Pomiar wykonany alkomatem może uchronić kierowcę przed niebezpieczną decyzją, ale tylko wtedy, gdy urządzenie jest sprawne, a badanie przeprowadzono prawidłowo. Wyjaśniamy, kiedy wykonać pomiar, dlaczego warto go powtórzyć i dlaczego samopoczucie ani internetowy kalkulator nie dają pewności, że można już prowadzić samochód.
Pomiar alkomatem nigdy nie daje stuprocentowej gwarancji trzeźwości, dlatego tak ważne są sprawność urządzenia oraz przestrzeganie instrukcji obsługi. Dobrym zwyczajem jest wykonanie dla pewności dwóch pomiarów, szczególnie jeśli wynik pierwszego nas zaskakuje. Samopoczucie nie jest wiarygodnym wskaźnikiem trzeźwości. Warto sobie przeczytać to zdanie raz jeszcze i zapamiętać. Można czuć się źle, gdy stężenie alkoholu już spada albo osiągnęło zero, ale można również czuć się dobrze, mimo że alkohol nadal znajduje się w organizmie. Dlatego decyzji o prowadzeniu nie należy podejmować wyłącznie na podstawie samopoczucia. I teraz drugie ważne zdanie do zapamiętania: jeśli czujecie się dobrze, to możliwe, że jesteście jeszcze pod wpływem alkoholu.
Alkomat szczególnie przydaje się osobom, które piją niewielkie ilości alkoholu lub wybierają napoje niskoprocentowe. To właśnie wtedy najłatwiej znaleźć się na granicy między trzeźwością a stanem po użyciu alkoholu, przy jednoczesnym uwzględnieniu samopoczucia. Często bowiem bywa tak, że wypijemy napój niskoprocentowy i czujemy się "pod wpływem", a w rzeczywistości poziom alkoholu to 0‰. Można też czuć się dobrze, mimo że we krwi będzie np. 0,22‰. Alkomat sprawdza się również podczas wyjazdów służbowych czy spotkań prywatnych kończących się kolacją z alkoholem, gdy niedługo po tym trzeba wsiąść za kierownicę.
Badanie trzeźwości wykonuje się w razie potrzeby, a nie z ciekawości. W ten sposób uchronimy alkomat przed przyspieszonym zużyciem. Najlepiej badanie wykonać minimum 15 minut po spożyciu czegokolwiek – posiłku czy napoju – wcześniej płucząc usta wodą. Resztki i zapach jedzenia w ustach mogą zaburzać wynik pomiaru, ale i narazić alkomat na uszkodzenie. Należy wziąć głębszy wdech i równomiernie wdmuchiwać powietrze przez ustnik do urządzenia aż do usłyszenia sygnału dźwiękowego. Jeśli wynik jest inny niż 0,0‰, należy wykonać ponowne badanie po około 15-30 minutach. Jeżeli za drugim razem stężenie będzie niższe, może to oznaczać, że trzeźwiejemy. Jeśli takie samo, bardzo zbliżone do poprzedniego wyniku lub wyższe, należy zrezygnować z jazdy autem.
Gdy wykonujemy drugi czy kolejne pomiary, nie ma sensu robić ich raz za razem. Warto zrobić choć kilka minut przerwy. Wynik po minucie nic nam nie da. Jeśli znacząco różni się od poprzedniego, to albo spożyliśmy bardzo małą, nieistotną dawkę alkoholu (np. cukierek z alkoholem), albo alkomat nie działa już prawidłowo i trzeba go oddać do kalibracji.
Wykonanie badania niedługo po spożyciu niedużej dawki alkoholu (np. kieliszek wina czy wódki) jak najbardziej ma sens. Najlepiej, jak upłynie przynajmniej pół godziny od wypicia. Nie jest natomiast zalecane badanie trzeźwości przy większym spożyciu, np. wypiciu kilku piw. Oczywistym jest bowiem, że wynik nie będzie pozytywny. Szkoda alkomatu na takie badania.
Brak ustnika uniemożliwia pomiar alkomatem, chyba że urządzenie ma wbudowany ustnik. Alkomat nie działa prawidłowo, jeśli dmuchamy na odległość, bez ustnika. Wynik będzie zaniżony.
Nie każdy ma własny, sprawny i prawidłowo skalibrowany alkomat. W takiej sytuacji można skorzystać z pomiaru na komendzie policji albo jednorazowego testera. Internetowe kalkulatory należy natomiast traktować zupełnie inaczej niż rzeczywiste badanie.
Jeśli nie mamy alkomatu, możemy skorzystać z jednorazowych testerów alkoholu dostępnych często na stacjach paliw. Kosztują ok. 5-10 zł i wykonują pomiar na zasadzie weryfikacji, czy przekraczamy dawkę dopuszczalną, jesteśmy poniżej czy w jej okolicy. Tego typu testery nie pokazują dokładnego wyniku (najwyżej przybliżony). Dodatkowo weryfikacja może być niejednoznaczna, np. trzeba rozpoznać kolor. Jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości, należy przyjąć zasadę, że nie możemy jechać. Mniej więcej na tym to polega – żeby ewentualnie odstraszyć potencjalnych śmiałków.
