Niemiecka organizacja ekspercka DAT wskazuje, że wartość rezydualna chińskich elektryków i hybryd plug-in wyraźnie się pogorszyła względem 2024 r. Spadek jest większy niż w przypadku podobnych aut innych marek. Dla pierwszych właścicieli to problem, bo szybciej i więcej tracą na odsprzedaży, ale dla kupujących używane egzemplarze – możliwa okazja.
Szybki spadek wartości nie musi oznaczać, że chińskie elektryki i hybrydy plug-in są niedopracowane, awaryjne lub szybko się starzeją. Na rynku wtórnym liczą się także podaż, rozpoznawalność marki i wiara kupującego w to, że producent zostanie w Europie na dłużej.
Deutsche Automobil Treuhand, czyli DAT, od ponad 90 lat zajmuje się w Niemczech wycenami i ocenami finansowymi dla dealerów oraz warsztatów. W analizie DAT 2026 chińskie auta typu NEV (elektryki i hybrydy plug-in) wypadają gorzej od reszty rynku, a różnica nie jest kosmetyczna.
Wiele chińskich marek szybko buduje obecność w Europie przez wynajem krótkoterminowy, auta demonstracyjne, rejestracje własne i programy flotowe. To zwiększa ich widoczność na drogach, ale ma też efekt uboczny: na rynek wtórny szybko trafia duża liczba młodych egzemplarzy. Gdy podaż rośnie szybciej niż popyt, ceny używanych aut reagują znacznie szybszym spadkiem.
Według danych przytaczanych przez niemieckie media branżowe wartość rezydualna chińskich elektryków i hybryd plug‑in spadła z 61% na początku 2024 r. do 47,2% na początku kwietnia 2026 r., czyli o ok. 14 punktów procentowych. W tym samym czasie średnia dla całego rynku aut elektrycznych i plug‑in hybrid pogorszyła się o ok. 7 pkt proc.
To właśnie ta różnica stanowi podstawę tezy o wyraźnie szybszym pogarszaniu się wartości rezydualnej w przypadku chińskich modeli. Warto jednak przy tym podkreślić, że analiza dotyczy rynku niemieckiego i odnosi się do porównania tempa deprecjacji, a nie do uniwersalnej reguły obowiązującej dla wszystkich modeli w Europie.
Kolejnym czynnikiem wpływającym na wartość rezydualną jest szybkie tempo modernizacji modeli w chińskich markach oraz częste wprowadzanie następców. Dla klienta kupującego samochód z salonu brzmi to atrakcyjnie.
Ale dla właściciela rocznego egzemplarza oznacza to jednak ryzyko, że jego auto nagle zacznie wyglądać jak starsza generacja. Do tego dochodzi duża liczba nowych marek i modeli o podobnym charakterze.
Gdy kupujący ma do wyboru kilka modeli o zbliżonych parametrach, często sięga po najtańszy lub najlepiej promowany. W efekcie używane egzemplarze mniej rozpoznawalnych marek mogą wymagać korekty ceny.
W badaniu DAT 45% prywatnych nabywców nowych aut uznało, że w ciągu 5 lat wiele chińskich marek może zniknąć z niemieckiego rynku. Wśród ogółu posiadaczy aut taką opinię wyraziło 33% badanych. To bardzo istotny sygnał, bo wartość rezydualna jest w dużej mierze uzależniona od przyszłości danego producenta.
Kupujący używany samochód myśli nie tylko o cenie zakupu. Liczą się też serwis, dostępność części, aktualizacje oprogramowania i to, czy za kilka lat będzie komu zgłosić problem. W przypadku nowych producentów ten test zaufania dopiero trwa.
Dla pierwszego właściciela szybka utrata wartości jest bolesna, zwłaszcza gdy auto było finansowane z założeniem stabilnej ceny odsprzedaży. Dla nabywcy auta używanego może to być jednak szansa na młody egzemplarz w wyraźnie niższej cenie.
Jedno pozostaje pewne. Przy chińskich elektrykach i hybrydach plug-in warto sprawdzić nie tylko wyposażenie i zasięg, ale też sieć serwisową, politykę gwarancyjną, dostępność części oraz stabilność producenta.