Serwis pod patronatem magazynu Motor
Serwis pod patronatem magazynu Motor
Przegląd używanego auta
fot. Motor
Porady

22 czerwone flagi przy zakupie używanego auta. Tych sygnałów nie ignoruj

Nie każda wada przekreśla używany samochód, ale są sygnały, których nie wolno lekceważyć. Zebraliśmy 22 „czerwone flagi”, które podczas oględzin auta powinny skłonić do większej ostrożności, negocjacji ceny albo rezygnacji z zakupu.

Zakup używanego samochodu rzadko bywa prostą decyzją. Im tańszy i starszy, tym trudniej i więcej czyha na nas pułapek. Nawet jeśli na pierwszy rzut oka wszystko wygląda dobrze, to właśnie detale — często ukryte w krótkich opisach ogłoszeń lub drobnych objawach podczas oględzin — decydują o tym, czy mamy do czynienia z okazją, czy potencjalną skarbonką. 

Doświadczeni kupujący wiedzą, że najważniejsze nie są zapewnienia sprzedawcy, lecz sygnały ostrzegawcze, tzw. czerwone flagi, które pojawiają się gdzieś między wierszami. To właśnie na nie warto zwracać szczególną uwagę, wnikliwie obserwować, zadawać odpowiednie pytania. Są również symptomy, które budzą wątpliwości i nigdy nie warto ich ignorować. Najlepiej przyjąć założenie, że złe przeczucie to trafione przeczucie.

Przy zakupie samochodu używanego warto kierować się prostą zasadą: im więcej „czerwonych flag” pojawia się w przypadku konkretnego egzemplarza, tym większa powinna być ostrożność, a nawet pewność, że to nie ten i lepiej poszukać innego. Nie każda z nich musi przekreślać auto, ale ich nagromadzenie rzadko jest dziełem przypadku. Umiejętność ich rozpoznania i właściwej interpretacji to często różnica między udanym zakupem a kosztowną pomyłką, której będziemy długo żałować.

Brak przeglądu

Jeśli w Polsce auto wystawione na sprzedaż nie ma ważnego badania technicznego, to jest to duża czerwona flaga. Rzadko się zdarzają takie decyzje diagnostów z błahych powodów. Można oczywiście wziąć pod uwagę fakt, że w pojeździe jest usterka, którą da się wyeliminować i przejść badanie ponownie, ale w praktyce trudno sobie wyobrazić, by była to usterka drobna, skoro ktoś sprzedaje pojazd bez przeglądu. 

Doskonale wie, że dla kupującego może to być problem, bo nie wolno mu nawet wykonać jazdy próbnej i powinien zrobić badanie przed powrotem do domu lub przetransportować pojazd lawetą. A jeśli tak, to znaczy, że większym problemem jest wykonanie naprawy i badania. 

Brak możliwości jazdy próbnej

Nie każdy właściciel sprzedawanego auta musi się godzić na jazdę próbną, zwłaszcza kiedy samochód jest drogi lub np. mocny, szybki itp., chodzi o odpowiedzialność przy ewentualnym uszkodzeniu. To nie oznacza, że jazda próbna nie powinna się odbyć. 

Kupujący może siedzieć na miejscu pasażera i poprosić o wykonanie pewnych czynności. Brak możliwości przeprowadzenia jazdy próbnej jest tak bardzo czerwoną flagą, że trudno znaleźć na to jakiekolwiek wytłumaczenie.  Zakup mógłby się odbyć równie dobrze zdalnie.

Check engine

Kontrolka silnika może oznaczać wszystko i nic, zarówno drobną usterkę, nieistotną nawet dla pracy silnika, albo zwiastować poważny problem, który wymaga większego, czyli drogiego remontu. Jeśli sprzedawca wie, jaka jest przyczyna zapalania kontrolki, warto zweryfikować tę wiedzę. Jeśli nie wie, to warto zachować dużą ostrożność przy deklaracji, że to nic takiego. 

