Szukasz taniego samochodu z automatyczną skrzynią biegów? Uważaj, na wadliwe konstrukcje oraz takie, których nie da się naprawić. Oto nasze propozycje konkretnych modeli i wersji z bezpiecznymi, godnymi polecenia automatami.
Coraz więcej osób docenia automatyczne skrzynie biegów. Nawet ci, których nie stać na nowe lub młode auta. Dotyczy to zarówno osób z doświadczeniem, jak i tzw. młodych kierowców. Rośnie też grono takich, którzy wyrabiają sobie uprawnienia tylko do kierowania samochodem ze skrzynią automatyczną. A potem szukają swojego pierwszego auta i… mogą nieźle wtopić.
Kupując tani samochód, warto sprawdzić, czy rzeczywiście jest to dobra konstrukcja. W przeciwieństwie do skrzyń manualnych, automatyczne zawsze są drogie w naprawach. Natomiast w przypadku tanich aut koszt naprawy może przekroczyć wartość pojazdu. Kiedy mówimy o aucie za 6-8 tys. zł i naprawie za taką samą kwotę, to może się tu coś nie spinać. Natomiast zmiana skrzyni na inną używaną, choć tańsza, niesie za sobą ryzyko ponownej „wtopy”.
Nie każdy jednak się zna, a wiele osób nawet nie wie, jak szukać informacji o rodzaju skrzyni biegów. Wybraliśmy więc z rynku tanie modele aut i wskazaliśmy konkretne wersje w przedziale do 10 tys. zł, które naszym zdaniem są godne polecenia.
Ten bardzo popularny kompakt wpadł już w erę skrzyń DSG, które nie należą do szczególnie trwałych. Wyjątek stanowią wersje 1.6 MPI oraz 2.0 FSI, które wyposażono w klasyczny automat tiptronic.
Wariant 1.6 8V oferowano do 2010 r. i jest to wyjątkowo prosty, a zarazem dobry silnik jak na tak nowoczesne auto. Zespół napędowy przy rozsądnej jeździe niewiele pali, ale dynamika pozostawia trochę do życzenia. Sama skrzynia biegów przy regularnym serwisowaniu wytrzyma duże przebiegi, a niewielka moc silnika nie nadwyręża jej mechanizmów.
2.0 FSI też nie jest zły, daje znacznie lepsze osiągi, ale ma bezpośredni wtrysk. Nie nadaje się do LPG, a jego naprawy są sporo droższe.
W tym samym okresie, co wyżej opisane Audi, oferowano również Golfa V z dobrym automatem, z silnikami 1.6 MPI, 1.6 FSI oraz 2.0 FSI. Pierwszy to oczywisty wybór, a 2.0 FSI nie jest najgorszą opcją — czego nie można powiedzieć o 1.6 FSI, którego zdecydowanie odradzamy.
Jednak na szczególną uwagę w tym modelu zasługuje odmiana ze Stanów Zjednoczonych z jednostką 2.5 R5, która na rynku pojawia się sporadycznie. Właśnie taką polecamy, jeśli uda się znaleźć. Ma moc i dobrą dynamikę. Jeśli martwicie się o części, to słusznie, bo nie wszystko jest od ręki, ale wszystko jest w USA do sprowadzenia. Ciekawostką może być fakt, że jednostka ta jest spokrewniona z doładowaną wersją 2.5 TFSI, stosowaną w modelach Audi z rodziny RS. Z tą różnicą, że ma wtrysk pośredni i w zasadzie, przy właściwym serwisie jest niezniszczalna.
Tu historia się powtarza, ale faktem jest, że wybór popularnego modelu z Grupy VW to po prostu dobry wybór. Mniej prestiżowa, ale bardziej praktyczna od Audi i Volkswagena Skoda Octavia drugiej generacji ma jeszcze hydrauliczny automat w wersjach z silnikami 1.6 MPI, 1.6 FSI oraz 2.0 FSI. Nie będziemy powtarzać tego, co już zostało napisane wyżej – jedynym dobrym wyborem jest 1.6 MPI.
Octavię można uznać za jeden z najtańszych w utrzymaniu samochodów rodzinnych do 10 000 zł. Części są łatwo dostępne, a mechanicy znają ten model „na wylot”. Niestety w polecanej przez nas wersji 1.6 MPI trudno będzie znaleźć ładny egzemplarz w takiej cenie.
