Ostatni raz w Polsce popularność nowych samochodów osobowych z silnikami Diesla była mniejsza w 2003 roku.
Jak podaje Samar, w styczniu 2021 roku zaledwie 18 procent ze wszystkich sprzedanych w naszym kraju aut osobowych było wyposażonych w silnik z zapłonem samoczynnym. Oznacza to, że sprzedano ich 5829 sztuk, czyli mniej o 23,2% niż w pierwszym miesiącu 2020 r.
Ostatni raz mniejszy udział aut z silnikami wysokoprężnymi zanotowano 18 lat temu – w styczniu 2003 r. (wyniósł 14,7%). Od tamtego czasu popularność diesli zasadniczo rosła (tzn. zdarzały się oczywiście momenty, że sprzedaż spadała, ale nigdy poniżej poziomu tych 14,7%), by osiągnąć swoje apogeum wynoszące 48,6% w grudniu 2010 r.
Obecnemu trendowi w sumie nie ma się co dziwić – samochody z silnikami wysokoprężnymi nadal są dużo droższe od odpowiedników z jednostkami benzynowymi, które w międzyczasie stały się też ekonomiczniejsze. Kolejnym „gwoździem do trumny” jest oczywiście wzrastający popyt na modele zelektryzowane. W efekcie z coraz większej liczby modeli diesle znikają, bo ich oferowanie zaczyna być pozbawione sensu.
Samar podaje także ciekawe dane dotyczące udziału diesli w poszczególnych segmentach w 2020 r. I tak w autach miejskich stanowi on absolutny margines, bo 1,1%, natomiast w modelach klasy wyższej rekordowe 61,6% (a wśród SUV-ów tego segmentu aż 72%). Najwięcej samochodów z jednostkami wysokoprężnymi sprzedała Skoda (ponad 12. tys.), natomiast procentowo najwięcej było ich w BMW (49,5%).
Warto przypomnieć, że w całym 2020 r. udział diesli w sprzedaży w Polsce wyniósł 20,8% natomiast w całej Europie niewiele więcej, bo 26,1%.