Rozciągnięty łańcuch rozrządu czy delikatne pęknięcie głowicy mogą skutkować zapaleniem się kontrolki, pomimo że silnik pracuje „na oko” prawidłowo. Warto też mieć świadomość, że nawet drobiazg może kosztować dużo. Wymiana niedziałającego czujnika wydaje się błaha, ale rodzą się dwa pytania: ile kosztuje oryginalny czujnik (zamienniki często nie działają) oraz ile trzeba pracy, by go wymienić? Koszty mogą iść w kwoty czterocyfrowe. 

Pęknięta szyba

Szyby się wymienia i nie stanowi to większego problemu. Można zamknąć się w koszcie do 1000 zł, jeśli znajdziemy tani zamiennik. Niestety nie zawsze da się go znaleźć, jeśli mowa o nietypowym aucie lub nietypowej szybie. 

O ile szyby czołowe z reguły są dostępne, choć niekiedy bywają wyjątkowo drogie, o tyle znalezienie do niektórych modeli szyb bocznych czy tylnej może stanowić problem. Czasami trzeba kupić całe drzwi lub klapę, by pozyskać szybę. Warto też pamiętać, że za pękniętą szybę można stracić dowód rejestracyjny lub nie uzyskać pozytywnego wyniku badania technicznego. 

Niesprawna klimatyzacja

Handlarze z reguły sprzedają samochody z klimatyzacją „do nabicia”, co jest o tyle dziwne, że uzupełnienie czynnika to niewielki koszt, a przy sprzedaży klient nie może zweryfikować, czy klimatyzacja w ogóle działa. I z reguły nie działa, jeśli tylko „wystarczy ją nabić”. 

Może się okazać, że koszt wymiany kompresora lub naprawy układu jest bardzo wysoki, zwłaszcza w starszych i tanich samochodach. To, dlatego w ogłoszeniach nierzadko czytamy o sprawnej klimatyzacji jak o dużej zalecie. 

Wibracje na kierownicy 

Mogą być spowodowane banalnym niewyważaniem kół, skrzywieniem jednej z felg czy uszkodzeniem opony, ale też uszkodzeniem półosi, np. wewnętrznego przegubu. I to też nie brzmi specjalnie groźnie, ale w niektórych autach, szczególnie japońskich, zakup nowej półosi wiąże się z dużym wydatkiem, a zamienniki często nie rozwiązują problemu. W końcu okazuje się, że aby zlikwidować wibracje, trzeba wydać kwotę czterocyfrową. 

Drgania pedału sprzęgła

Wyczuwalne wibracje po położeniu nogi na pedale sprzęgła mogą być pierwszym symptomem zużywającego się koła dwumasowego. Przyczyną może być też zużyte sprzęgło lub łożysko oporowe, ale lepiej zakładać najgorsze. Zresztą, wraz z wymianą koła dwumasowego trzeba się liczyć z koniecznością wymiany kompletnego sprzęgła i kwotą minimum 2000 zł, jeśli części są tanie i łatwo dostępne. 

W niektórych samochodach może to być wydatek dwu- i trzykrotnie większy. Zapewnienia sprzedawcy o tym, że jeździ tak od dawna, albo zawsze tak było, najlepiej zignorować.

Opony do wymiany 

Przy tanich samochodach tak podstawowe rzeczy jak stan ogumienia bywają kluczowe. Wydatek rzędu 1200 zł na komplet nowych opon to wcale niemała kwota w obliczu zakupu auta za 3000-5000 zł. 

Na szczególną uwagę zasługują jednak opony nietypowe, z wyjątkowych wersji danego modelu. Nietypowe rozmiary są wyraźnie droższe, więc widząc zużyte opony, najlepiej od razu sprawdzić ich cenę, jeszcze przed podpisaniem umowy. Może to być niezłe pole do negocjacji. 

Woda w aucie

Woda, czy choćby nadmiar wilgoci w aucie powinny być czerwoną flagą, bo przyczyną może być nieszczelność nadwozia spowodowana korozją, np. w ścianie grodziowej lub przy szybie. Teoretycznie drobiazg, z którym da się jeździć, jeśli auto jest np. bardzo tanie, ale zimą może być prawdziwą udręką. 

