Opłaty, przepisy, zakazy, zagrożenia, jak się zachować w przypadku awarii – praktyczne informacje i porady, które przydadzą się kierowcom korzystającym z autostrad i dróg ekspresowych. Zarówno w Polsce, jak i za granicą.
Drogi szybkiego ruchu są najbezpieczniejszymi trasami. Mimo osiągania sporych prędkość ginie tu najmniej osób, czy zostaje rannych. Mimo że w Polsce jest ich blisko 5 tys. km, wciąż wielu kierowców ma problemy, w jaki sposób należy się po nich poruszać. Oto co należy wiedzieć.
Auta osobowe poruszają się bezpłatnie po drogach ekspresowych, jednak za przejazd wybranymi odcinkami autostrad trzeba zapłacić (patrz mapa).
Warto również pamiętać, że elektronicznej opłacie za korzystanie z wybranych dróg krajowych (w tym autostrad i tras ekspresowych) podlegają pojazdy lub zespoły pojazdów, których DMC przekracza 3,5 t. Może się więc zdarzyć, że po podpięciu do samochodu osobowego przyczepy będziemy musieli dodatkowo płacić za przejazd, mimo że jedziemy bezpłatną drogą.
W przypadku braku opłaty trzeba zapłacić 1500 zł kary. Z kolei 500 zł opłaty dodatkowej grozi za brak biletu autostradowego e-TOLL w przypadku przejazdu państwowymi odcinkami dróg klasy A, gdzie zniknęły bramki i szlabany.
Obecnie w Polsce mamy do dyspozycji 4887 km dróg szybkiego ruchu, z czego 1800 km to autostrady, w tym ponad 700 km to odcinki płatne (260 km jest zarządzanych przez państwową Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad). Dla tych, którzy sporadycznie korzystają z autostrad zaskoczeniem może być brak bramek na autostradach A2 (Konin-Stryków) oraz A4 (Wrocław-Katowice), co jednak nie oznacza, że nie trzeba uiścić opłaty za przejazd (e-TOLL). Warto to zrobić jeszcze przed wyjazdem – kupić bilet zdalnie lub skorzystać z aplikacji, aby nie zatrzymywać się na stacji.
Na pozostałych (prywatnych/koncesyjnych) odcinkach płatnych tras spotkamy już szlabany, ale na ogół też możemy wnosić opłatę elektronicznie (zwykle potrzebna jest do tego aplikacja), co znacznie ułatwia i przyspiesza podróż, ale również pozwala zaoszczędzić nawet 6 zł w przypadku A4 między Katowicami i Krakowem. Niestety, na koncesyjnej A2 zapłacimy tylko kartą lub gotówką.
Na każdym koncesyjnym odcinku autostrady kupimy bilet na bramkach. Natomiast na autostradach zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad zniknęły szlabany, e-bilet nabędziemy na wybranych stacjach paliw. Aby zapłacić za przejazd, trzeba podać numer rejestracyjny pojazdu, trasę przejazdu oraz planowaną datę. Uwaga! Okres ważności biletu to 48 godzin od zadeklarowanej daty i godziny rozpoczęcia podróży.
Potwierdzenie zapłaty warto zachować, przyda się, jeśli zechcemy zwrócić bilet oraz aby udowodnić, że rzeczywiście przejazd został opłacony. Ta metoda płatności przypadnie do gustu kierowcom-tradycjonalistom, którzy nie chcą korzystać z aplikacji.
Aplikacja jest dość dobrze znana kierowcom, ponieważ umożliwia automatyczne otwieranie szlabanów na „prywatnych” odcinkach A1 i A4. Tym, co odróżnia Autopay od konkurencji, jest sposób zakupu biletu e-TOLL. Zbliżając się do wybranego płatnego odcinka „państwowej” autostrady, wystarczy włączyć aplikację (może być w tle), system Autopay automatycznie pobierze bilet. Kierowca nic nie musi robić, a po zakończonym przejeździe zostanie pobrana właściwa opłata.
Autopay znajdziemy również w Yanosiku oraz aplikacjach bankowych, np. w Banku Millennium, EnveloBanku, Alior Banku, Banku Pekao, ING Banku Śląskim, Spółdzielczej Grupie Bankowej, Santander Banku.
Od 1 czerwca 2021 r. na autostradach i drogach ekspresowych obowiązuje u nas przepis nakazujący kierowcom zachowywać bezpieczny odstęp od pojazdu poprzedzającego (połowa prędkości wyrażona w metrach, czyli np. przy 140 km/h będzie to 70 m). Obecnie policja praktycznie nie ma sprzętu, którym mogłaby sprawdzać odległość między autami, więc ta zasada dość często nie jest respektowana.
