Serwis pod patronatem magazynu Motor
Serwis pod patronatem magazynu Motor
Volkswagen up!
fot. Volkswagen; screeny: AutoWeek/YouTube
Aktualności

Volkswagen up! z przebiegiem 380 tys. km. Prosty silnik wciąż dobrze się trzyma

Ten Volkswagen up! z 2014 roku pokonał już ponad 380 tys. km, choć jego właściciel początkowo obawiał się, czy niewielki samochód dotrwa choćby do 300 tys. km. Prosty, wolnossący silnik benzynowy nadal dobrze pracuje, a lista wykonanych napraw jest zaskakująco krótka. Auta na pewno nie można jednak określić słowem zadbane.

Ten konkretny up! należy do Johana Bonhofa – pastora mieszkającego w holenderskim Apeldoorn. Kupił on go w 2014 roku jako pojazd podemonstracyjny, korzystając z pomocy brata zatrudnionego w salonie Volkswagena.

Pod maską pracuje 3-cylindrowy silnik benzynowy 1.0 MPI o mocy 60 KM. Nie ma turbosprężarki ani bezpośredniego wtrysku paliwa, a jego prosta, wolnossąca konstrukcja ogranicza liczbę kosztownych elementów, które mogłyby wymagać naprawy wraz ze wzrostem przebiegu.

Volkswagen był początkowo kupiony głównie do jazdy po mieście. W praktyce właściciel wraz ze swoją żoną pokonywał nim około 30 tys. km rocznie, dlatego licznik szybko zbliżył się do 400 tys. km.

Niedrogi w utrzymaniu

Gdy przebieg przekroczył 150 tys. km, Johan zaczął zastanawiać się, czy mały Volkswagen nie zbliża się już do kresu swojej eksploatacji. Mechanik zapewnił go jednak, że samochód powinien bez większego problemu przejechać kolejne 150 tys. km.

Prognoza okazała się ostrożna. Up! pokonał następne 230 tys. km i wciąż pozostaje w ruchu. Właściciel przyznaje, że samochód nie tylko zużywa niewiele paliwa i jest niedrogi w utrzymaniu, ale także prowadzi się lepiej, niż można byłoby oczekiwać po tak niedużym aucie.

Volkswagen up!_02
Mały Volkswagen występował zarówno w wersji 3-, jak i 5-drzwiowej. 
fot. Volkswagen

Johan nie traktuje go jako elementu swojego wizerunku. W przeszłości jeździł używanymi samochodami Volvo, a przy wyborze kolejnego pojazdu rozważał nawet Alfę Romeo 156, ostatecznie jednak zdecydował się na bardziej praktyczne Volvo V50. 

Przy zakupie Volkswagena ponownie zwyciężyła chłodna kalkulacja.

Krótka lista poważnych napraw

W okresie gwarancji samochód był serwisowany w autoryzowanej stacji Volkswagena. Później opiekę nad nim przejął niewielki niezależny warsztat. Historia obsługi nie zawiera kosztownych napraw silnika, skrzyni biegów ani układu zasilania.

Właściciel wymienił dotychczas akumulator oraz jedną cewkę zapłonową. Wykonano także wymianę paska rozrządu, a poza tym samochód przechodził standardowe przeglądy, obejmujące m.in. nowe tarcze i klocki oraz opony. 

Volkswagen up!_03
Niewielki, wolnossący silnik zaskakuje bezproblemową obsługą. 
fot. Volkswagen

Co istotne, silnik nigdy nie był poddawany poważnemu remontowi. Nie oznacza to jednak, że up! jest utrzymywany w stanie kolekcjonerskim. Kontrola przeprowadzona po niemal 12 latach wykazała, że właściciel wykonywał przede wszystkim niezbędne naprawy, nie przywiązując większej wagi do kosmetyki ani drobnych usterek.

Liczne nieduże zaniedbania

Z nadwozia zniknęły klapka wlewu paliwa oraz przedni emblemat niemieckiej marki. Lewa listwa przy szybie zaczyna odchodzić od drzwi, a w kierunkowskazie na prawym błotniku znajduje się woda.

Wnętrze jest mocno zabrudzone i zaniedbane. W wykładzinie po stronie kierowcy powstała dziura, a uchwyt prawej osłony przeciwsłonecznej jest uszkodzony. Samochód wydaje też trzaski podczas przejeżdżania przez progi zwalniające.

Lista uwag obejmuje ponadto dość ciężko pracujące sprzęgło, piszczący pasek osprzętu oraz drgania pojawiające się podczas jazdy z większą prędkością. Skrzynia biegów grzechocze i gwiżdże, lecz nadal działa.

Najpoważniejszym problemem są opony

Na przedniej i tylnej osi zamontowano opony różnych producentów. Z przodu znalazło się ogumienie Hifly, natomiast z tyłu produkty marki Fortuna. Kontrola przeprowadzona przez holenderski portal autoweek.nl wykazała nie tylko ich niską jakość, ale przede wszystkim fatalny stan tylnego kompletu.

Guma jest już wysuszona, a miejscami wystaje kord. Opony uznano za zagrożenie dla bezpieczeństwa, dlatego samochód nie mógłby w takim stanie przejść holenderskiego badania technicznego. Warsztat zalecił montaż pełnego zestawu lepszych opon.

Volkswagen-Up!_3
Prosty i uporządkowany kokpit up!-a.
fot. Archiwum

Przednie tarcze hamulcowe nie osiągnęły jeszcze minimalnej grubości, jednak okazują się wyraźnie skorodowane. To właśnie z tego powodu hamulce piszczą, choć sama usterka nie stanowi podstawy do negatywnego wyniku przeglądu.

VW up! zostaje w rodzinie

Mimo wysokiego przebiegu właściciel nie zamierza na razie pozbywać się samochodu. Volkswagen up! pełni obecnie funkcję drugiego auta w rodzinie, a po zdobyciu prawa jazdy ma z niego korzystać syn Johana.

Specjaliści oceniają, że o ten samochód nikt specjalnie do tej pory nie dbał. Tym bardziej zwraca uwagę fakt, że układ napędowy wytrzymał ponad 380 tys. km bez kosztownej awarii. Ba, po wymianie opon, dokładnym czyszczeniu i usunięciu drobnych usterek Volkswagen nadal może pozostawać w codziennej eksploatacji. 

Historia tego egzemplarza pokazuje, że nieskomplikowany samochód miejski nie musi być pojazdem jednorazowym, nawet gdy jego licznik zaczyna wskazywać przebieg typowy raczej dla auta flotowego lub taksówki.

Czytaj także