Tańsze są mocniejsze „benzyniaki” TSI oraz diesle TDI. Mają już automaty dwusprzęgłowe. Te też nie są złe, ale koszty napraw mogą przekroczyć cenę samochodu, więc lepiej nie ryzykować.
Focus drugiej generacji był wyposażony w kilka rodzajów automatów. Polecamy wyłącznie czterobiegowy, łączony z silnikami benzynowymi 1.6 i 2.0. Można trafić na egzemplarz z USA lub Kanady, w wersji sedan z silnikiem 2.0. Takie też polecamy.
W dieslach występowały dwa rodzaje – CVT z silnikiem 1.6 TDCi oraz dwusprzęgłowy z 2.0 TDCi. Najgorszym wyborem jest CVT, choć sama przekładnia na szczęście występuje rzadko. Natomiast sprawna przekładnia PowerShift jest niezła, ale koszty jej napraw w przypadku tego modelu najpewniej przekroczą wartość auta.
Astra H to dobry, solidny kompakt z automatem – ale nie każda wersja. Z popularnym silnikiem benzynowym 1.6 oferowano skrzynię zautomatyzowaną, której zdecydowanie nie polecamy. Klasyczny automat występuje tylko w parze z silnikiem 1.8 (4-biegowy) oraz z dieslem 1.9 CDTI (6-biegowy). Oba są dobre, choć benzynowy jest potencjalnie mniej awaryjny i bezpieczny, przy tak starym aucie. Co nie oznacza, że nie warto kupować diesla. Silnik 1.9 CDTI to nic innego jak „pancerne” 1.9 JTD.
Jeśli samochód nie ma widocznych usterek i sprawia wrażenie zadbanego, to diesel może być nawet lepszym wyborem, bo zaniedbane benzyny bywają kłopotliwe. Co więcej, do tych silników nie zaleca się montażu systemu autogazu, a tym bardziej odradzamy zakup auta z instalacją.
Jeśli więc samochód ma posłużyć krótko i na niedużym dystansie, to warto kupić benzynową odmianę i mieć przynajmniej pozorny spokój. Jeśli jednak Astra ma nas wozić długo, dobrze jest rozpatrzyć zakup diesla.
Opinie na temat automatów w Volvo są podzielone. Skrzynie produkcji Aisin jednym się psują, inni robią z nimi ponad 300 tys. km. Wiele zależy od serwisowania i stylu jazdy. W C30/S40 i kombi V50 Aisiny montowano w „benzyniakach” i dieslach, za wyjątkiem 2.0D (HDi), którego łączono z kiepskim Powershiftem. Dla początkujących – C30 to trzydrzwiowy hatchback, S40 to sedan, a V50 to kombi. Z technicznego punktu widzenia to Ford Focus II, ale w niektórych wersjach z silnikami produkcji Volvo. Samochody są też lepiej wykonane. Droższe w serwisowaniu, ale trwalsze.
Nieoczywista propozycja, ale dobra. Epica to duży, wygodny i trwały, a do tego tani w zakupie samochód. Czego chcieć więcej? W wersjach z automatem nie ma co liczyć na niskie zużycie paliwa, bo sześciocylindrowe jednostki benzynowe nie schodzą poniżej 10-12 l/100 km. Dlatego po zakupie takiego auta lepiej od razu odżałować te 3000 zł i założyć zasilanie gazem. Jeśli robicie chociaż 10 tys. km rocznie, to szybko się zwróci.
Poza tym nie trzeba się bać tego samochodu. Nawet z dieslem, który jest europejskiej produkcji (VM) i może spalić ok. 7 l/100 km. Ma też najlepszą dynamikę i niezłe zaplecze części. Na tę chwilę, choć wydaje się to być model nietypowy, da się go normalnie serwisować. Naprawia się rzadko, bo poważne usterki prawie nie występują.
Druga generacja klasy C słynie głównie z korozji, ale jedno ma naprawdę dobre – automaty. Jednak tylko te hydrauliczne, które są imponująco trwałe. Nosiły nazwę 5G-Tronic. Bardzo rzadko, ale trafiają się wersje z przekładnią Sequentronic, czyli zautomatyzowaną. Poznacie ją podczas jazdy próbnej – ma sześć biegów. Nie warto kupować.
Skrzynia Sequentronic występowała najczęściej w dieslach C200 CDI oraz C220 CDI, a także benzynowej C180 Kompressor. Oglądając samochody, skrzynię rozpoznacie po wyglądzie i pracy drążka. Występują na nim symbole + i –, ale nie ma położenia P (jak parking).