Mercedes może paść ofiarą amerykańskiej walki z chińskimi wpływami. Nowy projekt ustawy zakłada blokadę działalności firm powiązanych kapitałowo z państwami uznawanymi za zagranicznych przeciwników Stanów Zjednoczonych. W efekcie ten niemiecki koncern znalazł się w gronie potencjalnie zagrożonych producentów.
Mercedes w Stanach Zjednoczonych ma dwie duże montownie samochodów i zatrudnia ponad 10 tys. osób. Pierwsza od 1997 roku działa w Tuscaloosa w stanie Alabama i do tej pory wyprodukowała już 5 mln aut.
Drugi zakład mieści się w Karolinie Południowej i wytwarza samochody użytkowe. Do tej pory jego bramy opuściło około 450 tys. takich pojazdów.
Ale teraz nad Mercedesem zbierają się czarne chmury. Wszystko przez projekt Motor Vehicle Modernization Act of 2026. Zakłada on ograniczenia w sprzedaży, produkcji i imporcie do USA w przypadku producentów uznanych za kontrolowanych przez zagranicznego przeciwnika Stanów Zjednoczonych. Wśród takich państw znajdują się m.in. Chiny, Rosja i Korea Północna.
Projekt zawiera m.in. zapisy odnoszące się do progu 15% udziałów powiązanych z osobami lub podmiotami z państw uznawanych za zagranicznych przeciwników USA. To właśnie ten fragment budzi pytania o potencjalną sytuację Mercedesa.
Dla Mercedesa problemem jest BAIC (Beijing Automotive Industry Holding Co). Ten chiński państwowy producent ma 9,98% akcji niemieckiego koncernu i jest jego największym pojedynczym akcjonariuszem.
Drugim dużym chińskim akcjonariuszem Mercedes-Benz Group AG jest Li Shufu, czyli założyciel i szef Geely. Jego firma Tenaciou3 Prospect Investment Limited ma 9,69% akcji tego koncernu. Łącznie BAIC i Li Shufu posiadają 19,67% akcji Mercedesa, czyli więcej niż przewidziany w projekcie próg 15%.
Co więcej, ten zapis może mieć znaczenie nie tylko dla Mercedesa, ale też dla innych producentów z chińskim kapitałem w strukturze własnościowej.
Projekt przewiduje jednak wyjątek dla firm, które wytwarzały samochody osobowe w USA przez co najmniej 5 lat przed 1 stycznia 2026 roku. Mercedes spełnia ten warunek dzięki swojej długoletniej obecności produkcyjnej w Stanach Zjednoczonych.
Problem polega na tym, że wyjątek nie ma charakteru bezwarunkowego. Dodatkową komplikacją jest status BAIC. To chiński koncern państwowy, a projekt ogranicza możliwość korzystania z wyjątku w przypadku firm, w których występuje bezpośredni lub pośredni udział kapitałowy rządu państwa uznanego za przeciwnika USA, partii politycznej, przedsiębiorstwa państwowego, funduszu państwowego lub innego kontrolowanego przez państwo wehikułu inwestycyjnego. To właśnie ten zapis może okazać się dla Mercedesa kluczowy.
Według osób znających projekt, z którymi rozmawiało amerykańskie CNBC, obecne brzmienie przepisów może objąć Mercedesa, mimo jego amerykańskich fabryk
Amerykańscy politycy obu partii chcą ograniczyć wejście chińskich producentów na rynek USA. Problem w tym, że chiński kapitał od lat istnieje także w firmach, które nie są chińskimi markami w prostym znaczeniu.
Mercedes może stać się przykładem efektu ubocznego takiego podejścia. Stephen Ezell z Information Technology and Innovation Foundation ocenił, że ten niemiecki producent stanowi mniejsze ryzyko dla bezpieczeństwa narodowego niż producenci kontrolowani przez Chiny.
Jego zdaniem objęcie Mercedesa ustawą mogłoby być niezamierzoną konsekwencją, prowadzącą do utraty miejsc pracy i zysków. Ta opinia dobrze pokazuje napięcie między politycznym celem przepisów a przemysłową rzeczywistością.
W ubiegłym roku Mercedes sprzedał w USA 303,2 tys. samochodów osobowych i 12,4 tys. vanów. To drugi największy rynek na świecie dla tego producenta.
Większy jest tylko chiński, gdzie w zeszłym roku nabywców znalazło 683,6 tys. Mercedesów. W Niemczech, czyli na rodzimym rynku marki, wynik wyniósł 213,5 tys. samochodów.