Hyundai i30 zniknie z gamy bez bezpośredniego następcy. Europejski szef koreańskiej marki – Xavier Martinet – tłumaczy tę decyzję słabnącym popytem na klasyczne spalinowe hatchbacki i niską rentownością sprzedaży flotowej. Co dalej?
Hyundai i30 aktualnej, trzeciej generacji powstaje od 2016 roku. Po drodze miał kilka liftingów, ale jego czas powoli dobiega końca. Niestety, o następcy wciąż cicho, co wynika jednak z prostego faktu.
Europejski szef Hyundaia Xavier Martinet na łamach brytyjskiego Autocara wskazuje bowiem, że segment klasycznych samochodów kompaktowych nie rośnie, a na domiar złego sukces i30 historycznie opierał się na sprzedaży flotowej. Owszem, zapewniała ona odpowiednie wolumeny, ale zwykle nie oznaczała marży, o jakiej marzą księgowi.
Według Martineta udział klientów prywatnych po prostu nie wystarczał, by zrównoważyć mniej rentowny charakter sprzedaży flotowej. Niższa cena oznaczała niższy zysk, więc cały projekt kolejnej generacji stracił biznesowy sens.
Hyundai i30 wciąż jest dostępny w polskiej ofercie. W aktualnym cenniku rocznika 2026 hatchback startuje od 106 400 zł, ale cena promocyjna bazowej wersji wynosi 86 400 zł, a z bonusem lojalnościowym może spaść jeszcze o 1000 zł.
Po zakończeniu cyklu życia obecnej generacji model i30 ma zostać całkowicie wycofany i nie doczekać się następcy. Martinet nie wyklucza jednak, że Hyundai przygotuje inną odpowiedź na potrzeby klientów szukających kompaktowych aut rodzinnych.
W europejskich realiach najbardziej logicznym kierunkiem staje się crossover albo SUV, bo właśnie samochody tego typu przejęły rolę domyślnego auta rodzinnego.
Decyzja Hyundaia wpisuje się w szerszy trend. Z rynku zniknęli lub znikają bliscy rywale i30, w tym Ford Focus i Kia Ceed. Segment przetrwał dzięki takim modelom jak Volkswagen Golf, Peugeot 308 czy Toyota Corolla, ale jego znaczenie w Europie jest dziś znacznie mniejsze niż kiedyś.
Klienci coraz częściej wybierają crossovery, które łączą praktyczność kompaktu z wyższą pozycją za kierownicą. Dla producentów oznacza to dodatkowy zysk. Takie auto bowiem łatwiej sprzedać z wyższą marżą.
Podobne sygnały jak z Hyundaia płyną również z Opla. Florian Huettl – szef tej marki – niedawno sugerował, że następca Astry może być mniej tradycyjną propozycją w segmencie C. W grę wchodzi konstrukcja bliższa SUV-owi niż klasycznemu hatchbackowi.
To pokazuje, że Hyundai nie wykonuje samotnego ruchu. Producenci widzą ten sam problem – kompaktowy hatchback nadal ma wiernych zwolenników, ale coraz trudniej przekuć ich sympatię w mocny projekt biznesowy.
W tle tej decyzji pojawiły się dwa inne modele Hyundaia. Koreańczycy pokazali nową generację i20, które przestało być klasycznym hatchbackiem, a także wprowadzili Ioniqa 3, będącego modelem z pogranicza aut miejskich i kompaktowych.
Oznacza to, że Hyundai nadal inwestuje w mniejsze samochody, ale niekoniecznie chce utrzymywać wszystkie dawne formaty nadwozia. Teraz w grze są bowiem wszelkiej maści SUV-y i crossovery. I to właśnie one coraz bardziej wyznaczają teraźniejszość oraz przyszłość.