Zgodnie z prawem jesteśmy zobowiązani „w warunkach zwiększonego natężenia ruchu pojazdów, utrudniającego swobodny przejazd pojazdu uprzywilejowanego, w szczególności pojazdu służb ratowniczych” umożliwić mu przejazd poprzez: zjechanie jak najbliżej lewej krawędzi pasa, w sytuacji gdy poruszamy się skrajnym lewem pasem ruchu, a poruszający się pozostałymi pasami ruchu są obowiązani do usunięcia się z drogi pojazdu uprzywilejowanego przez zjechanie jak najbliżej prawej krawędzi pasów. Można przy tym wjechać na pobocze lub pas rozdzielający. Niestety, kierowcy zapominają o tym obowiązku lub nie wiedzą, jak należy się zachować, w którą stronę zjechać.
Kierowcy wciąż zapominają, że mają obowiązek stosować zasadę „zamka błyskawicznego”, czyli naprzemienne wpuszczanie aut z pasa kończącego się (ale nie do skrętu) w sytuacji, gdy na obu pasach ruchu jest korek. Co ważne, działa to również na drogach szybkiego ruchu, w sytuacji gdy jeden z pasów zostanie zablokowany z powodu robót drogowych bądź w razie nagłego zdarzenia, np. wypadku.
Przypominamy, na autostradzie zabronione jest holowanie. Zepsute auto musi zostać zabrane z drogi przez pomoc drogową, a dokładnie przez pojazd przystosowany do holowania aut. Co ciekawe, takich obostrzeń nie ma drogach ekspresowych. Tu możemy za pomocą linki holować zepsute auto.
Wzdłuż autostrad, ale i wielu tras ekspresowych jest rozciągnięta siatka ograniczająca dostęp dzikim zwierzętom, które mają do dyspozycji przejścia naziemne lub tunele pod drogą. Nie ma jednak gwarancji, że zwierzę nie sforsuje ogrodzenia lub to nie zostało uszkodzone, czy też tego zabezpieczenia na danym odcinku po prostu brak. Co prawda takie przypadki nie są dość powszechne, jednak skutki wtargnięcia zwierzęcia mogą być tragiczne.
Takich przypadków jest coraz więcej, świadczą o tym filmy nagrane przez kierowców. To jednak nie jest problem tylko kierowców w Polsce. Aby nie wjechać pod prąd, należy obserwować znaki.
Kierowca, który przejedzie zjazd z autostrady, właściwie nie ma wyboru – czeka go podróż aż do następnego zjazdu, nawet jeśli to czasem i kilkadziesiąt kilometrów. Cofanie się, żeby wjechać na właściwą drogę, jest nie tylko nielegalne, ale stwarza też niebepieczeństwo – zarówno dla tego konkretnego kierowcy, jak i dla pozostałych użytkowników drogi.
Niemiłą niespodzianką może być zepsuty samochód na autostradzie. Szczególnie niebezpieczne jest to w nocy oraz tuż za zakrętami lub wzniesieniami, kiedy kierowca pojazdu, który uległ awarii wychodzi, aby usunąć usterkę. Może dojść do potrącenia.
Także na drogach szybkiego ruchu są wykonywane remonty. Co prawda ostrzegają o tym znaki, jednak kierowca powinien być zawsze przygotowany na spotkanie np. wozu serwisowego, który stoi i zajmuje pas ruchu.
Wyprzedzające się ciężarówki to zmora polskich autostrad i dróg ekspresowych. Pomijając kwestię utrudniania ruchu, jest to także niebezpieczne. Pokonując wzniesienie, kierowca rozpędzonego do 140 km/h auta osobowe musi ostro hamować przed nagle wyłaniającym się większym pojazdem.
Dla niektórych właścicieli jednośladów drogi szybkiego ruchu to niemal tor wyścigowy, na którym osiągają znaczne większe prędkości, niż jest to dozwolone. Efekt? Kierowca zmieniający pas ruchu może nie zauważyć pędzącego motocykla.
Kiedy wszyscy poruszają się ze stałą szybkością, kwestie prędkości i trzymania bezpiecznej odległości wydają się nie mieć aż takiego znaczenia. Wystarczy jednak zderzenie dwóch pojazdów, aby wpadły na nie kolejne. Powód? Zbyt duża prędkość, a przede wszystkim brak zachowanego dystansu. Jest to szczególnie ważne podczas mgły, kiedy widoczność jest ograniczona.
Wzdłuż autostrad bardzo często są ustawione ekrany akustyczne lub rośnie las. Trzeba pamiętać, że stanowią one ochronę przed silnym wiatrem. Wyjeżdżając zza takiej ściany, należy być przygotowanym na silny podmuch wiatru, który może zmienić tor jazdy pojazdu nie tylko ciężarowego, ale także osobowego.
Nie należy zapominać, że wraz z większą prędkością rośnie też ryzyko poślizgu na mokrej nawierzchni. Zresztą nie musi to być spowodowane tylko opadami, ale także miejscami, gdzie droga przebiega przez podmokły grunt, w związku osadza się na niej wilgoć.
