Serwis pod patronatem magazynu Motor
Serwis pod patronatem magazynu Motor
Ferrari Luce – koło
fot. Ferrari
Nowości

Ferrari Luce wywraca tradycję do góry nogami. Szokujący wygląd to dopiero początek

Ferrari Luce to pierwszy seryjny w pełni elektryczny model w historii włoskiej marki i zarazem pierwsze Ferrari z pięcioma miejscami w kabinie. Ma cztery silniki, 1050 KM, kontrowersyjny wygląd i cenę startującą od 550 000 euro, czyli ok. 2,33 mln zł. Zamówienia właśnie ruszyły.

Ferrari długo podgrzewało atmosferę wokół Luce, a pełny wygląd nadwozia udało się zachować w tajemnicy aż do premiery. A to właśnie on stanowi największe zaskoczenie. Jest bowiem, delikatnie mówiąc, bardzo kontrowersyjny. 

Luce mierzy 503 cm długości, 200 cm szerokości i 154 cm wysokości. Nadwozie ma krótki przód, dach w formie łuku i masywny tył z czarną listwą ukrywającą okrągłe światła. 

Ferrari Luce (7)
Przednie koła mają średnicę 23", natomiast tylne – 24".
fot. Ferrari

Współczynnik oporu powietrza wynosi 0,254, co czyni to auto najbardziej aerodynamicznym drogowym Ferrari w historii.

Aż 4 silniki elektryczne 

Prawdziwa rewolucja kryje się w napędzie. To 4 silniki elektryczne z magnesami trwałymi, zaprojektowane od podstaw przez inżynierów Ferrari. 

Ich łączna moc wynosi 1050 KM, co pozwala na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 2,5 s, a od 0 do 200 km/h – w 6,8 s. Prędkość maksymalna wynosi 310 km/h. Dla porównania, najnowsze, elektryczne Porsche Cayenne Turbo (1156 KM) pierwsze 100 km/h osiąga w 2,5 s, ale na 200 km/h każe czekać o 0,6 s dłużej.

Bateria Luce ma 122 kWh pojemności, a deklarowany zasięg wynosi 530 km, zgodnie z cyklem WLTP. Włosi zaznaczają jednak, że ostateczny wynik czeka jeszcze na homologację. 

Ferrari Luce (4)
Luce to bardzo szybkie auto i jednocześnie o mocno zmiennym, w relacji do innych Ferrari, charakterze. 
fot. Ferrari

Dzięki 800-woltowej architekturze elektrycznej, maksymalna moc ładowania sięga 350 kW. Z kolei ładowanie prądem zmiennym odbywa się z mocą 11 kW. 

200 razy na sekundę

Na kierownicy Luce znalazły się dwa pokrętła: klasyczne Manettino i e-Manettino. To drugie zarządza mocą, typem napędu i osiągami, ale nie służy do sterowania poziomem rekuperacji. W trybie Range najnowsze Ferrari rozwija 435 KM, od asfaltu odpycha się głównie z pomocą tylnych kół i rozpędza do maksymalnych 260 km/h. 

W trybie Tour moc rośnie do 626 KM, a do pracy dołącza przedni napęd. Ustawienie Performance udostępnia 986 KM i pełny napęd 4x4, a Launch Control (uruchamiane osobnym przełącznikiem) dorzuca kolejne 64 KM. 

Ferrari Luce (3)
Osobny przełącznik dla funkcji Launch Control, czyli kontroli startu. 
fot. Ferrari

Ferrari zastosowało też aktywne zawieszenie wywodzące się z F80 oraz skrętną tylną oś. Włosi chwalą się układem Vehicle Control Unit, który zarządza silnikami i podwoziem, aktualizując parametry 200 razy na sekundę. Pracuje on na trzech poziomach napięcia: 800 V dla napędu, 48 V dla aktywnego zawieszenia i 12 V dla systemów pomocniczych.

Bez brutalnego „uderzenia”

Nowy system Side Slip Control X wykorzystuje wektorowanie momentu obrotowego na obu osiach. Jego rozdział pomiędzy koła pomaga stabilizować auto na wejściu w zakręt, poprawia trakcję przy wyjściu i pozwala odzyskiwać energię podczas wytracania prędkości. 

Ferrari podkreśla, że charakterystyka przyspieszania została ustawiona tak, by uniknąć brutalnego, jednorazowego „uderzenia” typowego dla wielu bardzo mocnych elektryków. Reakcja napędu ma być bardziej progresywna i zależna od sytuacji na drodze.

Ferrari Luce (5)
Opływowa i mocno kontrowersyjna sylwetka Luce. 
fot. Ferrari

Ciekawostkę stanowi rozbudowany system audio, który nie służy wyłącznie do słuchania muzyki, a bierze czynny udział w budowaniu wrażeń za kierownicą. Składa się on z 21 głośników i 24-kanałowego wzmacniacza, wytwarzając 3000 W.

Akcelerometr monitoruje drgania generowane przez wirujące elementy układu napędowego. System wybiera z tego konkretne częstotliwości, filtruje je, wzmacnia i odtwarza zarówno w kabinie, jak i na zewnątrz auta. Intensywność dźwięku kierowca reguluje przez e‑Manettino oraz sposób operowania łopatkami.

Kabina dla 5 osób

Luce to pierwsze w historii Ferrari z pięcioma miejscami w kabinie. Zawdzięcza to elektrycznej architekturze z akumulatorem pod podłogą oraz kompaktowymi silnikami, które pozwalają na lepsze wykorzystanie przestrzeni. 

Wnętrze łączy cyfrowe ekrany z fizycznymi przełącznikami, pokrętłami i selektorami. Zegary mają przekątną 12”, a centralny ekran (12,9”) można obracać za pomocą uchwytu. Klimatyzacja, wentylacja, ogrzewanie foteli i część ustawień multimediów mają osobne przyciski. 

Ferrari Luce (9)
Wnętrze Luce zostało zaprojektowane we współpracy ze studiem Jony’ego Ive’a, niegdyś odpowiedzialnego m.in. za design iPhone'a. 
fot. Ferrari

Wewnątrz Luce zastosowano m.in. anodowane aluminium z recyklingu. Trafiło ono m.in. na kierownicę, ramki ekranów i łopatki. Bagażnik ma 597 l, więc Luce jest autem zdolnym przewieźć więcej niż tylko torby z kijami golfowymi.

Cena, dostawy i wyposażenie

We Włoszech cena Ferrari Luce startuje od 550 000 euro, czyli ok. 2,33 mln zł. Auto można już zamawiać, a pierwsze dostawy mają ruszyć pod koniec 2026 r.

Wyposażenie obejmuje m.in. adaptacyjny tempomat, utrzymanie pośrodku pasa ruchu, czujniki martwego pola, ostrzeganie przed ruchem poprzecznym podczas cofania czy kamery 360 stopni. Funkcja planowania trasy korzysta z Google Maps i Apple Maps, uwzględniając stan baterii oraz ewentualne postoje na ładowanie. 

Luce porusza się na kołach z oponami o rozmiarze 265/35 R23 z przodu i 315/30 R24 z tyłu. Żadne Ferrari w historii nie miało większych. 

Czytaj także