Serwis pod patronatem magazynu Motor
Serwis pod patronatem magazynu Motor
fot. archiwum Motoru
Motor numer 18/1976
Motor retro

Pół wieku temu w „Motorze” – przeglądamy wydanie nr 18 z 1976 r.

Na okładce pierwszego majowego „Motoru” z 1976 r. nie mogło zabraknąć okolicznościowego hasła — w końcu przypadało wtedy jedno z ważniejszych świąt w kalendarzu PRL-u. A w środku? Korespondencja z USA o tym, jak kryzys energetyczny dobijał amerykańskich producentów, przegląd wiosennych premier z Genewy (z Lancią Gammą na czele), nowy motocykl CZ 350/472, „pocztówka” z Madrytu ze smogiem w roli głównej oraz pierwsza kara za kręcenie liczników (ale nie w Polsce). Na deser — kartka z historii rosyjskiej motoryzacji, z zaskakującym belgijskim wątkiem.

Okładkowe „Niech się święci 1 Maja!” jest tu pięknym kontrapunktem dla korespondencji z USA, gdzie – jak zauważa „Motor” – rynek samochodowy przypominał wtedy huśtawkę. Kryzys energetyczny początkowo pchnął klientów od dużych, paliwożernych aut w stronę mniejszych i oszczędniejszych, co świetnie wykorzystywały marki japońskie oraz Volkswagen. Detroit długo podchodziło do tej zmiany z rezerwą, ale kiedy ruszyły krajowe „kompakty” (Chevette, Pinto), okazało się, że trend nie jest wcale taki prosty do wykorzystania: małe auta zaczęły zalegać na placach i w salonach (w tekście pada nawet obraz „zapasów na 100 dni”, zamiast typowych 60–70), a producenci ratowali sprzedaż premiami dla sprzedawców i kosztownymi kampaniami – łącznie z darmowymi dodatkami i „gratisową” klimatyzacją.

Do tego doszła druga strona medalu: część klientów rozczarowywała się delikatnością małych samochodów, inni po prostu potrzebowali większego auta, a sytuacja gospodarcza (bezrobocie, niepewność) nie zachęcała do zakupów. Kryzys więc „nie był straszny” tylko na pierwszy rzut oka — raczej wymuszał coraz bardziej desperackie pomysły na sprzedaż.

motor-18-1976-okladka-1

Wiosenne premiery

W tym wydaniu zaprezentowano gwiazdy salonu genewskiego. Miano najważniejszej z nich przypadło Lancii Gammie, która miała stanowić czołowy model koncernu Fiat, stąd jego projektantom w wielu kwestiach pozostawiono wolną rękę. Nadwozie opracowało studio Pininfarina, pod maską pojawił się 2,5-litrowy silnik typu bokser (największa wówczas produkowana jednostka 4-cylindrowa) o mocy 140 KM. Prędkość maksymalna miała wynosić „jedynie” około 190 km/h, co było spowodowane wysoką, jak na ówczesne standardy, masą (1350 kg).

lancia gamma – bok

lancia gamma coupe bok

W 1976 roku w Genewie pojawiły się jeszcze m.in. BMW 630/633 oraz Opel Kadett Aero, będący próbą stworzenia cabrio na bazie seryjnego Kadetta. 

bmw 630/633 bok 1976

opel kadett aero – tył

saab 99 bok

ford ghia bok

ford ghia bok

monteverdi safari przod

Nowy motocykl CZ 350/472 

CZ 350 model 472 był nowoczesnym motocyklem dalekiej turystyki, mogącym też służyć do holowania przyczepki. Doskonałe przyspieszenie i elastyczny silnik (dwusuwowy o pojemności 343,3 cm3 i mocy 21,8 KM) sprawiały, że dobrze radził sobie w ruchu miejskim. Wiele rozwiązań zastosowanych w tym czechosłowackim jednośladzie miało na celu podniesienie komfortu i poziomu bezpieczeństwa.

motocykl cz 350/472

motocykl cz 350/472

Pocztówka z Madrytu

Jak widać na załączonym obrazku – problemy z zanieczyszczeniem powietrza, a także ich świadomość to temat absolutnie nie nowy i na tyle powszechny, że dotykał w latach 70. także Hiszpanii. Zaskakiwać może jednak fakt, że Madryt był  w tej kwestii w niechlubnej czołówce.

rowerzysta w masce w Madrycie w 1976 roku

Kręcenie liczników – po angielsku

Kolejna „dziedzina”, która ma znacznie dłuższą tradycję, niż wielu się wydaje, i wcale nie jest polską specjalnością – czyli tzw. kręcenie liczników, przykładnie ukarane przez brytyjski wymiar sprawiedliwości. I to od razu karą więzienia.

Nieco łagodniej, bo grzywną, został potraktowany sprzedawca oskarżony o podawanie kupującym „nieprawdziwych danych”.

mandaty dlanieuczciwychhandlarzy autami w Wielkiej Brytanii w 1976 roku

Z historii rosyjskiej/radzieckiej motoryzacji

Na koniec – kartka z motoryzacyjnej historii naszego Wielkiego Brata, z dość zaskakującym wątkiem w postaci jej belgijskich korzeni. Co ciekawe, wspomniana w tekście firma Russo-Balt stara się ostatnio (już któryś raz) powrócić do żywych, a jedną z takich prób – w postaci stworzenia rosyjskiego Cybertrucka –  opisywaliśmy całkiem niedawno w magazynauto.pl.

russo balt informacja z motoru z 1976 roku

Czytaj także