Jazda po autostradzie to sztuka, której nie uczy się podczas szkoleń. Kluczem jest płynność ruchu oraz kompromis pomiędzy swoimi oczekiwaniami a zachowaniami innych kierowców. Na autostradzie trzeba myśleć nie tylko o sobie, ale również o innych prowadzących (a czasem i za nich).
Jazda po autostradzie to zmora części polskich kierowców. Jedni czują się tam doskonale, inni nie wiedzą, jak się zachować i są pełni obaw. Taka sytuacja to m.in. skutek braku szkoleń – w wielu szkołach jazdy nie przywiązuje się do tego wagi.
Ruch na autostradzie należy postrzegać jak pracę organizmu. Błąd jednego kierowcy skutkuje reakcją pozostałych w jego otoczeniu, a kiedy dojdzie do kolizji, skutkiem jest zator drogowy, czyli całkowita „rozsypka” ruchu na autostradzie. Dlatego tak ważna jest współpraca pomiędzy kierującymi, jak pomiędzy komórkami organizmu. Trzeba myśleć nie tylko o sobie, ale też o innych, bo zachowanie innych może mieć wpływ na nasze, a nasze na ich. Poznanie kilku prostych zasad ułatwi życie nie tylko Wam, lecz wszystkim.
Pasem rozbiegowym jedziemy nie dlatego, że włączamy się do ruchu (choć często jest to tak określane przez kierowców), lecz po to, by w miarę możliwości dostosować swoją prędkość do prędkości innych pojazdów i płynnie zmienić pas. Warto pamiętać, że pas rozbiegowy jest pełnoprawnym pasem ruchu, a włączamy się do niego w przenośni, nie formalnie. To po prostu pas, który się kończy i możemy go w pełni wykorzystać. Wielu kierowców myśli, że wyprzedzanie tym pasem jest zakazane. Największym błędem jest jazda ze stałą prędkością i oczekiwanie na to, by ktoś nas wpuścił. Po to jest pedał gazu w aucie, by go użyć. W tej sytuacji mamy niepowtarzalną okazję wcisnąć go do podłogi bez konsekwencji, wręcz przeciwnie – zgodnie ze sztuką wjeżdżania na autostradę. Zwykle inni kierowcy ułatwiają wjazd.
Wielu kierowców chcąc pokazać, jak bardzo trzymają się zasady prawego pasa, zaburza płynność jazdy w swoim otoczeniu, usilnie zmieniając pas po wyprzedzeniu każdego auta w ciągu pojazdów. Efekt jest taki, że kierowcy jadący spokojnie lewym pasem i wyprzedzający samochody jeden za drugim muszą nieustannie hamować i przyspieszać. Wyprzedzając kilka pojazdów, warto jechać lewym do końca, aż zrobi się więcej przestrzeni do zjechania na prawy. Będzie płynniej i bezpieczniej.
Jeśli jednak tempo naszej jazdy różni się wyraźnie od tempa pojazdów jadących lewym pasem, warto poczekać na inną okazję. Karygodne jest wyprzedzanie na autostradzie z minimalnie większą prędkością niż pojazd wyprzedzany, kiedy ruch na lewym pasie jest duży. To frustruje kierowców i często prowadzi do niebezpiecznych zachowań, w tym agresji.
Postój wynikający z awarii jest dopuszczalny wyłącznie na pasie awaryjnego postoju, który nie jest formalnie częścią jezdni, więc nie wolno nim jechać. Należy ustawić trójkąt ostrzegawczy 100 m za pojazdem, ale warto też jak najszybciej wezwać służbę drogową, by ta obstawiła pojazd słupkami, ewentualnie ustawiła światło ostrzegawcze lub swój pojazd techniczny.
Usterkę, jeśli to możliwe, można usunąć samemu na autostradzie. Jednak należy pamiętać, by pojazd usunąć bez zbędnej zwłoki, więc jeśli nie da się usunąć usterki, należy wezwać pomoc. Zostawienie auta na dłużej, np. kilka dni, może być potraktowane jako zajęcie pasa drogowego, które jest płatne. Natomiast przyjazd służby drogowej i zabezpieczenie pojazdu płatne nie jest.
Przy punktach poboru opłat coraz częściej widać kontrole prędkości, co może być przekonującym argumentem dla kierowców, których nie przekonują przepisy. Uwaga, policjanci stoją nie tylko przed, ale i za „bramkami”. Na sporej odległości obowiązuje tu limit 50 km/h, więc mandaty mogą iść w tysiące złotych.
Dojeżdżając do „bramek”, warto nie tylko zwolnić, ale też zawczasu spojrzeć, przy której jest najkrótsza kolejka. Najczęściej dotyczy to skrajnych prawych, tych najszerszych, które wielu kierowców traktuje jako te, które są przeznaczone wyłącznie dla ciężarówek. Trzeba też uważnie patrzeć w lusterka przy zmianie pasa ruchu. Niektórzy dojeżdżają tu z prędkością ponad 100 km/h.
Pas zjazdowy jest na tyle długi, że nawet w trudnych warunkach da się na nim bezpiecznie wyhamować przed zjechaniem z autostrady. Nie trzeba robić tego przed wjechaniem na ten pas, nierzadko wymuszając hamowanie na pojazdach z tyłu, jadących prawym pasem. Nawet gdy nie hamuje się bardzo mocno, samo zapalenie świateł stopu często zmusza do reakcji jadących z tyłu.