Naprawy mogą iść w tysiące złotych, choć przyczyna nierzadko jest banalna – zapchane kanały odpływowe. Jeśli to ma miejsce od dłuższego czasu, to i tak należy spodziewać się korozji tam, gdzie nie widać. Tłumaczenia sprzedawcy mogą być banalne – auto miało uchyloną szybę i się nalało, albo coś rozlało w bagażniku. Tu trzeba być mocno sceptycznym. 

Kontrolka poduszki powietrznej

Niby w niczym nie przeszkadza, niby do jazdy nie jest potrzebna, ale poduszki w razie wypadku mogą uratować życie. Nie każdy wie, że poduszki często działają nawet wtedy, kiedy zapala się kontrolka informująca o usterce. Ale też nie każdy zdaje sobie sprawę z faktu, że podczas badania technicznego paląca się kontrolka może być przyczyną negatywnego wyniku. Również może być przyczyną zatrzymania dowodu rejestracyjnego. 

Bierze olej

Samo branie oleju przez silnik w niedużych ilościach, np. przez nieszczelne pierścienie tłokowe czy uszczelniacze zaworowe to jeszcze nie jest poważny problem, bo dotyczy wielu starszych aut. Gorzej, kiedy przyczyną jest niedziałająca odma, która może ostatecznie doprowadzić do poważnej awarii, a już sama naprawa odmy to niemały wydatek. 

Większy problem dotyczy diesla. Jeśli nadmiar oleju dostaje się do turbosprężarki, to w efekcie może skutkować zjawiskiem tzw. rozbiegania diesla. Dla osoby, która nie miała z tym do czynienia, będzie to przerażające zjawisko, które trudno zatrzymać. Kończy się często bardzo poważną usterką lub zniszczeniem silnika. 

Wycieki oleju

Nieduży wyciek oleju ma niemal każdy kilkuletni silnik i z pewnością nie musi to być powód do obaw. Większe obawy należy mieć wtedy, kiedy silnik jest zaskakująco czysty, pomimo wycieków, albo kiedy trudno zidentyfikować miejsce wycieku. 

Koszt naprawy to w znacznym stopniu koszt samej robocizny, bo uszczelki są niedrogie. Jeśli z auta kapie olej, lepiej skonsultować koszty z mechanikiem. 

Nierówna praca zimnego silnika

Może to być drobiazg (więc dlaczego nie został usunięty?), a może poważna usterka. Może być też coś pośrodku, np. konieczność ustawienia luzów zaworowych, których żaden mechanik w okolicy się nie podjął, bo regulacja jest na płytki lub „szklanki”. Nawet hydrauliczne popychacze mogą być na tyle uszkodzone, że silnik pracuje głośno i nierówno. Dochodzi tu kwestia zużycia wałka rozrządu czy dźwigienek zaworowych. 

Dlatego tak ważne jest, by oglądać samochód, kiedy silnik jest całkowicie zimny. Czerwoną flagą nie jest tylko objaw usterki, lecz sam fakt rozgrzania silnika przed przyjazdem na oględziny. 

Niski lub wysoki poziom oleju

Jeśli sprzedawca samochodu nie zadbał o odpowiedni poziom oleju, wiedząc, że ktoś przyjedzie obejrzeć auto, to łatwo sobie wyobrazić, jak dbał o ten samochód przez cały czas. Obiektywnie to nie mówi o stanie silnika, ale jest to jedna z największych czerwonych flag. 

Równie niepokojący powinien być nadmierny stan oleju. Może to oznaczać, że został dolany przed naszym przyjazdem, bo go brakowało. 

Niski poziom płynu hamulcowego

Płyn hamulcowy nie ubywa sam z siebie, więc niski jego poziom może oznaczać tak samo wyciek z układu hydraulicznego, niekoniecznie hamulców, jak i zużycie hamulców.

W starszym aucie nawet teoretycznie banalna wymiana przewodów hamulcowych to czasami operacja czasochłonna i wymagająca większych napraw. Niektórzy mechanicy nawet nie chcą się za to brać, bo wiedzą, że może to oznaczać „rzeźbę”. 

Niski poziom płynu chłodzącego

Jeśli w zbiorniczku wyrównawczym zdecydowanie brakuje płynu chłodzącego, może to oznaczać dwie rzeczy – wyciek lub usterkę silnika. O ile wyciek sam w sobie nie jest groźny, o tyle długotrwała jazda z niedużą ilością płynu może powodować przegrzania silnika. Warto podczas jazdy próbnej trochę go przycisnąć i zobaczyć, jak zachowuje się wskazówka temperatury. 

