Chińskie samochody przestały być egzotyczną ciekawostką, a stały się realną alternatywą dla ofert europejskich, japońskich czy koreańskich producentów. Kuszą przede wszystkim atrakcyjną ceną w relacji do wyposażenia oraz nowoczesnym wizerunkiem. Przyjrzeliśmy się zaletom i wadom oferty rynkowej chińskich marek.
W krótkim czasie producenci z Państwa Środka nadrobili ogromny dystans technologiczny, oferując auta dobrze wykonane, bezpieczne i coraz lepiej dopracowane. Jakby tego było mało, coraz bardziej dopasowane do gustów europejskich klientów. Jednocześnie ich obecność na rynku rodzi pytania o trwałość, wartość rezydualną i rozwój zaplecza serwisowego. Oferta bywa uproszczona – konfiguracja ograniczona nieraz do jednej czy dwóch gotowych wersji, a wybór napędów mniejszy niż u konkurencji.
Z drugiej strony, dla wielu klientów to właśnie prostota i bogate wyposażenie w standardzie są największym atutem. Chińskie auta pokazują, jak szybko może się zmieniać motoryzacyjny krajobraz Europy. Czy to chwilowa moda, czy początek trwałej zmiany? Odpowiedź dopiero się kształtuje, choć trend jest jednoznaczny. Takie marki jak MG, Omoda, Jaecoo czy Chery już się mocno rozpychają na rynku, który wydawał się nie do ruszenia.
Chińskie auta często są wyraźnie tańsze od porównywalnych modeli marek europejskich czy japońskich, co przyciąga klientów szukających nowego samochodu w niższej cenie. To jednak różnice w cenach bezwzględnych. Po uwzględnieniu kultury pracy napędu, zużycia paliwa i pewnych braków w wyposażeniu różnica topnieje. Mimo to próg wejścia w posiadanie nowego auta pozostaje niższy niż w przypadku uznanych marek. Dodatkowym argumentem są wysokie rabaty wyprzedażowe oraz konkurencyjne oferty finansowania, a także symboliczne opłaty za ubezpieczenie czy dodatkowy komplet opon.
W wielu modelach już w podstawowych wersjach znajdują się elementy wyposażenia, które u innych producentów wymagają dopłaty lub są dostępne w wyższych odmianach. Dotyczy to m.in. dużych ekranów multimedialnych, systemów ADAS czy panoramicznego dachu. Często standardem są także skórzana tapicerka, wentylowane fotele oraz rozbudowane systemy nagłośnienia, co wzmacnia wrażenie wysokiej wartości w relacji do ceny.
Standardem jest gwarancja na 7 lat i przynajmniej 150 tys. km przebiegu. Oczywiście nie brakuje pewnych wyłączeń od reguły, jak u każdego producenta. Marki chińskie starają się dbać o obsługę klienta, bo wciąż walczą o renomę i uznanie. Niektóre oferują odważne deklaracje serwisowe.
Chińscy producenci są dziś technologicznie co najmniej na poziomie globalnych koncernów, a często projektują i wytwarzają podzespoły także dla nich, co pokazuje ich realny potencjał rozwojowy. W Chinach powstają m.in. modele Tesli, a nowa Mazda 6e bazuje na chińskiej konstrukcji.
BYD czy Geely należą do ścisłej czołówki pod względem rozwoju elektromobilności. Producenci z Państwa Środka starają się zaimponować ciekawymi rozwiązaniami, budując wizerunek innowacyjnych.
Jeśli nie ma super oferty w chińskiej marce, z którą bank współpracuje, to banki mają pewną rezerwę do nowych marek chińskich. Nie wiadomo, jaka będzie wartość rezydualna aut, a to jeden z ważniejszych czynników przy finansowaniu, zwłaszcza najmie długoterminowym. Dlatego na razie nie wszystkie marki oferują najem. Również nieznane jest ryzyko usterki czy poziom kosztów napraw. Może być trudniej uzyskać dobre finansowanie w banku, który nie jest związany z daną marką.
