Serwis pod patronatem magazynów Motor oraz Auto
Ogromne inwestycje Intela mają zażegnać kryzys związany z brakiem chipów

Ogromne inwestycje Intela mają zażegnać kryzys związany z brakiem chipów

Amerykanie idą z odsieczą dla motoryzacji. Komputerowy gigant ma w Europie przeznaczyć 95 mln dolarów, aby zwiększyć zdolności produkcyjne chipów dla branży motoryzacyjnej. Przestawienie irlandzkiego zakładu na potrzeby motoryzacji to dopiero pierwszy krok. Drugim ma być wybudowanie nowych fabryk.  

Taką sensacyjną informacją podzielił się dyrektor generalny Intela Pat Gelsinger podczas targów motoryzacyjnych w Monachium. Chodzi konkretnie o zakład produkcyjny w hrabstwie Kildare w Irlandii, w którym aktualnie powstają procesory komputerowe. W najbliższym czasie Intel zamierza część jego zdolności produkcyjnej – na razie nie wiadomo, jak dużej – przeznaczyć dla firm z branży motoryzacyjnej.  

Gelsinger przyznał także, że koncern w ciągu najbliższej dekady może zainwestować nawet 95 miliardów dolarów w celu zwiększenia mocy produkcyjnych w Europie. Co ważne, chodzi głównie o samochodowe półprzewodniki, których brak spowodował przestoje w wielu fabrykach na całym świecie.  

Jakby tego było mało, Intel do końca bieżącego roku ma ogłosić lokalizacje dwóch głównych nowych fabryk chipów. Obecnie pojawiają się spekulacje na ten temat. Największe szanse mają Niemcy i Francja, ale w grze podobno znajduje się również Polska.  

Półprzewodniki w autach - wykres

Według Intela udział w cenie auta zastosowanych w nim półprzewodników do 2030 roku wzrośnie do poziomu 20%.

intel

Niestety, Amerykanie nadal nie podali terminu, kiedy wezmą się za rozwiązywanie problemu, ale wydaje się, że wcale nie trzeba będzie czekać długo. Otóż w kwietniu Gelsinger w wywiadzie dla Reutersa stwierdził, że firma chce rozpocząć produkcję chipów dla branży motoryzacyjnej w ciągu najbliższych 6 do 9 miesięcy.  

Dla Intela firmy samochodowe w niedalekiej przyszłości mają być ważnym klientem strategicznym. Obecnie Amerykanie większość swoich przychodów uzyskują ze sprzedaży procesorów komputerowych, które projektują i wytwarzają we własnym zakresie.   

„Samochody stają się obecnie komputerami z kołami. Dlatego firmy samochodowe potrzebują nas, a my potrzebujemy ich. Celem jest stworzenie centrum innowacji w Europie, dla Europy właśnie” – powiedział Gelsinger.  

Co ciekawe, według niego chipy do 2030 roku mają stanowić nawet 20% wartości samochodów, a to oznacza aż 5-krotny wzrost względem roku 2019. Wtedy też rynek chipów dla motoryzacji osiągnie 11% całego rynku półprzewodników, co oznacza kwotę sięgającą 115 mld dolarów! 

Intel poinformował, że prawie 100 producentów samochodów i kluczowych dostawców, w tym BMW, Volkswagen, Daimler i Bosch, wyraziło poparcie dla jego programu. Rzecznik firmy odmówił jednak potwierdzenia, czy któryś z nich zadeklarował chęć podpisana wiążącej umowy.   

Producenci samochodów obecnie podwajają wysiłki w celu zabezpieczenia produkcji półprzewodników po tym, jak pandemia wywołała ogromne niedobory, które w tym roku będą kosztować nawet 110 miliardów dolarów, ze względu na utraconą sprzedaż nowych samochodów. 

Kryzys wynika nie tylko ze złego planowania podczas pandemii i ograniczonej zdolności produkcji chipów, ale został spotęgowany również przez kurczenie się dostępnej przestrzeni ładunkowej i nowe epidemie wariantu delta, które powodują problemy w fabrykach w Azji Południowo-Wschodniej. 

 Jednocześnie zaawansowane funkcje bezpieczeństwa oraz przechodzenie na pojazdy elektryczne, które następuje szybciej, niż przewidywano, napędzają zwiększony popyt na chipy samochodowe. To zmusza kierownictwo firm z branży motoryzacyjnej do dokonania przeglądu łańcuchów dostaw i ponownego przemyślenia, w jaki sposób pozyskać komponenty. 

Czytaj także