Peugeot 308 SW 1.6 BlueHDi z 2015 roku przejechał 512 401 km i nadal ma oryginalny silnik, skrzynię biegów, DPF, rozrusznik, alternator oraz układ wydechowy. To świetna wizytówka oszczędnego i trwałego diesla, ale dokładna inspekcja techniczna pokazuje, że samo auto jest już mocno zmęczone życiem.
Peugeot 308 drugiej generacji zadebiutował w 2013 roku i był wytwarzany do 2021 roku. Do wyboru były silniki benzynowe i wysokoprężne. Odmiana kombi, określana jako SW, wyróżniała się bagażnikiem o pojemności 555-1606 l.
Właśnie taki wariant tego francuskiego kompaktu kupił Adriaan van Heel z Holandii. Był to egzemplarz prosto z salonu, zaopatrzony w oszczędną jednostkę 1.6 BlueHDi. Wybór padł na wysokoprężne 308 SW, ze względu na obowiązujące wtedy zachęty podatkowe dla takich aut.
Według Adriaana jego 308 SW nadal średnio zużywa około 4,8 l oleju napędowego na 100 km, a na jednym zbiorniku może pokonać 1000 km.
W przypadku tego Peugeota, który do tej pory pokonał ponad 512 000 km, najbardziej zaskakuje nie lista awarii, lecz kontrast między trwałością silnika a ogólnym stanem samochodu. Nadal zużywa on raptem 0,5 litra oleju na 7000 km i korzysta z pierwszego filtra cząstek stałych.
Gorzej wypada prowadzenie. Auto ma mocno zużyte amortyzatory, krzywo ustawioną kierownicę oraz tendencję do ściągania w prawo pod obciążeniem. Do tego dochodzą wibracje przy hamowaniu, hałas opon i luzy w mechanizmie zmiany biegów.
Lista drobnych, ale licznych niedomagań jest długa. Widać uszkodzenia nadkoli, reflektorów, grilla, progów i punktów przeznaczonych dla podnośnika. Automatyczne szyby oraz regulacja lusterek nie działają prawidłowo, a w kierunkowskazach zamontowanych w lusterkach pojawiła się wilgoć.
Diagnosta Tim de Leeuw po jeździe próbnej nie ma wątpliwości, że przebieg w tym aucie już mocno odbił się na jego ogólnej kondycji. Peugeot nie ma jednej konkretnej usterki, lecz wiele elementów daje znać, że samochód pracował długo i intensywnie.
„Przy niektórych autach z dużym przebiegiem nie widać tak ogromnego dystansu. Niestety w tym wypadku tak nie jest. Obawiam się, że ten Peugeot jest już mocno zmęczony” – podsumowuje jazdę próbną de Leeuw na łamach portalu autoweek.nl.
Wśród uwag technicznych pojawiają się m.in. grzechoty na biegu jałowym i na nierównościach, skrzypiący pedał sprzęgła, zużyte mocowania obudowy filtra powietrza, nieszczelność w okolicach wtryskiwacza AdBlue oraz przeciek z uszczelniacza prawego przedniego wału napędowego.
Lewa końcówka stabilizatora ma luz, przednie tuleje wahaczy są popękane, a tylna lewa tarcza hamulcowa wyróżnia się bardzo głębokim rantem.
Historia serwisowa tego egzemplarza nie wygląda jednak jak pasmo kosztownych katastrof. Do 150 000 km auto było obsługiwane w ASO, później trafiło do innego specjalisty i jeździło tam do około 450 000 km. Przeglądy odbywały się co około 25 000 km.
Najważniejsze naprawy obejmowały problemy z układem AdBlue, pękniętą sprężynę, wymianę dwumasowego koła zamachowego oraz wyciekającą pompę wodną. Przy około 475 000 km wymieniono prawe przednie łożysko koła.
Reszta obsługi sprowadzała się głównie do opon, hamulców i rozrządu. W aucie nadal oryginalne są silnik, skrzynia biegów, rozrusznik, alternator, układ wydechowy, filtr cząstek stałych, a także część elementów zawieszenia.
Przy przebiegu ponad 0,5 mln km to mocny argument za tym, że 1.6 BlueHDi potrafi być długowieczne, jeśli ma regularny serwis i jest rozsądnie użytkowane.
Związek Adriaana z Peugeotem nie wziął się znikąd. Jego ojciec miał model 504 z silnikiem Diesla, kupiony po lekturze artykułu w prasie. W rodzinnej pamięci francuski diesel zapisał się więc jako samochód trwały i użyteczny, a 308 SW dopisał do tej historii własny rozdział.
Przed nim Adriaan jeździł Citroenem C5 z zawieszeniem hydropneumatycznym. Przy przebiegu około 300 000 km wymagało ono już poważnego remontu, a dealer nie potrafił jasno określić kosztów. Wtedy Adriaan rozważał Volkswagena Passata GTE, ale czas oczekiwania okazał się zbyt długi.
W 2020 roku zasugerowano mu zmianę samochodu, ponieważ zmieniły się przepisy podatkowe. Uznał on jednak, że nie ma sensu tego robić, a przy okazji stwierdził, że sprawdzi, jak duży dystans jest w stanie pokonać jego 308. I… rzeczywiście przejechało ono bardzo wiele kilometrów.
Dealer, który sprzedał ten egzemplarz jako nowy w 2015 roku, żartobliwie namawia Adriaana, by naprawiać auto dalej i dobić do 700 000 km. Argument jest prosty: za roczną utratę wartości nowego samochodu można sporo naprawić w starym.
Matematyka bywa bezlitosna, ale człowiek czasem chce też samochodu, który nie brzmi jak komplet sztućców w szufladzie. Adriaan van Heel podjął już zresztą decyzję.
„Trzymam się planu i kupię bardziej przestronne kombi dla rodziny. Peugeot był fantastycznym autem, dokładnie takim, jakim powinien być diesel: oszczędnym, niezawodnym i wygodnym. Nigdy mnie nie zawiódł, ale trzeba się z nim pożegnać” – kończy.