Unia Europejska odpowiada na szybki wzrost importu tanich opon z Chin. Nowe cła antydumpingowe obejmą ogumienie produkowane w Państwie Środka — także wtedy, gdy stoi za nim znana globalna marka. W efekcie mogą przełożyć się także na ceny opon w Polsce.
Decyzja Komisji Europejskiej nie pojawiła się znikąd. Według unijnych wyliczeń import opon z Chin między 2021 a 2024 rokiem wzrósł o 62% — z 57,3 do prawie 93 mln sztuk rocznie. Udział takich opon w unijnym rynku zwiększył się w tym czasie z 18 do 28%.
Sprawa jest jednak bardziej złożona, niż sugeruje hasło „chińskie opony”. Dla nowych stawek liczy się pochodzenie produktu, a nie samo logo na oponie. Dlatego cła obejmą także chińskie zakłady znanych producentów, m.in. Continental, Goodyear, Kumho czy Pirelli.
W tle jest sytuacja europejskiego przemysłu oponiarskiego, który tracił udział w rynku. Komisja podkreśla, że sprzedaż producentów unijnych spadła, a ich udział zmniejszył się z 60 do 53%. Z kolei Michelin wskazujekonkurencję z Chin jako jeden z czynników związanych z kolejnymi redukcjami zatrudnienia w swoich zakładach.
Komisja Europejska uznała, że wiele opon produkowanych w Chinach było sprzedawanych poniżej swojej normalnej wartości. W jej ocenie oznaczało to praktyki dumpingowe i nieuczciwą konkurencję wobec producentów z innych krajów.
Regulacje wprowadzone 8 lipca obejmują nowe opony do samochodów osobowych i lekkich dostawczych pochodzące z Chin. Mechanizm przypomina rozwiązanie zastosowane wcześniej wobec części samochodów elektrycznych. Wysokość cła zależy od konkretnej firmy i jej współpracy przy unijnym dochodzeniu.
Przykład to choćby koreański Hankook, którego opony produkowane w chińskich zakładach w Chongqingu i Jiangsu objęto stawką 4,3%. Około 60 innych producentów, również współpracujących w postępowaniu, zostało objętych stawką 24,4%.
Na tej liście znajdują się także znane międzynarodowe marki, które część produkcji prowadzą w Chinach. To m.in. Pirelli, Goodyear, Continental i Kumho. Dla pozostałych wytwórców przewidziano najwyższą stawkę, czyli 45,3%.
Cła mają obowiązywać przez okres 5 lat i zostaną doliczone do standardowych należności celnych. Nie obejmują jednak towarów, które zostały już dopuszczone do obrotu przed wejściem w życie nowych przepisów.
W świecie samochodów widać już tendencję do przenoszenia części produkcji chińskich marek do Europy. W przypadku opon podobny scenariusz nie jest przesądzony, ale przy długotrwałych barierach celnych może również wywołać taki ruch.
Najbardziej bezpośredni skutek nowych ceł jest łatwy do przewidzenia. Część opon produkowanych w Chinach zapewne z czasem podrożeje. W rezultacie może to działać na korzyść ogumienia wytwarzanego na Starym Kontynencie.
Co istotne, nie musi to jednak oznaczać prostego końca tanich opon. Rynek jest zbyt duży i zbyt zróżnicowany, aby jedna decyzja natychmiast odwróciła preferencje kierowców. Może jednak ograniczyć przewagę cenową części produktów, które do tej pory przyciągały klientów głównie niskim kosztem zakupu.
Bruksela uzasadnia decyzję przede wszystkim walką z dumpingiem cenowym i ochroną europejskich producentów. Poza tym w niezależnych testach, jakie przeprowadza np. ADAC, niektóre opony wytwarzane w Chinach wypadają słabiej od produktów czołowych europejskich producentów. Nie jest to jednak regułą, ponieważ wyniki zależą od konkretnego modelu i producenta.
Dla kierowców najważniejsza i tak będzie kwota zakupu. Jeśli cła przełożą się na wyższe ceny wybranych opon produkowanych w Chinach, część kupujących może ponownie spojrzeć na produkty europejskie lub na marki wytwarzające ogumienie poza Państwem Środka.