Trzecia generacja Mondeo (czyli Mk4) dostała mocno zmodyfikowaną gamę silników w stosunku do poprzednika. Zwłaszcza różnorodność w gamie benzynowych może wprawić w zakłopotanie osoby chcące kupić ten model. Najbardziej atrakcyjne są jednak diesle. Ale na kupujących czeka jeszcze jedna pułapka.
Ford proponował do Mondeo Mk4 aż sześć różnych silników benzynowych i cztery rodzaje diesli. Jest w czym wybierać. Pamiętajmy jednak, że zakończenie produkcji tego auta miało miejsce ponad 10 lat temu i trzeba brać pod uwagę wiek, przebieg oraz wartość pojazdu.
Dlatego też niektóre silniki, te bardziej skomplikowane, narażone na poważne usterki i drogie w naprawach najlepiej skreślić zawczasu, by nie wpakować się w „projekt”, który pochłonie połowę wartości pojazdu. Nie ma lepszego i gorszego paliwa w Fordzie Mondeo Mk4 – to bogactwo wyboru zmusiło nas do podziału na silniki benzynowe i wysokoprężne.
W gamie benzynowych znalazły się dwa rodzaje silnika 1.6 – wolnossący Ti-VCT o niezłej opinii oraz doładowany 1.6 EcoBoost o opinii znacznie gorszej. Do jazdy ten drugi jest idealny, bo generuje moc 160 KM, daje dobre osiągi i rozsądne spalanie. Jednak jego poważniejsza usterka pochłonie minimum 10 tys. zł. A te poważniejsze zdarzają się dość często. Jeśli silnik jest po naprawie wraz z poprawkami konstrukcyjnymi, warto spróbować, ale to ryzyko.
Wolnossący wariant 1.6 Ti-VCT ma niedużo mocy – 110, 120 lub 125 KM – więc nada się do spokojnej jazdy. Jego w miarę prosta konstrukcja umożliwia montaż instalacji LPG. Osiągi są jednak kiepskie, a skrzynia ma tylko pięć przełożeń.
Wyżej w gamie były jednostki 2-litrowe. I tu znów – odmiana wolnossąca Duratec, prosta konstrukcyjnie, generująca 145 KM oraz doładowana EcoBoost o mocy 203 lub 240 KM.
Duratec pasuje w punkt do tego samochodu, osiągi ma przyzwoite, spalanie do zaakceptowania, a serwis nie stanowi wyzwania. Poważne awarie zdarzają się rzadko. Doładowany EcoBoost to mocny, żwawy, przyjemnie pracujący silnik, ale ryzyko poważnej awarii jest spore.
Ostatnia grupa to silniki ponaddwulitrowe, oferowane w przeciwieństwie do pozostałych, tylko do 2010 roku. Wolnossący 2.3 Duratec ma podobną budowę do 2.0 Durateca, ale oferuje moc 160 KM. Spalanie może rozczarować, ale osiągi ma zadowalające, a trwałość nie pozostawia wiele do życzenia.
Doładowany 2.5 T to konstrukcja Volvo zaadaptowana na potrzeby Forda. Z pięcioma cylindrami, stosunkowo prostą mechaniką, ale co do trwałości opinie są mieszane. Zadbane jednostki, których moc 220 KM nie jest nadużywana, wytrzymują bardzo długo. Te bardziej katowane, zwłaszcza jeżdżące na LPG, miewają problemy z wytrzymałością bloku. Bać się nie trzeba, ale należy mieć świadomość pewnego ryzyka.
Pośród silników benzynowych najpewniejsze okazują się te wolnossące, a optymalnym jest jednostka 2.3 Duratec, która występuje na rynku stosunkowo rzadko. Jej ogromną zaletą jest nie tylko moc, ale i zespolenie z klasycznym sześciobiegowym automatem.
Z kolei dla wielu wadą znakomitego silnika 2.5 T jest dostępność wyłącznie ze skrzynią manualną. Natomiast większym problemem jest w Mondeo skrzynia PowerShift (dwusprzęgłowa), która współpracuje z jednostkami 2.0 EcoBoost. Jest to przekładnia nietrwała i droga w naprawach. To właśnie tu tkwi wspomniana pułapka.
Gama jednostek wysokoprężnych obejmuje aż cztery konstrukcje. Najmniejszą jest francuski diesel 1.6 HDi ukryty pod nazwą TDCi. Jest to już wariant 8-zaworowy o bardzo dopracowanej konstrukcji i mocy 115 KM. Osiągi mogą zostawiać trochę niedosytu, ale i tak są lepsze niż wolnossącego benzyniaka 1.6 Ti-VCT o wyższej mocy. Za to spalanie jest znikome. To dobra opcja dla osób szukających auta na przykład na dojazdy do pracy na dużych odległościach.
Alternatywą dla tej konstrukcji jest stary już silnik 1.8 TDCi o mocy 100 lub 125 KM. To dla odmiany konstrukcja Forda, oferowana tylko na samym początku produkcji. Nie jest to najlepszy wybór do tego samochodu. Nie polecamy również ze względu na koszty serwisowania.
Najlepszym jest bez wątpienia 2-litrowy TDCi, czyli odpowiednik francuskiego 2.0 HDi z jego najlepszego okresu produkcji. Nieco różni się od silników montowanych w autach francuskich (osprzęt, filtr DPF) i jest uznawany przez wielu kierowców nawet za lepszy. Silnik ten występował w kilku odmianach mocy: 115, 130, 140, 163 KM. Wersje do 2010 roku współpracują z sześciobiegowym, klasycznym automatem, a te nowsze ze skrzynią PowerShift. Nie polecamy takiej konfiguracji. Lepiej wybrać manual.
Na szczycie gamy silników Diesla był 2.2 TDCi, czyli pochodna 2.2 HDi. Nieco bardziej skomplikowana konstrukcja od 2.0 TDCi, ale wdzięczna i mocna. Na początku produkcji generowała moc 175 KM, później 200 KM i zawsze była parowana z klasycznym automatem lub skrzynią ręczną.
Pewniakiem i w ogóle najlepszym silnikiem w tym modelu jest 2.0 TDCi – w każdej wersji mocy, choć najsłabsza nieco mija się z celem. Optymalne warianty to 130 lub 140 KM, a ze skrzynią manualną 163 KM. Jeśli potrzebujecie lepszych osiągów, najlepiej postawić na 2.2 TDCi o mocy 200 KM. To prawdziwa rakieta.
Małego diesla 1.6 TDCi warto kupić, ale tylko z myślą o oszczędnościach paliwowych. To też stosunkowo tani w naprawach diesel. Nie warto kupować jedynie 1.8 TDCi. Przy odsprzedaży oba mniejsze diesle nie są atrakcyjną propozycją i należy się z tym liczyć.
Warto mieć jeszcze na uwadze, że Mondeo do 2010 r. spełnia wymagania normy Euro IV. Do stref czystego transportu Mondeo z dieslem nie wjedzie bez dodatkowych kosztów.