Chińska motoryzacja obecnie rozrosła się do niebywałej skali. Dziś to ona nadaje ton globalnemu rynkowi, a liczba nowych modeli, które zdążyły zadebiutować w tym roku, pokazuje jedno – to właśnie w Państwie Środka bije rytm współczesnej motoryzacji. A reszta świata? Może jedynie próbować utrzymać tempo.
W globalnym obiegu funkcjonuje dziś około 1750-1800 modeli aut osobowych. Żyją one własnym rytmem – jedne znikają, inne debiutują. Na tym tle chińskie marki zbudowały siłę, której nie da się wytłumaczyć wyłącznie liczbą lokalnych producentów.
Od początku 2025 roku do połowy listopada zaprezentowały one 78 zupełnie nowych modeli skierowanych do produkcji. Jak informuje Felipe Munoz z JATO Dynamics, oznacza to ponad 7 premier w każdym miesiącu bieżącego roku.
Do tej liczby żaden inny region świata nawet się nie zbliżył. W efekcie producenci spoza Chin odczuwają ogromną presję. Dotyczy to zarówno Europy oraz Stanów Zjednoczonych, jak i Korei oraz Japonii.
Dla porównania – wytwórcy z Japonii w tym roku skierowali do produkcji 32 nowe modele. W przypadku europejskich firm było to 27, a amerykańskich – zaledwie 10.
Powyższa różnica nie wynika jedynie z większej liczby firm motoryzacyjnych w Chinach. Analiza średniego tempa premier na jednego producenta potwierdza, że mamy do czynienia ze strukturalną przewagą, a nie z efektem skali.
Według danych przedstawionych przez Munoza, Chiny zajęły pierwsze miejsce ze średnią 4,1 nowego modelu na jednego producenta (wśród 19 największych firm). Japonia osiągnęła wynik 4,0, natomiast Europa, USA i Korea pozostają wyraźnie z tyłu.
Szeroka oferta nie oznacza automatycznie wysokiej sprzedaży. Ale w dobie szybkich zmian technologicznych utrzymywanie świeżości portfolio, zdolność do innowacji i obecność „na radarze” opinii publicznej stały się walutą równie cenną jak realne wyniki finansowe.
„Chiński sukces jest ściśle powiązany ze zdolnością do ciągłego odświeżania portfolio i utrzymania wysokiego tempa wprowadzania nowych modeli” – uważa Munoz.
To właśnie tempo sprawia, że europejscy i amerykańscy producenci znaleźli się w defensywie. Pytanie brzmi, jak długo będą w stanie utrzymać dotychczasową strategię rozwoju i czy zdołają przyspieszyć, zanim przewaga Chin stanie się nie do odrobienia.