Serwis pod patronatem magazynu Motor
Serwis pod patronatem magazynu Motor
Chińskie samochody  Omoda, Chery, MG – przody na ulicy w mieście
fot. Motor
Porady

Chińskie samochody. Czym się różnią od pozostałych marek?

Chińskie auta potrafią kusić ceną i wyposażeniem, ale nadal mają swoje słabsze strony i różnego typu „cechy szczególne”. Sprawdzamy, gdzie najbardziej widać różnice w porównaniu ze znanymi markami i które z nich naprawdę mają znaczenie w codziennym użytkowaniu.

Auta z Chin są zdecydowanie tańsze niż ich europejskie, koreańskie czy japońskie odpowiedniki. Różnice potrafią być naprawdę spore. Za dobrze wyposażonego SUV-a z mocnym silnikiem zapłacimy mniej więcej tyle samo lub nieco mniej niż za przeciętnie wyposażoną Dacię z dość słabą jednostką. Im drożej, tym różnice stają się większe. Świetnie „chińczyki” wypadają w klasie aut hybrydowych plug-in oraz w przedziale cenowym od 150 do 200 tys. zł. Za podobne auta innych marek trzeba zapłacić nierzadko nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych więcej. 

Auta chińskie postrzegane są jako bogato wyposażone, choć w praktyce bywa z tym różnie. Zazwyczaj oferują pełen pakiet systemów bezpieczeństwa, jednak w mocniejszych wersjach często brakuje np. napędu 4x4, co sprawia, że zdają się być niekompletne, zwłaszcza kiedy mowa o mocnych SUV-ach. 

byd-salon-piaseczno-samochody-elektryczne-1920
Samochody z Chin są wyraźnie tańsze, a do tego robią lepsze wrażenie niż rywale ze znanych już na rynku marek.
fot. Motor

W tańszych autach zdarzają się braki istotne w codziennej eksploatacji, jak podgrzewana kierownica czy przednia szyba. Z drugiej strony niektóre modele oferują ponadprzeciętne, często zbędne udogodnienia – rozkładane fotele z wysuwanymi podnóżkami czy elektrycznie sterowane kanapy. W innych przypadkach fotele, pomimo podgrzewania i wentylacji, mają niewielki zakres regulacji. Zdarzają się także niekonsekwencje w specyfikacji wyposażenia. Przykładem może być klimatyzacja, która wygląda jak dwustrefowa, a jest jednostrefowa. Niektóre funkcje z przodu ma tylko kierowca albo tylko pasażer (np. masaż). 

Homologacja 

Niektóre samochody chińskich marek nie mają homologacji europejskiej, więc nie są w pełni zgodne z przepisami. Są dopuszczane jednostkowo, więc nie ma obaw o legalne ich używanie. Dzieje się tak, kiedy marka debiutuje na polskim rynku i niejako „bada teren”. Jeśli się przyjmie lub importer zdecyduje się na wprowadzenie, to zwykle samochody w kolejnych partiach mają już homologację. Nie oznacza to jednak, że auto będzie miało np. polskie menu. Niektóre marki nie mają go od początku do dziś. 

baic-beijing-5-wnetrze-ekran-multimedia-1920
Brak homologacji niekoniecznie przeszkadza, ale brak polskiego języka w menu już może.
fot. Motor

Brak homologacji zwykle oznacza również brak obowiązkowego wyposażenia z zakresu bezpieczeństwa (np. system ISA i ostrzegający o rozproszeniu uwagi kierowcy) oraz niezgodność niektórych systemów ze standardami europejskimi (np. możliwość oglądania filmów w czasie jazdy). Co koniec końców dla klientów jest zaletą, bo mniej tu denerwującego „pikania” w czasie jazdy i brak konieczności wyłączania przeszkadzających funkcji. 

Z powodu obecności „poza systemem” niektóre samochody dużo palą (np. brak start&stop, brak kar za emisję CO2). Często, jak wspomnieliśmy już wyżej, w takich samochodach brakuje również polskiego języka w menu multimediów.

Problemem bywa też brak homologacji na hak holowniczy, nawet w modelach stylizowanych na terenowe, czego doskonałym przykładem jest Jetour T2.

Właściwości jezdne 

Chińskie SUV-y zwykle wykazują się kiepskim czuciem drogi i gumowatością układu kierowniczego. Są zestrojone dość miękko, sprężyście, lecz czasami brakuje ostatniego szlifu, jak w autach np. z Niemiec czy Francji. Niemniej w parametrach mierzalnych zazwyczaj nie odstają od wyników europejskich samochodów

mg-zs-hybrid-plus-czerwony-suv-dynamika-1920
Wiele osób negatywnie ocenia właściwości jezdne, ale obiektywne testy pokazują, że chińskie auta radzą sobie równie dobrze, jak inne.
fot. Motor

W próbach sprawnościowych przeprowadzanych przez serwis km77.com w slalomie na czas model Ebro s400, czyli nasz odpowiednik Chery Tiggo 4, miał wynik taki sam jak Mini Countryman, znane raczej ze znakomitych właściwości jezdnych, a MG ZS Hybrid+ miało wynik Forda Focusa. 