Internetowe „alkomaty” to kalkulatory oparte na czysto subiektywnych i teoretycznych danych, które wprowadzamy do algorytmu. Na podstawie kilku zmiennych pozwalają określić w przybliżeniu poziom alkoholu w organizmie w danym momencie. Biorą pod uwagę wiek, płeć, wzrost, masę ciała, ilość spożytego alkoholu, a także czas rozpoczęcia i zakończenia spożycia. Nie uwzględniają natomiast sposobu przemiany materii organizmu, kondycji zdrowotnej, częstości spożywanego alkoholu czy rodzaju spożywanego posiłku. A są to zmienne, które znacząco wpływają na przemianę materii. Sami twórcy takich stron internetowych przestrzegają przed odpowiedzialnością i ostrzegają, że wyniki nie są wiarygodne, a taki „pomiar” należy traktować jak zabawę.
W praktyce mogą pomóc zrozumieć zasadę przemiany alkoholu w organizmie, ale tylko czysto teoretycznie. Algorytmy są tak ustawione, że często dają ogromny zapas wyliczeń. W teorii jeśli alkomat internetowy pokazuje, że trzeźwi będziemy o godzinie 8.00 rano, to raczej wytrzeźwiejemy już w nocy. Jednak wiarygodność tego jest niska, to jak uwierzenie komuś na słowo.
Jeśli nie posiadamy alkomatu, albo nie mamy do niego zaufania, warto skorzystać z alkomatu na najbliższej komendzie policji. Bezpłatnie i na sprawdzonym urządzeniu wykonamy tam pomiar, by uzyskać pewność co do naszego stanu. Warto tylko zachować rozsądek. Przyjechanie na komendę samochodem, kierując nim, w przypadku negatywnego wyniku naraża nas na karę. Również po takim wyniku nie należy wsiadać za kierownicę. Brzmi może zabawnie, ale znane są takie przypadki. Kiedy alkomat wskaże przekroczenie dopuszczalnej dawki alkoholu, funkcjonariusz może podchwytliwie zapytać, czym przyjechaliśmy, albo gdzie stoi nasze auto i sprawdzić, co zrobimy po wyjściu z posterunku.
Szybkość „upojenia”, jak i powrót do trzeźwości są uzależnione od wielu czynników. Tempo usuwania alkoholu z organizmu wynosi średnio 0,1-0,2‰ na godzinę, ale im więcej promili, tym dłuższy czas rozkładu. Po mocno zakrapianej imprezie pełna trzeźwość może wrócić dopiero po kilkunastu godzinach. Po jednym piwie jedna osoba będzie potrzebowała dwóch godzin, inna w ogóle nie przekroczy 0,19‰. Nie ma więc jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.
Napojem bezalkoholowym nie można się upić, nawet jeśli na opakowaniu widnieje informacja o zawartości alkoholu do 0,5%. W praktyce nie jest możliwe wypicie w krótkim czasie takiej ilości, aby osiągnąć stan po użyciu alkoholu, czyli przekroczyć 0,19‰. Ryzykowne są napoje niskoprocentowe, zawierające około 2-3% alkoholu. Szybkie wypicie jednego takiego piwa może spowodować osiągnięcie stężenia na poziomie po użyciu alkoholu, czyli 0,2-0,5‰, zwykle jednak na krótki czas. Wypicie kilku takich piw z dużym prawdopodobieństwem doprowadzi do przekroczenia dopuszczalnego prawem poziomu alkoholu w organizmie kierowcy. W takich właśnie przypadkach warto mieć alkomat.
Przebieg kontroli drogowej jest następujący – kiedy alkomat pokaże wynik 0,0‰, jesteśmy wolni. Jeśli powyżej, wymagane jest ponowne badanie (natychmiast lub po 15 minutach, zależnie od metody). To czas na odparowanie alkoholu, który może pochodzić np. z cukierka. Po drugim pomiarze czasami wykonuje się trzeci, celem potwierdzenia, że kierowca jest trzeźwy, albo jeśli drugi pomiar wykaże wzrost stężenia względem pierwszego pomiaru.
Na przymusowe badanie krwi możemy zostać zabrani, kiedy nie zgodzimy się na badanie alkomatem. Również wtedy, gdy nie jest możliwe wykonanie badania (np. stracimy przytomność).
Kierowca ma obowiązek poddania się kontroli trzeźwości bez podawania przyczyny (tzw. rutynowa kontrola). Ma jednak prawo znać wynik pomiaru, a także zażądać jego powtórzenia.
Jazda po spożyciu (0,2-0,5‰) to wykroczenie, za które grozi grzywna od 2500 zł do 30 000 zł, zakaz prowadzenia pojazdów na okres od 6 miesięcy do 3 lat, możliwość aresztu do 30 dni oraz 15 punktów karnych.
Jazda pod wpływem alkoholu (powyżej 0,5‰) to już przestępstwo, za które grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat, zakaz prowadzenia pojazdów na minimum 3 lata, zapłata świadczenia w wysokości od 5000 zł do 60 000 zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej oraz 15 punktów karnych. Jeśli stężenie wynosi minimum 1,5‰, sąd orzeka przepadek pojazdu.
W razie spowodowania wypadku po alkoholu konsekwencje są znacznie poważniejsze. Minimum 3 lata więzienia, jeśli ktoś doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i minimum 5 lat więzienia, jeśli konsekwencją wypadku jest śmierć uczestnika.