Określenie „komputer na kołach” w przypadku nowych aut jest jak najbardziej trafne. Kwestie techniczne, które były rozwijane przez długie dekady, schodzą dziś na dalszy plan, ustępując miejsca oprogramowaniu. Joachim Post z BMW twierdzi, że to najważniejszy element każdego projektu.
W ostatnich kilku latach motoryzacja przeszła prawdziwą rewolucję. Rozwój elektromobilności, wzrost znaczenia chińskich producentów czy stopniowe odejście od posiadania na rzecz użytkowania to tylko niektóre z przejawów gwałtownych zmian. Warto jednak zwrócić uwagę, że zmieniły się również same auta, a wraz z nimi preferencje klientów. Dla wielu młodszych kierowców ważniejsze od mocy silnika są płynnie działające multimedia. A to przecież zaledwie wstęp do kwestii oprogramowania w nowych pojazdach.
Szef rozwoju BMW, Joachim Post, w niedawnym wywiadzie udzielonym „Automotive News Europe” bez ogródek przyznał, że to właśnie oprogramowanie definiuje nowe auta – „W przeszłości platformy były w dużej mierze definiowane przez nadwozie i układy silników. Dziś funkcje cyfrowe i oprogramowanie stanowią podstawę wszystkiego, co robimy” – stwierdził.
Opinia Posta odzwierciedla transformację, jaką obecnie przechodzi BMW i wiele innych marek. Dotychczas były one skupione na tradycyjnej motoryzacji, ale teraz próbują dotrzymać kroku Tesli czy Chińczykom, którzy priorytetowo traktują szeroko pojęte kwestie oprogramowania.
Przykładem w gamie BMW jest linia „Neue Klasse” zapoczątkowana przez elektrycznego SUV-a iX3, a teraz także sedana i3, którego produkcja rozpocznie się w sierpniu w monachijskiej fabryce BMW.
Post, który objął stanowisko szefa rozwoju BMW w połowie 2025 roku, w rozmowie z „ANE” wyjaśnił, że program Neue Klasse, koncentrujący się na elektrycznych układach napędowych i zaawansowanym oprogramowaniu, stanowi rzadką okazję do „przemyślenia produkcji samochodów od podstaw”.
W czasach gdy kwestie techniczne i logistyczne dopracowano do perfekcji, wyzwaniem pozostaje dostarczanie niezawodnego oprogramowania na masową skalę. – „To nie jest takie proste” – powiedział. „Stabilność w produkcji seryjnej to prawdziwe wyzwanie – ale właśnie w tym jesteśmy dobrzy”.
Zamiast korzystać z pośredników, BMW w całości odpowiada za oprogramowanie – od początku do końca. Firma zatrudnia ponad 10 000 programistów na całym świecie, pracujących na autorskiej platformie chmurowej Codecraft. Zdaniem Posta, w szczytowych fazach rozwoju, BMW przetwarzało nawet 200 000 kompilacji oprogramowania dziennie, a poszczególne pojazdy zawierały nawet 500 milionów linii kodu.
Pracy jest dużo, ponieważ perspektywa jednolitego, globalnego stosu technologicznego zanika wraz ze wzrostem rozbieżności. Mówiąc wprost – każdy rynek rządzi się swoimi prawami, a BMW stara się dostosowywać oprogramowanie do tych różnic. Przykładem są Chiny, gdzie ponad 70 proc. oprogramowania informacyjno-rozrywkowego BMW jest dostosowane do tamtejszej specyfiki.
Mowa nie tylko o preferencjach samych klientów, ale i kwestiach prawnych i regulacyjnych. Dobrym przykładem są systemy wsparcia kierowcy czy autonomicznej jazdy, które w zależności od regionu muszą działać inaczej.
Wszystko wskazuje, że ci, którzy najlepiej odnajdą się w tej zawiłej i dynamicznej rzeczywistości, przetrwają, a pozostali w najlepszym wypadku zostaną zepchnięci na margines. Tworzenie aut, które po prostu jeżdżą to dziś zbyt mało. W BMW zdają się być tego świadomi.