BYD Dolphin osiągnął wynik jak Audi Q5. Z kolei Ebro s700, czyli „nasze” Chery Tiggo 7, podobnie jak bliźniaczy Jaecoo 7, bezbłędnie pokonały test łosia z prędkością najazdu 79 km/h. Nie dokonano tego za kierownicą BMW X2, Dacii Bigster, Forda Mustanga czy Audi Q5, dla którego prędkością graniczną było 73 km/h. Ale tak dobrze nie wypadł już np. BYD Seal U DM-i.

Ogumienie

Tu bywa różnie. Jedne marki idą w stronę ogumienia dobrej klasy, inne oferują tanie opony. Nierzadko jest tak, że w jednej marce tańsze modele są wyposażone w mniej znane ogumienie, a droższe w opony marek premium, jak Continental czy Michelin. 

Układy napędowe

W spalinowych i hybrydowych modelach chińskich marek najczęściej spotyka się silniki benzynowe 1.5 lub 1.6, rzadziej 2.0. Brakuje typowego downsizingu, czyli trzycylindrowych 1.0-1.2 z turbodoładowaniem. W hybrydach silniki spalinowe bywają dość słabe, przez co napęd w dużym stopniu opiera się na energii elektrycznej. Przy wysokich prędkościach lub długiej jeździe autostradą energia z akumulatora potrafi się wyczerpać – pojawia się hałas, silnik pracuje na wysokich obrotach i brakuje mocy. 

omoda-9-phev-ladowanie-hybryda-plug-in-1920
Chińskie samochody są tym lepsze, im bardziej zaawansowane mają napędy. Obecnie świetnie radzą sobie w segmencie hybryd plug-in.
fot. Motor

Czysto benzynowe auta spalają zauważalnie więcej niż znane modele europejskie – nawet o 2-3 l/100 km. Z testów wynika, że zużycie paliwa podawane przez komputer pokładowy mocno zaniża realną wartość, a logika działania komputera jest przynajmniej dziwna. Im większe zelektryfikowanie, tym lepsze napędy.

Skrzynie to zazwyczaj dwusprzęgłowe automaty, w hybrydach są ciekawe rozwiązania dwubiegowe – przyjemniejsze niż w Toyocie, lecz mniej wydajne. Hybrydy plug-in mają spore akumulatory, pozwalające pokonywać dzienne przebiegi na samym prądzie, co bardzo obniża koszty jazdy.

Napęd 4x4, zwłaszcza mechaniczny, to rzadkość. Z tego powodu w mocniejszych wersjach pojawiają się problemy z trakcją. Podawane moce maksymalne czasami są przeszacowane. Wyraźnie czuć, że samochód przyspiesza jak o 20-40 KM słabszy europejski odpowiednik. 

Nadwozie i wnętrze

byd-seal-ekran-obrotowy-android-auto-1920
Obracany ekran centralny i wiele mniej lub bardziej przydatnych funkcji znajdziemy w chińskich samochodach zwłaszcza z wyższej półki.
fot. Motor

Ciekawy design to jedna z mocniejszych stron chińskich aut. Wnętrza na pierwszy rzut oka nie odstają od konkurencji, a w zestawieniu z modelami europejskimi czy japońskimi w podobnej cenie potrafią zrobić bardzo pozytywne wrażenie, zwłaszcza pierwsze, w salonie. Szczególnie w porównaniu z budżetowymi modelami Dacii lub koncernu Stellantisa czy kilkuletnim autem używanym. 

To o tyle istotne, że większość klientów chińskich marek to osoby, które dawno albo nigdy nie kupowały nowego samochodu. Wiele modeli powiela podobny schemat wnętrza: wysoka, dwupoziomowa konsola środkowa z półkami na telefon, duży centralny ekran, niewielki wyświetlacz przed kierownicą, rzadko czytelny. 

baic-beijing-5-elektryczna-regulacja-fotela-1920
Elektrycznie regulowane fotele w dość tanim chińskim aucie mogą robić wrażenie, ale na dłuższą metę okazuje się, że zakres regulacji jest niewielki i w aucie nie siedzi się tak wygodnie, jak np. w niemieckim czy francuskim.
fot. Motor

Przestrzeni w kabinie zwykle nie brakuje, ale pozycja za kierownicą często wymaga kompromisów – siedzi się wysoko, a zakres regulacji kierownicy i foteli jest ograniczony. Siedziska foteli są krótkie, a regulacja ich długości czy pochylenia względem podłogi to rzadkość. 

