To BMW 325d Cabriolet z 2009 roku ma już 435 151 km przebiegu, a jego 6-cylindrowy silnik wysokoprężny nadal nie wymagał poważnego remontu. Właścicielka zamierza jednak przesiąść się do elektryka, ponieważ wysokie podatki i ograniczenia wjazdu dla diesli coraz bardziej utrudniają dalszą eksploatację auta.
Lot Vorstman kupiła niebieskie BMW 325d Cabriolet w 2017 roku. Samochód został wyposażony w 3-litrowy, 6-cylindrowy silnik wysokoprężny, automatyczną skrzynię biegów, składany stalowy dach oraz brązową skórzaną tapicerkę.
Wybór diesla nie był przypadkowy. Lot mieszka w pobliżu granicy Holandii z Belgią i przez wiele lat pokonywała samochodem niemal 40 tys. km rocznie, dojeżdżając do klientów w różnych częściach kraju. Przy takich przebiegach stosunkowo oszczędny silnik wysokoprężny miał dla niej znacznie więcej sensu niż jednostka benzynowa.
Wcześniej Lot użytkowała BMW 318d Touring. Po osiągnięciu około 350 tys. km w samochodzie zaczęły pojawiać się problemy, dlatego mechanik doradził przesiadkę na inne auto. Było jednak jasne, że będzie to również BMW z silnikiem Diesla. „Mój ojciec mówił, że diesel jest niezniszczalny” – dodaje Lot na łamach portalu autoweek.nl.
Lot nieprzyjemnie wspomina pierwszą wizytę u dealera BMW. Niebieski kabriolet stał w salonie, ale pracownik początkowo nie chciał się zgodzić na jazdę próbną, mówiąc, że Lot najpierw musi kupić ten samochód.
Ostatecznie zmienił jednak swoje podejście. W umówionym terminie auto czekało przygotowane do jazdy. Połączenie otwartego nadwozia, brązowej tapicerki i 6-cylindrowego silnika okazało się wystarczająco przekonujące i Lot ostatecznie podpisała umowę na zakup 325d.
Praktycznie od początku Lot bardzo intensywnie eksploatowała swoje BMW. Owszem, składany dach był regularnie otwierany, jednak auto przede wszystkim służyło do pracy i pokonywania długich tras.
Najważniejsza informacja podczas kontroli samochodu dotyczy układu napędowego. Pomimo przebiegu przekraczającego 435 tys. km silnik i automatyczna skrzynia biegów nie wykazują poważnych wad. Nie przechodziły również generalnego remontu.
Inspektor Tim de Leeuw, który sam użytkuje BMW z 6-cylindrowym dieslem tej generacji, twierdzi, że to bardzo trwała jednostka napędowa. „Z doświadczenia wiem, że jest to solidny silnik. W 325d zastosowano zmodyfikowaną wersję jednostki, która występuje również w 330d. Ten egzemplarz ma już ponad 400 tys. km przebiegu, ale nie mam zastrzeżeń do układu napędowego” – mówi.
Sama właścicielka również podkreśla, że samochód nigdy nie unieruchomił jej na drodze. Niedawno zapaliła się kontrolka ostrzegawcza, lecz po konsultacji z warsztatem mogła kontynuować jazdę.
Brak remontu silnika nie oznacza, że samochód nie wymagał inwestycji. Przy tak dużym przebiegu wymieniano przede wszystkim elementy podwozia, hamulców, instalacji elektrycznej i wyposażenia.
W dokumentacji serwisowej znalazły się m.in.:
W 2026 roku BMW 325d Cabriolet otrzymało m.in. nowe klocki hamulcowe, amortyzatory i alternator. Mechanik uznał, że dalsze inwestowanie w BMW nadal jest uzasadnione.
Szczegółowa kontrola ujawnia wiele niedoskonałości typowych dla kilkunastoletniego samochodu z bardzo dużym przebiegiem. Nadwozie było kilkukrotnie lakierowane, część lamp zaczęła matowieć, a tapicerka prawego słupka C nie została prawidłowo zamocowana.
Klimatyzacja nie chłodzi wystarczająco skutecznie, choć jej sprężarka nadal się uruchamia. Podczas jazdy po nierównościach z tylnej części auta sporadycznie dochodzą odgłosy stukania, pochodzące zapewne od mechanizmu składanego dachu albo poluzowanej osłony termicznej nad tylnym tłumikiem.
Przy prędkości około 100 km/h pojawia się bardzo cichy pisk, a podczas jazdy autostradowej wyczuwalne są niewielkie drgania. Odnotowano również drobne ślady korozji przewodów hamulcowych, niewielkie pocenie się uszczelnienia mechanizmu różnicowego oraz nieprawidłowo przymocowane osłony podwozia.
Najpoważniejszy problem dotyczy filtra cząstek stałych. Element nie działa już prawidłowo. Zastrzeżenia wzbudziło również połączenie układu wydechowego z filtrem.
O dalszym losie BMW nie decyduje awaria silnika, lecz rosnące koszty i zmieniające się przepisy. Właścicielka płaci rocznie niemal 2800 euro podatku drogowego (ok. 12 000 zł). Jednocześnie starszy diesel nie wszędzie może już swobodnie wjechać — w Holandii ograniczenia dla takich aut obowiązują m.in. w kilku dużych miastach.
Lot zdecydowała więc, że obecny sezon będzie prawdopodobnie ostatnim z tym BMW. Następca został już zamówiony – będzie nim elektryczne Mini Countryman. Nie musi to jednak oznaczać natychmiastowej sprzedaży 325d. Właścicielka rozważa pozostawienie kabrioletu jako dodatkowego samochodu.
Poza nowym Mini będzie mogła korzystać także z klasycznego Citroëna DS odziedziczonego po ojcu.