model. Dla pierwszej grupy lepszym wyborem jest 2.0 GDI – nieidealny, bo raczej nie ma sensu montować LPG ze względu na wtrysk bezpośredni, a nie pali mało. Za to jest całkiem udany. Dla zwolenników diesla najlepsze będą mocniejsze wersje silnika 1.7 CRDi. Ogólnie uważam go za lepszy wybór niż silnik benzynowy.