Logika obsługi kokpitu bywa zbliżona w różnych markach. Przeważnie jest dotykowa i zwykle działa płynnie. Tzw. tablety są duże, w miarę czytelne, choć menu nierzadko zawiłe. 

W bagażnikach często brakuje praktycznych detali znanych z aut europejskich, jak haczyki, schowki czy podwójna podłoga. W części modeli nie ma klasycznego komputera pokładowego z pomiarem spalania od resetu.

Multimedia/elektronika 

omoda-9-phev-systemy-bezpieczenstwa-ekran-1920
Multimedia niektórych modeli mają zawiłe menu i wiele funkcji, których nie znajdziemy u innych producentów. Początkowo można się pogubić, ale z czasem docenia się mnogość ustawień.
fot. Motor

Zazwyczaj multimedia są wysokiej jakości, choć i tu bywa bardzo różnie. Niektóre marki mają fatalne multimedia i brak Android Auto czy Apple CarPlay, ale dotyczy to głównie aut na dopuszczeniu jednostkowym. 

Kamery są co do reguły najlepsze na rynku w relacji jakości obrazu i liczby widoków do ceny samochodu. Oczywiście nie brakuje wyjątków. Obsługa auta początkowo bywa trudna, ale po zapoznaniu się z możliwościami okazuje się, że jest sporo pomysłowych ustawień niektórych funkcji (np. ściszanie kierunkowskazów, zarządzanie działaniem kamer, regulacja aktywności pedału hamulca, itp.).

Systemy audio zazwyczaj są przeciętne i niezbyt głośne. Nawet jeśli nagłośnienie jest dobrej marki, to nie dochodzi do poziomu porządnego odpowiednika samochodu z Europy. Nierzadko jest sygnowane przez uznanych producentów, ma dużą liczbę głośników, lecz gra w wielu przypadkach dość płasko (mało wyraziście) i cicho. Kto lubi słuchać muzyki bardzo głośno, raczej nie powinien kupować chińskiego auta.

chery-tiggo-9-phev-kamera-360-ekran-1920
Kamery w chińskich autach są z reguły świetnej jakości.
fot. Motor

Światła

Choć w wielu aspektach chińskie samochody są technologicznie bliżej europejskich marek premium niż popularnych, to pod względem oświetlenia mocno odstają. Reflektory są co prawda diodowe, ale świecą przeciętnie i daleko im do bardziej zaawansowanych świateł marek europejskich, jak np. Volkswagen czy Opel. Brakuje reflektorów adaptacyjnych.

Instalacje autogazu

Niektóre chińskie samochody, szczególnie z grupy importerskiej AADC (Asian Automotive Distribution Center), mają montowane u dealerów instalacje LPG, i to często za symboliczną cenę. Wynika to z faktu, że bez LPG trudno byłoby zaakceptować wysokie zużycie paliwa (często na poziomie powyżej 10 l/100 km), a co za tym idzie – wysokie koszty jazdy. To też samochody dla osób, które jednak liczą pieniądze. 

Chińskie silniki są dość proste i niewymagające od producentów systemów autogazu dużego zaangażowania. Za jakiś czas sprzedaż nowych aut z instalacjami LPG zostanie zdominowana przez chińskich producentów, bo z pozostałych oferują je tylko KGM i Dacia. 

sportequipe-s6-gt-zbiornik-lpg-kolo-zapasowe-1920
Niektóre chińskie auta palą tak dużo, że sprzedają się tylko dzięki montowanej przez dealerów instalacji autogazu. Nierzadko w cenie samochodu. 
fot. Motor

Chińscy producenci w ciągu kilkunastu lat wykonali ogromny skok technologiczny. Wczesne próby wejścia na rynki europejskie były nieudane, dziś jednak marki takie jak np. BYD oferują nowoczesne, dobrze wykonane auta w konkurencyjnych cenach. Ten rozwój był możliwy m.in. dzięki transferowi know-how przy budowie wspólnych fabryk z europejskimi koncernami oraz wsparciu kapitałowemu chińskiego rządu. 

Współcześnie tempo nadrabiania dystansu dodatkowo przyspieszają zaawansowane narzędzia projektowe, globalny przepływ informacji i sztuczna inteligencja. Potwierdzeniem postępu są np. wysokie oceny w testach Euro NCAP chińskich samochodów. Producenci szybko reagują też na uwagi klientów, które traktują bardzo poważnie, aktualizując wyposażenie modeli, np. w kolejnym roczniku produkcji. My wciąż nazywamy to liftingiem, oni tylko poprawką. 

Czytaj także