Ręczne skrzynie biegów kiedyś były niepisaną normą w aucie osobowym. Dziś już jednak powoli stają się reliktem przeszłości, co dobitnie pokazują liczby. Dlaczego „manual” znika z rynku nowych samochodów?
Jeszcze dwadzieścia lat temu ręczna skrzynia biegów w Europie była normą. Nawet limuzyny i SUV-y klasy premium często wyjeżdżały z salonów z klasyczną wajchą, umieszczoną pomiędzy fotelami.
Automaty traktowano z rezerwą: uchodziły za ospałe, nieekonomiczne i psujące przyjemność z jazdy. Według danych JATO Dynamics, w 2001 roku aż 91% nowych aut sprzedawanych w Europie miało ręczną skrzynię biegów.
Tymczasem w 2024 roku udział ten spadł do 29%. Jeszcze wyraźniej zmianę widać na przykładzie Niemiec – 23 lata temu manualne skrzynie stanowiły 83% rynku, a dziś to zaledwie 18%.
Rewolucja przyszła wraz z rozwojem automatów. Dziś klasyczne przekładnie ręczne trudno bronić argumentem o „większej kontroli” nad samochodem. Nowoczesne skrzynie automatyczne są szybsze, sprawniejsze i działają bardzo płynnie.
Do tego dochodzi jeszcze kwestia emisja spalin. Jak zauważa Felipe Munoz z JATO Dynamics - „automaty można zaprogramować tak, by w testach zużycia paliwa wypadały lepiej niż skrzynie ręczne”.
To właśnie normy emisji CO₂ stały się dla ręcznych przekładni gwoździem do trumny. Oprogramowanie potrafi zmienić bieg w idealnym momencie, a skrzynie automatyczne wypadają w testach laboratoryjnych korzystniej niż nawet najbardziej wprawny kierowca.
Kolejnym argumentem, który pogrzebał manualne skrzynie biegów, jest wygoda użytkowania. Kierowcy, szczególnie w miastach, doceniają, że automat eliminuje konieczność wciskania sprzęgła w korkach.
Co ciekawe, Europa nie jest jednak zgodna co do przewagi automatów. Najbardziej konserwatywni pod tym względem okazują się Włosi i Hiszpanie, gdzie skrzynie ręczne nadal mają solidny udział w rynku: odpowiednio 48 i 41%. Dla porównania Francja (28%), Niemcy (18%) oraz Wielka Brytania (22%) praktycznie przesiadły się już na automaty.
Jeszcze ciekawiej sytuacja wygląda w Stanach Zjednoczonych. W 2001 roku aż 28% nowych aut miało na pokładzie skrzynie ręczne – głównie w segmencie tańszych, kompaktowych modeli. W 2024 roku było to już zaledwie 0,7%.
Paradoksalnie, skrzynie ręczne – poza najtańszymi autami na rynku – są oferowane jeszcze w samochodach niszowych. Trzymają się ich w szczególności entuzjaści modeli sportowych. BMW M2, Toyota GR86 czy Mazda MX-5 nadal są oferowane w wersjach z trzema pedałami, ale to raczej ukłon w stronę pasjonatów niż realny wybór rynkowy.
Świat wybiera automaty, a elektromobilność przypieczętuje ich los. Wszystko wskazuje na to, że przyszłe pokolenia kierowców być może będą już tylko słyszeć legendy o „uczeniu się ruszania na sprzęgle”.