Nie tylko wyposażenia, ale też wersji aut czy napędu. Samochody powstają w gotowych, zamkniętych specyfikacjach, na które klient ma niewielki wpływ. Zazwyczaj dostępne są jedna lub dwie bogate wersje, bez tańszych odmian bazowych. Trudno też dobrać indywidualną konfigurację wnętrza (jedynie kolor tapicerki), a w ofercie często brakuje napędu 4x4 czy odmian usportowionych (inny wygląd, sztywniejsze zawieszenie, itp.). Skrzynie manualne należą do rzadkości, choć to akurat wpisuje się w szerszy trend rynkowy.
Szacunkowy spadek wartości chińskich aut po 3 latach wynosi obecnie około 55-60 proc. Dla porównania, odpowiadające modele popularnych marek notują utratę wartości na poziomie 40-50 proc. Trzeba jednak podkreślić, że są to dane orientacyjne – rynek dopiero się kształtuje i nawet firmy leasingowe mają trudność z precyzyjnym określeniem wartości rezydualnej. Chińskie marki nie zdążyły jeszcze zbudować swojej pozycji na rynku wtórnym. Część modeli trafi do grupy aut wyraźnie tańszych, innym może się udać zbudować reputację jakościową i utrzymać wyższą wartość, niż wskazują prognozy.
Popularne modele sprzedają się na rynku wtórnym stosunkowo szybko. W przypadku kilkuletnich chińskich w cenie 50-80 tys. zł sytuacja może być trudniejsza. Kupujących mogą blokować ograniczone zaufanie do marki, obawy o koszty serwisu i niewielka liczba opinii o trwałości. Nabywcy nawet młodych aut używanych zwracają uwagę na reputację producenta oraz dostępność części. Są ostrożniejsi, kiedy nie ma już gwarancji.
Na rynku jest już ponad 20 chińskich marek i z pewnością nie wszystkie przetrwają silną konkurencję. Samochody tych marek, które się wycofają, będą bardzo problematyczne przy odsprzedaży, jak obecnie auta typu Tata czy starsze SsangYongi. Dlatego na tę chwilę zalecamy ostrożność i wybór modelu pośród 5-6 najpopularniejszych chińskich marek.
Największe obawy budzi kwestia serwisu i części zamiennych, choć nie zawsze są one w pełni uzasadnione. Problemy z dostępnością komponentów dotyczą dziś nie tylko importerów marek chińskich, lecz także wielu producentów obecnych na rynku od lat. Różnica polega głównie na ograniczonej ofercie tańszych zamienników, jednak podobna sytuacja dotyczy także nowych modeli roczników 2023-2024 popularnych marek. Jednak w ich przypadku łatwiej o podstawowe części eksploatacyjne, często wspólne z wcześniejszymi generacjami modelu. Wraz z upływem czasu i końcem gwarancji rynek zamienników do chińskich modeli będzie się rozwijał – pierwsze sygnały tego procesu są już widoczne. Producenci części widzą ten potencjał i z pewnością nie będą chcieli go zmarnować.
Chińscy producenci w ciągu kilkunastu lat wykonali ogromny skok technologiczny. Wczesne próby wejścia na rynki europejskie były nieudane, dziś jednak marki takie jak np. BYD oferują nowoczesne, dobrze wykonane auta w konkurencyjnych cenach. Ten rozwój był możliwy m.in. dzięki transferowi know-how przy budowie wspólnych fabryk z europejskimi koncernami oraz wsparciu kapitałowemu chińskiego rządu.
Współcześnie tempo nadrabiania dystansu dodatkowo przyspieszają zaawansowane narzędzia projektowe, globalny przepływ informacji i sztuczna inteligencja. Potwierdzeniem postępu są np. wysokie oceny w testach Euro NCAP. Producenci szybko reagują też na uwagi klientów, które traktują bardzo poważnie, aktualizując wyposażenie modeli, np. w kolejnym roczniku produkcji. My wciąż nazywamy to liftingiem, oni tylko poprawką.