BMW M5 E60 słynie z wolnossącej jednostki V10, która fabrycznie rozwijała 507 KM. Ten egzemplarz ma 21 lat, ponad 204 tys. km przebiegu i wciąż regularnie jeździ po drogach oraz na torze. Na hamowni sprawdzono, ile mocy drzemie w silniku po ponad dwóch dekadach. Wynik mocno zaskoczył właściciela.
Charrel – właściciel „M-piątki” – jeździ swoim autem na co dzień po okolicach holenderskiego Westerland, ale czasem zabiera ją także na tor Zandvoort. I właśnie tam M5 pokazuje, jak bardzo potrafi obciążyć portfel właściciela: pewnego dnia po dwóch sesjach po 20 okrążeń 70-litrowy bak był pusty, a hamulce nadawały się do wymiany. Po tej przygodzie Charrel zamontował zestaw Brembo Performance.
Pierwszym samochodem Charrela był Volkswagen Golf IV. Następnie kupił BMW, które zamienił na Audi A4, by później znów wybrać model bawarskiej marki. Była nim „jedynka”, ale nie nacieszył się nią za długo, ponieważ padł w niej silnik.
Później Charrel zaczął szukać dla siebie samochodu, który spełniłby wszystkie jego oczekiwania. Czyli „M-piątki”. Po drodze natknął się na wiele – jak to określa – „śmietników”, aż w końcu trafił na egzemplarz BMW M5, który był do obejrzenia zaledwie 5 minut drogi od jego domu.
„Fajny samochód, ze 173 000 km przebiegu. Poszedłem go zobaczyć i wyglądał 10 razy lepiej niż na zdjęciach. A potem ta kombinacja kolorów. Od razu się przekonałem” – opowiada dumny właściciel „M-piątki” na łamach holenderskiego portalu autoweek.nl.
Nowe BMW M5 kosztowało w Holandii 133 000 euro (ok. 563 000 zł). Za tę kwotę klient dostawał sedana o długości 485 cm, masie własnej 1730 kg, tylnym napędzie i o imponujących osiągach.
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 4,7 s, a prędkość maksymalna wynosi 250 km/h. Do tego dochodzą 19-calowe koła, szerokie ogumienie i wolnossący silnik V10 inspirowany doświadczeniami BMW z Formuły .
Jego moc, zgodnie z danymi fabrycznymi, wynosi 507 KM przy 7750 obr./min, a maksymalny moment obrotowy to 520 Nm przy 6100 obr./min. Napęd trafia na tylne koła przez 7-biegową skrzynię sekwencyjną.
BMW M5 Charrela ma obecnie 21 lat i ponad 204 tys. km przebiegu. Właśnie trafiło na hamownię w celu sprawdzenia jego mocy. Właściciel zakładał, że po latach i tak dużym przebiegu będzie to około 490 KM.
Ale wynik okazuje się wyraźnie lepszy od oczekiwań. W trybie Power, w którym V10 oddaje pełną moc, hamownia pokazała 512 KM, a więc o 5 KM więcej niż deklarowało BMW dla nowego auta – co wywołało duży uśmiech na twarzy Charrela.
Szef hamowni – Ghisbert van Ginhoven – nie kryje wrażenia, jakie na nim robi jednostka napędowa M5. „ Te silniki są imponujące, zawsze i wszędzie dają dużo mocy. Trudno się kontrolować w takim samochodzie” – mówi na łamach autoweek.nl.
Charrel podchodzi do swojego auta z dystansem, bo M5 E60 ma kilka słabych punktów. Szczególnie wrażliwe są panewki korbowodowe, które według niego trzeba profilaktycznie wymieniać co 80 tys. km.
Przy jeździe torowej interwał może jeszcze ulec skróceniu. To ważny szczegół, bo w tym modelu sama cena zakupu jest dopiero początkiem wydatków. V10 daje unikatowe wrażenia z jazdy, ale wymaga serwisu, udokumentowanej historii i właściciela, który wie, jak się z tym autem obchodzić.