Dacia ogranicza produkcję w Rumunii i oferuje pracownikom odprawy sięgające 173 tys. zł. Renault oczekuje od kierownictwa fabryki obniżenia kosztów produkcji nawet o 30%. Jeśli zakład w Mioveni nie stanie się bardziej konkurencyjny, może stracić możliwość wytwarzania kolejnych generacji Dustera i Bigstera.
Jeszcze w lipcu 2026 roku z linii montażowych fabryki Dacii w Mioveni zjeżdżało około 1160 samochodów dziennie. W październiku tempo produkcji spadło do około 1060 egzemplarzy, czyli o 8,6%.
Zmniejszenie liczby zamówień wymusiło również zmiany w organizacji pracy. W październiku fabryka wstrzymała wytwarzanie aut 9 i 12 października, dostosowując działalność do mniejszego zapotrzebowania na samochody.
W pierwszych 9 miesiącach 2026 roku wyprodukowała ona łącznie 182 558 auta, czyli o 14,9% mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. To kolejny sygnał, że nawet wytwórca kojarzony z przystępnymi cenami nie jest odporny na problemy europejskiego przemysłu motoryzacyjnego.
Jednocześnie Dacia prowadzi program dobrowolnych odejść. Według doniesień medialnych ma on pomóc dostosować zatrudnienie do skali działalności, zmian organizacyjnych i postępującej automatyzacji.
Program, ogłoszony w październiku bieżącego roku, przewiduje rekompensaty zależne od stażu pracy. Osoby z czasem zatrudnienia do dwóch lat mogą otrzymać 45 000 lei netto, czyli około 37 tys. zł, natomiast pracownicy ze stażem przekraczającym 16 lat mogą liczyć na 210 000 lei, czyli około 173 000 zł. Są także wyjątki – pracownicy z potwierdzoną chorobą zawodową lub niepełnosprawnością będącą następstwem wypadku przy pracy mogą otrzymać do 240 000 lei (około 198 000 zł).
Ostateczna wysokość świadczenia zależy jednak jeszcze od szczegółowych warunków programu. Z tego względu najwyższa odprawa nie przysługuje automatycznie wszystkim odchodzącym.
Problemy Mioveni wykraczają poza chwilowe ograniczenie liczby zamówień. Znacznie poważniejszym wyzwaniem jest utrzymanie konkurencyjności fabryki wobec innych zakładów należących do Grupy Renault.
Prezes Renault, François Provost, oczekuje, że kierownictwo i związki zawodowe wypracują porozumienie pozwalające szybko obniżyć koszt produkcji samochodu o co najmniej 20%, a docelowo – nawet o 30%. Cel dotyczy poprawy konkurencyjności działalności w Rumunii do 2030 roku.
To ambitne założenie, ponieważ koszt samochodu zależy nie tylko od wydajności pracowników czy stopnia automatyzacji. Znaczenie mają również ceny energii, logistyka, infrastruktura transportowa oraz wydatki ponoszone przez dostawców części.
Obecnie Renault dysponuje fabrykami w różnych krajach i może porównywać koszty wytwarzania pojedynczego egzemplarza samochodu. Jeżeli zakład w Rumunii okaże się zbyt drogi, niewykluczone, że kolejne inwestycje trafią do innych lokalizacji.
Najważniejszym pytaniem jest przyszłość modeli, które obecnie stanowią istotną część działalności fabryki w Mioveni. Szef Dacii w Rumunii, Mihai Bordeanu, ostrzega, że bez poprawy konkurencyjności krajowy przemysł motoryzacyjny może stracić część produkcji. W efekcie przy planowaniu przyszłych generacji modeli tej marki mogą być brane pod uwagę różne lokalizacje.
Obecnie w Mioveni powstają Duster i Bigster. Czyli wciąż świeże samochody. Ale ryzyko utracenia ich następców przy zmianie generacji jest realne. O zmianie miejsca produkcji mogą zadecydować przede wszystkim różnice w kosztach pomiędzy różnymi fabrykami Renault.
Jednym z problemów wskazywanych przez kierownictwo Dacii są wysokie ceny energii w Rumunii. Mihai Bordeanu zwraca uwagę, że zakłady Renault w Maroku płacą za prąd mniej niż połowę stawki. Znaczenie ma także sprawność transportu części i gotowych pojazdów. Właśnie dlatego Dacia apeluje do rumuńskich władz o poprawę warunków prowadzenia działalności przemysłowej.
Renault wykorzystuje fabryki w różnych krajach do rozwijania gamy swoich marek. Produkcja kolejnej generacji elektrycznej Dacii Spring została przeniesiona z Chin do Słowenii, co pokazuje, że nowe projekty nie muszą automatycznie trafiać do Mioveni. Ważną częścią przemysłowego zaplecza grupy pozostają również zakłady w Maroku, gdzie koszty pracy są znacznie niższe niż w Rumunii.
Fabryka w Mioveni pozostaje jednak istotnym zakładem francuskiego koncernu. Renault rozpoczęło inwestycje w Dacię w 1999 roku, przejmując początkowo 51% udziałów. Historia produkcji samochodów w tym miejscu sięga jednak 1968 roku, kiedy rozpoczęto montaż pojazdów na licencji Renault.
Później z jego bram wyjeżdżały m.in. Dacie 1300 i 1310, które na dziesięciolecia stały się symbolami rumuńskiej motoryzacji.
Problemy fabryki w Mioveni wynikają również ze zmian na europejskim rynku. Dacia ma coraz większą konkurencję ze strony chińskich producentów. Ponadto kolejny w gamie SUV rumuńskiej marki – Bigster w pewnym stopniu odbiera kupujących Dusterowi, choć według przedstawicieli Dacii skala tego zjawiska jest niewielka.
W efekcie fabryka w Miovieni musi teraz zacząć zabiegać o kolejne projekty. Do 2030 roku wcale nie pozostało tak wiele czasu.