Droga szybkiego ruchu to nie zawsze gwarancja sprawnej podróży. Nierzadko można utknąć w korku na wiele godzin. Dlatego warto mieć nawigację, a przynajmniej aktualną mapę (ułatwia wyszukanie objazdu, o ile taki jest możliwy), zapas paliwa, coś do picia i jedzenia.
Przy nowo powstałych drogach szybkiego ruchu wciąż jest uboga tzw. infrastruktura towarzysząca. Trzeba się więc liczyć z tym, że aby zatankować paliwo lub zjeść posiłek, trzeba będzie zjechać z trasy lub uzbroić się w cierpliwość i przejechać nawet 100 km.
Szczególnie na autostradzie awaria pojazdu bywa problematyczna – uszkodzone auto holować może tylko pomoc drogowa. Ze względu na bezpieczeństwo należy jak najszybciej zjechać na pobocze, włączyć światła awaryjne, założyć kamizelkę i ustawić trójkąt ostrzegawczy. Ten powinien znaleźć się 100 m za autem, ale dla bezpieczeństwa warto zwiększyć dystans nawet do 150 m.
Przebywanie na trasie szybkiego ruchu, nawet na pasie awaryjnym, to spore ryzyko. Z tego powodu trzeba jak najszybciej przejść za bariery.
Następny krok to poinformowanie o awarii służb drogowych. Jeśli w pobliżu znajduje się tzw. telefon alarmowy, warto z niego skorzystać, ponieważ operator będzie wiedział, w którym miejscu się znajdujemy. Jeśli jednak przy drodze nie widać telefonu alarmowego, należy skorzystać z telefonu komórkowego. W tym przypadku trzeba podać, na którym kilometrze drogi się znajdujemy. Można to odczytać ze słupka pikietażowego.
Dopiero po przyjeździe służb drogowych i profesjonalnym zabezpieczeniu auta można wrócić do pojazdu, aby próbować go uruchomić lub samodzielnie naprawić.
Jeśli okaże się, że nie ma możliwości samodzielnego naprawienia pojazdu oraz nie mamy assistance, nie pozostaje nic innego jak wezwanie pomocy drogowej. Numery telefonów do holowników operujących na danym odcinku autostrady można zdobyć w centrach alarmowych (zwykle jest to kilka firm). Niektóre centra alarmowe oferują nawet przekazanie numeru telefonu do wybranej pomocy drogowej, która kontaktuje się z kierowcą.Cena holowania to około 350 zł.
Warto pamiętać, że w Polsce auto osobowe może poruszać się na autostradzie z prędkością nawet 140 km/h. Tymczasem w większości krajów w Europie zazwyczaj na autostradach można poruszać się z maksymalną prędkością 120 czy 130 km/h, a nawet 100 km/h (w Norwegii). Wyjątkiem są Niemcy, gdzie jest brak limitu, lecz na wielu odcinkach ustawiono znaki ograniczenia do 130 km/h.
W naszym kraju ograniczenia prędkości mogą jedynie dotyczyć wybranych pojazdów np. ciężarówek, sporadycznie można spotkać znaki elektroniczne o zmiennej treści. Tymczasem, np. w Niemczech ograniczenie prędkości może obowiązywać tylko w sytuacji kiedy, nawierzchnia jest śliska. W tym celu stosuje się pod znakiem ograniczenia prędkości tabliczkę „bei nasse” czyli „gdy jest mokro”.
Za granicą, szczególnie w Niemczech ten zapis kodeksu jest respektowany i jak się okazuje, nie jest do tego potrzebny żaden zaawansowany sprzęt – w poprzek jezdni maluje się linie, które kierowcom i policji pozwalają określić odległość między autami.
W Polsce na autostradzie lub innej drodze dwujezdniowej można wyprzedzać z prawej strony, tymczasem w większości państw jest to surowe zakazane, szczególnie na autostradach czy trasach ekspresowych.
W Polsce mamy obowiązek zajmować prawy pas ruchu, jednak jest to jeden z przepisów, który jest notorycznie łamany, a policja tylko sporadycznie się tym zajmuje. Tymczasem w wielu krajach obowiązek poruszania się prawym pasem jest surowo egzekwowany.
Za granicą przejazd autostradą, ale również drogami ekspresowymi może być płatny. Zwykle wymaga to wykupienia winiety, coraz częściej jest to elektroniczna opłata – podczas zakupu trzeba podać numer rejestracyjny auta oraz wybrać termin.
Nasza sieć dróg szybkiego ruchu pozwala szybko i sprawnie przemieszczać się po całym kraju. Nie zapominajmy jednak, że autostrady i drogi ekspresowe są bezpieczne, ale pod warunkiem, że przestrzegamy przepisów ruchu drogowego, co dodatkowo chroni nas przed mandatem. Dla własnego komfortu na płatnych odcinkach warto również korzystać z aplikacji, która pozwoli nam elektronicznie uiścić opłatę za przejazd.