Jazda autostradą z przyczepą to największa udręka kierowcy auta osobowego lub dostawczego. Prędkość dopuszczalna 80 km/h to archaizm, a zakaz wyprzedzania na odcinkach z dwoma pasami ruchu powoduje frustrację. Najlepiej ustawić się za jakąś ciężarówką i jechać za nią. Wtedy też można zrozumieć perspektywę ich kierowców. Najważniejsze, by nie utrudniać jazdy innym.
Bardzo często na odcinkach z trzema pasami ruchu w jednym kierunku widać sznur samochodów jadących pasem środkowym, nawet jeśli na prawym jest pusto. Powoduje to nierzadko większe zamieszanie niż jazda lewym pasem. Kierowcy muszą wyprzedzać z prawej strony, jeśli nie mogą z lewej, co nie należy do bezpiecznych manewrów. Utrudnia to też wyprzedzanie kierowcom ciężarówek, którzy na takich odcinkach mogą to robić.
Prędkość dopuszczalna na autostradzie w Polsce to 140 km/h – i jest to odpowiednia prędkość do jazdy, kiedy ruch nie jest zbyt intensywny. Są jednak sytuacje, kiedy próba utrzymania tego tempa kończy się bezustannym hamowaniem i przyspieszaniem, a to prowadzi wielu kierowców do frustracji i agresywnych zachowań. Zmniejszenie prędkości do ok. 120 km/h znacznie poprawia płynność – rzadziej oraz łagodniej hamuje się i przyspiesza – a tym samym wprowadza spokój w ruchu. Różnica 20 km/h ma też spory wpływ na poziom hałasu i zużycie paliwa, które spada przeciętnie o 2-3 l/100 km.
Podróż autostradą to nie tylko jazda przed siebie, ale też jazda z uwzględnieniem tego, co dzieje się za naszym pojazdem. To najważniejsze przy zmianie pasa ruchu, ale także podczas korzystania z pasa rozbiegowego. Wiele błędów jest popełnianych przez to, że kierowcy nie patrzą w lusterka lub nie potrafią interpretować tego, co w nich widzą. Największą trudnością jest oszacowanie odległości i prędkości pojazdu z tyłu. Nie ma lepszej metody do nauki tego niż zerkanie w lusterka kilka razy na minutę. Można to przekuć w nawyk.
Na autostradach często pojawiają się pojazdy techniczne z umieszczonym z tyłu znakiem C-9 lub C-10 „Nakaz jazdy z prawej/lewej strony znaku”. Kierowcy traktują je nierzadko jak obowiązek zmiany pasa ruchu, czym utrudniają jazdę innym, nierzadko prowadząc do niebezpiecznych sytuacji. Kiedy widzimy taki pojazd, wystarczy zmniejszyć prędkość, bo często pracują przy nim ludzie, ale nie trzeba zmieniać pasa ruchu. Gdyby była taka konieczność, ustawiono by go inaczej. Znak ten informuje jedynie o tym, by nie kontynuować jazdy pasem, na którym się on znajduje.
Kultura wpuszczania na pas autostrady z pasa rozbiegowego ma oczywiście swoje uzasadnienie, ale tylko wtedy, kiedy ruch jest intensywny lub dotyczy pojazdu ciężarowego, który nie może się szybko rozpędzić do przeciętnego tempa innych samochodów. W normalnej sytuacji, jak na zdjęciu wyżej, nie ma to sensu. Co gorsza, wielu kierowców wpuszcza w takich sytuacjach za wszelką cenę, blokując lewy pas, a nawet wyhamowując inne pojazdy, tylko po to, by jeden mógł zmienić pas ruchu. Takie zachowania są niebezpieczne. Zanim kogoś wpuścisz, zerknij w lusterko, czy pomagając, nie narobisz większej szkody.
Odpowiednie używanie świateł na autostradzie ma szczególne znaczenie w trudnych warunkach, bo prędkości są tu większe niż na drogach lokalnych. Wielu kierowców zapomina o włączeniu świateł mijania, kiedy pada deszcz lub śnieg. Inni niepotrzebnie oślepiają pozostałych kierowców oświetleniem przeciwmgłowym tylnym. Rzadko są sytuacje, kiedy naprawdę jest potrzebne, a wielu włącza je, kiedy tylko pojawi się namiastka mgły. Nagły spadek prędkości sygnalizujmy włączeniem świateł awaryjnych.
To najczęściej wymieniana „zbrodnia” w związku z jazdą po autostradzie. Co ciekawe, jazda lewym pasem po mieście nikomu już nie przeszkadza. Na autostradzie ma jednak inne konsekwencje. W pewnym sensie zmusza kierowców do wyprzedzania prawym, a u wielu wywołuje agresję. Choćby z tych powodów warto trzymać się prawego pasa. Lewy intuicyjnie służy do wyprzedzania i tak jest bezpieczniej.
Chcąc wyprzedzić wolniejszy pojazd, należy zawczasu zredukować bieg, przyspieszyć, zerknąć w lusterko i dopiero wjechać na lewy pas, już w czasie rozpędzania, a nie rozpędzać się dopiero na lewym pasie. Wpływa to na płynność jazdy innych pojazdów. To typowa sytuacja wśród tych, którzy usilnie zmieniają pas na prawy zaraz po wyprzedzeniu jednego auta, kiedy kolejne jest kilkadziesiąt metrów z przodu.
Kiedy dojeżdża się do końca zatoru drogowego, najczęściej widać na nim dwa rozbite auta – jedno najechało na drugie. Przyczyną jest „jazda na zderzaku”. Ma ona na celu wywarcie presji na innym kierowcy, by zjechał na prawy pas lub zwiększył prędkość. To wyjątkowo niebezpieczne, a nawet karane zachowanie. Przepisy mówią, że na autostradzie należy zachować odpowiedni dystans, będący połową wartości prędkości jazdy.