Serwis pod patronatem magazynu Motor
Serwis pod patronatem magazynu Motor
Lotus Emeya – przód
fot. Lotus
Aktualności

Nikt nie chce elektrycznego Lotusa. Brytyjscy dealerzy kuszą potężnymi obniżkami

Lotus z marki kojarzonej przede wszystkim z motorsportem oraz lekkimi pojazdami o wysokich osiągach pod władaniem Geely wyraźnie przesunął akcent w stronę elektryków. Niestety nie cieszą się one zbyt dużym wzięciem, o czym najlepiej świadczą oferty brytyjskich dealerów.

Emeya to ponad 5-metrowy, elektryczny liftback o mocno sportowym zacięciu. W topowej wersji R jest zasilany dwoma silnikami o łącznej mocy 918 KM, pozwalającymi rozpędzać się do pierwszej setki w mniej niż 3 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi z kolei 256 km/h a akumulator o pojemności 102 kWh zapewnia nawet 485 km zasięgu.

Jest to imponujący zestaw parametrów, pozwalający stawiać Emeyę w jednym rzędzie z takimi autami jak Porsche Taycan. Niestety klienci nie poznali się na elektrycznym Lotusie – chętnych jest mniej niż aut, co powoduje ciekawe anomalie w ofertach dealerów.

Niezła okazja?

W popularnym na Wyspach serwisie ogłoszeniowym „Autotrader” można natrafić na fabrycznie nowe Lotusy Emeya objęte wręcz niewiarygodnymi obniżkami. Samochody, które widniały w oficjalnych cennikach za kwotę 140 105 funtów, u dealerów można dostać za mniej niż 90 tys. funtów.

To wciąż sporo pieniędzy – w przeliczeniu na złotówki jakieś 440 tys. zł, - co nie zmienia faktu, że obniżki są imponujące, a ostateczna cena dość atrakcyjna, jeśli weźmiemy pod uwagę wielkość i moc pojazdu.

Lotus Emeya tył
Lotus Emeya to ponad 5-metrowy liftback o sportowym charakterze.
fot. Lotus

Tak duże obniżki są najlepszym dowodem, że elektryczny Lotus Emeya niezbyt dobrze przyjął się na rynku, ale marka ma już plan naprawczy w postaci 952-konnej wersji hybrydowej opartej na 2-litrowym silniku benzynowym i dwóch silnikach elektrycznych. 

Nie tylko Lotus

Uczciwie mówiąc, brytyjska marka nie jest jedyną, która boryka się z niskim popytem na topowe elektryki. W polskich ogłoszeniach również nie brakuje fabrycznie nowych Mercedesów, Porsche czy Audi w wyraźnie obniżonych cenach. Czasem rabaty względem kwot z cennika sięgają 100 tys. zł i więcej, a prawidłowość zazwyczaj jest jedna – im wyższa cena, tym wyższy rabat.

To dobra wiadomość dla klientów zainteresowanych takimi pojazdami. Gorsza dla branży i producentów, którzy w przypadku takich modeli najprawdopodobniej muszą dokładać do interesu.

Czytaj także