Parafina w oleju napędowym potrafi zatkać filtr i unieruchomić diesla. Czy da się temu zapobiec, stosując depresator? Zamroziliśmy na 12 godzin dwie próbki letniego ON: jedną „czystą”, drugą z depresatorem polskiego producenta. Różnica po wyjęciu z zamrażalnika była widoczna od razu.
Wprawdzie sprzedawane obecnie na stacjach paliwo powinno spełniać zimowe normy, jednak niektórzy kierowcy narzekają na problemy z funkcjonowaniem silników wysokoprężnych w niskich temperaturach.
Często za kłopoty z rozruchem czy wprowadzeniem silnika na wyższe obroty odpowiada wytrącona z oleju napędowego parafina. Warto wiedzieć, że zatkany filtr może być przyczyną obniżenia mocy, a w skrajnych przypadkach nawet unieruchomienia silnika Diesla.
Kierowcy jeżdżący dużo, którzy regularnie tankują na markowych stacjach, zwykle nie są narażeni na podobne problemy. Ale już użytkownicy sporadycznie eksploatowanych pojazdów czy osoby rzadko tankujące, do tego na stacjach, na których nie ma za wielkiego ruchu, powinny się zabezpieczyć, dolewając do paliwa depresatora, który zapobiega wytrącaniu parafiny.
Postanowiliśmy sprawdzić działanie takiego preparatu. Do testu wybraliśmy polski środek marki Venol, a przygotowane próbki paliwa zamroziliśmy. Wcześniej sprawdziliśmy też depresator firmy Liqui Moly – jego test znajdziecie TUTAJ.
W plastikowej butelce znajduje się litr dodatku do oleju napędowego. Środek dolewa się do paliwa w proporcji 1:1000, czyli opakowanie wystarcza na 1000 l paliwa. Dodatek zapobiega krystalizacji parafiny i ułatwia rozruch silników Diesla w niskich temperaturach.
Z myślą o przeprowadzeniu prób jesienią kupiliśmy 20 litrów letniego oleju napędowego. Do testu wybraliśmy standardowe paliwo z sieciowej stacji. Próbkę oleju napędowego pobraliśmy do plastikowego pojemnika.
Aby mieć pewność co do zawartości poszczególnych pojemników z próbami, tę z letnim paliwem oznaczyliśmy, pisząc na niej flamastrem ON. Drugą próbkę przeznaczoną na olej napędowy z dodatkiem pozostawiliśmy bez opisu.
Do pozostałego w kanistrze letniego oleju napędowego dodaliśmy odpowiednią objętość depresatora. Uwaga! Nie powinno się wlewać zbyt dużej ilości dodatku, dlatego do precyzyjnego odmierzenia warto użyć pojemnika z miarką.
Po wymieszaniu paliwa z dodatkiem pobraliśmy drugą próbkę. Preparat powinno się przechowywać w dodatniej temperaturze. Na mrozie może się on skrystalizować. Aby przywrócić mu płynność, wystarczy go ogrzać.
Obie próbki umieściliśmy w zamrażalniku, we wnętrzu którego temperatura wynosiła -18°C. Pojemniki z paliwem zostawiliśmy w niskiej temperaturze na 12 godzin. W takich warunkach letnie paliwo traci płynność.
Po wyjęciu próbek z zamrażalnika okazało się, że z letniego paliwa (na zdjęciu po lewej) wytrąciła się parafina. Ten sam olej napędowy zmieszany z depresatorem zachował swoją przejrzystość i płynność.
Preparat miesza się z olejem napędowym w proporcji 1:1000 i nie powinno się go przedawkowywać. Potrzebną w przypadku samochodu osobowego objętość (zwykle 50-60 ml) najwygodniej odmierzyć za pomocą dostępnych w sklepach lakierniczych pojemników z podziałką.
Preparat powinno się stosować w sporadycznie używanych pojazdach, sprzętach rolniczych i budowlanych. Warto go też użyć, kiedy nie ma pewności, czy w baku znajduje się zimowe paliwo (np. auto stojące w komisie). Dobrze też stosować dodatek, gdy tankujemy na stacjach o małym natężeniu ruchu.
Przeprowadzony przez nas test potwierdził działanie dodatku zapobiegającego wytrącaniu parafiny z oleju napędowego. Preparat polskiego producenta zmieszany w odpowiedniej proporcji z paliwem zapobiegł procesowi krystalizacji parafiny. Dzięki temu letni olej napędowy zachował płynność i klarowność nawet w niskiej temperaturze. To z kolei pomaga uniknąć blokady zimnego filtra i unieruchomienia silnika.