Po wymianie rozrządu

Wymiana napędu rozrządu nie jest niczym dziwnym, ale są dwa wątki, które warto przemyśleć. Po pierwsze, należy zadać sobie pytanie: kto wymienia rozrząd przed sprzedażą auta? To operacja kosztująca od kilkuset do kilku tysięcy złotych, więc może to przypadek, a być może próba naciągnięcia kupującego. 

Po drugie, jeśli był wymieniony łańcuch rozrządu, to na jaki? Obecnie jakość zamienników jest taka, że nie wytrzymują za długo, więc walor w postaci wymienionego rozrządu może okazać się mało atrakcyjny po niedużym przebiegu. Oczywiście nie jest to reguła, od której nie ma wyjątków, ale lepiej wymienić rozrząd we własnym zakresie i nie należy takiej informacji traktować jako pewnik (zwłaszcza w przypadku handlarzy) czy zaletę (w przypadku łańcucha). 

Po wymianie wtryskiwaczy 

Wtryskiwacze nie zużywają się bez powodu, więc przy takiej informacji warto drążyć temat. Jeśli uszkodzenie spowodowały np. opiłki, to dobrze byłoby zobaczyć faktury na wymianę innych elementów układu wtryskowego, przewodów i zbiornika paliwa (lub chociaż jego płukania). Wymiana samych wtryskiwaczy może tak samo często zwiastować problemy, jak dawać pewność długotrwałej i bezproblemowej eksploatacji. 

Po wymianie turbo 

Podobnie jak z układem wtryskowym, wymiana turbosprężarki to normalna operacja, ale pozostaje tu wiele znaków zapytania. Jeśli turbo było regenerowane, to pozostają wątpliwości co do jakości. Warto też dowiedzieć się co poza turbosprężarką wymieniono w silniku i czy ustalono przyczynę jej awarii, czy było to zużycie. Jeśli ktoś wydał kilka tysięcy złotych na naprawę turbo i sprzedaje auto, to trochę podejrzane.

Tylko olej i filtry

Wiele osób, szczególnie prywatnych, opowiadając o bezawaryjności swojego samochodu, opowiada historie o tym, że praktycznie nic przy nim nie robił, prócz podstawowego serwisu. Hasło „tylko olej i filtry” oczywiście nie oznacza niczego złego, ale powinniśmy patrzeć na nie przez pryzmat wieku i przebiegu auta. 

Często to te najbardziej niezawodne modele bywają najbardziej zaniedbane właśnie z powodu takiej eksploatacji. Długa historia serwisowa i wyszczególnione liczne naprawy, choćby spisane w jakimś zeszycie, czy wspominane z pamięci, świadczą z reguły dobrze o właścicielu i samochodzie. Warto też pomyśleć w taki sposób: jeśli przez lata były wymieniane tylko oleje i filtry, to nie właśnie z tego powodu auto jest sprzedawane, że przyszedł czas na poważniejsze naprawy? 

Progi do zrobienia

Wymiana jednego progu to dziś koszt od ok. 1000 zł w górę. Niby niedużo, ale często bywa tak, że zardzewiałe progi zwiastują również korozję podłogi i przy wymianie może się okazać, że trzeba naprawiać „głębiej”. Nieduża korozja na progach oczywiście nie jest groźna, choć auto wygląda nieestetycznie, lecz warto wiedzieć, że potencjalne ryzyko zakupu „zgniłka” jest spore. 

Świeża ochrona antykorozyjna

To jedna z pułapek przy zakupie starszego samochodu albo terenowego. Niedawno położona antykorozja może służyć wyłącznie do ukrycia wad. Szczególnie niebezpieczne jest to w przypadku aut terenowych na ramie, bo skorodowana rama jest największym i najdroższym wydatkiem. Wystarczy, że przed nałożeniem powłoki antykorozyjnej powierzchnia nie była oczyszczona i odpowiednio przygotowana, a za kilka lat problem zacznie dosłownie wychodzić na wierzch.

Czytaj także