Nic, tylko pracować dla Ferrari. Po rekordowych premiach dla pracowników za 2023 rok teraz Włosi pochwalili się również imponującymi premiami za ten właśnie miniony. Nie ma w tym nic dziwnego – w 2024 roku ta kultowa marka sprzedała blisko 14 000 aut, co było najlepszym wynikiem w jej historii.
Praktycznie żadna inna marka nie zarabia więcej na pojedynczym egzemplarzu sprzedanego samochodu. Zgodnie z analizą Car Industry Analytics, w przypadku Ferrari to aż 117 927 euro (dane za 2023 r.). Na drugim miejscu znajduje się Porsche (22 747 euro), a na trzecim – koncern JLR (8511 euro).
W 2024 roku Ferrari sprzedało 13 752 samochody i uzyskało rekordowy przychód netto. Wyniósł on 6,68 mld euro. Zysk „na czysto” daje z kolei kwotę 1,53 mld euro. Oznacza to 21-procentowy wzrost rok do roku.
Już w 2023 roku Ferrari wypłaciło swoim pracownikom premię w wysokości 13 500 euro „na głowę”, co daje kwotę 56 000 zł po obecnym kursie tej waluty. Premie za zeszły rok będą jeszcze wyższe, czym pochwalił się Benedetto Vigna – szef Ferrari – na konferencji prasowej m.in. podsumowującej zeszłoroczne dokonania.
W tym roku premie wyniosą 14 400 euro, a więc nieco ponad 60 000 zł. W fabryce włoskiej marki w Maranello pracuje obecnie około 5000 osób, co oznacza, że na pieniądze dla nich „pójdzie” około 72 mln euro.
2025 rok także ma być dla Ferrari rekordowy. Wierzą w to również akcjonariusze tej marki, w związku z czym jej papiery wartościowe osiągają ostatnio solidne wzrosty.
Vigna spore nadzieje wiąże również z zasileniem zespołu Formuły 1 wielokrotnym mistrzem świata – Lewisem Hamiltonem. Oczywiście, liczy też na sprzedaż swoich modeli, jak 296 GTB, Purosangue czy 12Cilindri Spider i F80. Ten ostatni jest duchowym spadkobiercą takich aut, jak LaFerrari, Enzo czy F40.
Rok 2025 dla Ferrari ma być zresztą szczególny. Otóż Włosi pokażą 6 nowych modeli, wśród których najważniejszym jest pierwszy elektryk tej marki, mający zadebiutować 9 października.
Informacji na jego temat na razie nie ma zbyt wielu. Elektryczne Ferrari jako prototyp jest testowane w nadwoziu... Maserati Levente. Nie wiadomo jednak czy będzie SUV-em, crossoverem czy może limuzyną.
Oczekiwać należy za to przynajmniej dwóch silników elektrycznych i napędu na obie osie. Moc? Z pewnością będzie olbrzymia. W końcu Porsche Taycan Turbo GT wyciska z siebie nawet 1108 KM. Ferrari nie może być więc gorsze.
Wysoka będzie również masa własne elektryka z Maranello, dlatego otrzyma on m.in. solidne karbonowo-ceramiczne tarcze hamulcowe. I choć Ferrari na prąd już polaryzuje fanów marki, z pewnością jest jednym z najbardziej wyczekiwanych modeli w jej historii.