Jakie sposoby i triki stosują nieuczciwi mechanicy, by naciągnąć klientów na dodatkowe wydatki, zatuszować powstałe w warsztacie usterki czy zwabić do swojego serwisu? Podpowiadamy także, jak się bronić przed tego typu praktykami.
Stale rosnąca liczba samochodów używanych jeżdżących po naszych drogach powoduje ciągłe zwiększanie liczby warsztatów. Można by powiedzieć, że z punktu widzenia kierowców to dobrze, ponieważ im więcej serwisów, tym niższe ceny usług i krótsze kolejki. Z drugiej strony jednak okazuje się, że w obliczu dużej konkurencji część mechaników szuka dodatkowych zysków w nieuczciwym zachowaniu wobec klientów.
Okazuje się, że wielu właścicieli samochodów jest regularnie oszukiwanych przez warsztaty. Co gorsza, w wielu przypadkach okradani są stali klienci, darzący swoich mechaników zaufaniem i zdający się na ich profesjonalizm. Zwłaszcza takim osobom ciężko wykryć oszustwo, ponieważ najczęściej zostawiają samochód w serwisie i nie zagłębiają się w szczegóły naprawy.
Duże problemy zaczynają się, kiedy po naprawie dochodzi do konfliktu pomiędzy właścicielem auta a mechanikiem. Źródłem sprzeczki może być wiele czynników, takich jak np. niedotrzymanie terminu naprawy, pojawienie się uszkodzeń auta czy konieczność uiszczenia przez klienta dodatkowych opłat.
We wszystkich tego typu i podobnych sytuacjach nieocenione okazują się dokumenty w postaci kosztorysu naprawy i protokołu przejęcia auta przez warsztat. Klienci nieposiadający takich dokumentów nie są w stanie udowodnić mechanikowi, w jakim stanie auto było przed naprawą czy o jakiej kwocie rozmawiali.
Dlatego podczas zostawiania samochodu w serwisie (nawet zaprzyjaźnionym) zawsze należy żądać pisemnego kosztorysu naprawy oraz spisać z mechanikiem protokół przejęcia auta. W dokumencie powinno się opisać dokładnie stan pojazdu, podać jego przebieg oraz określić zakres napraw i przewidywany termin zakończenia prac.
Wybierając warsztat, należy sprawdzać, czy jego właściciel posiada ubezpieczenie OC działalności. Uczciwi mechanicy wykupują takie polisy, ponieważ we współczesnych samochodach pomyłka podczas naprawy może oznaczać wydatki rzędu nawet kilkunastu tysięcy złotych. Gdy warsztat nie jest ubezpieczony, problem mają obie strony.
Wielu nieuczciwych mechaników, żerując na niewiedzy klientów, kwalifikuje do wymiany całkowicie sprawne części. Dzieje się tak często w przypadku elementów powiązanych w jeden układ, np. części zawieszenia czy układu hamulcowego. Poprzez takie działanie właściciele warsztatów zarabiają dodatkowo na sprzedaży podzespołów oraz ich wymianie. Podobne praktyki często mają miejsce w stosunku do stałych klientów, darzących serwis zaufaniem.
Wiele warsztatów kupuje zbiorcze opakowania oleju czy płynów tańszych producentów i wlewa je do naprawianych samochodów, a na rachunku umieszcza markowe preparaty. Nawet jeżeli tańsze oleje nie odbiegają jakością od markowych, takie działanie jest oszustwem. W porządnym serwisie klienci powinni mieć możliwość wyboru między preparatami sprzedawanymi w detalicznych opakowaniach, a tymi nalewanymi z beczek.
Proceder kradzieży dotyczy najczęściej katalizatorów i filtrów cząstek stałych. W obu przypadkach mechanicy-złodzieje usuwają jedynie wartościowe wkłady, zostawiając oryginalne obudowy urządzeń. Łupem nieuczciwych właścicieli warsztatów często padają też drogie elementy układów wtryskowych common rail. W tym przypadku elementy takie jak np. wtryskiwacze czy pompy wysokiego ciśnienia w dobrym stanie podmieniane są na identyczne, tylko wyeksploatowane. W takich sytuacjach straty klientów idą w tysiące złotych.
W przypadku większych napraw częstą praktyką wielu serwisów jest obciążanie klientów kosztami wymiany elementów, które i tak trzeba zdemontować. Na przykład jeżeli w samochodzie do wymiany jest piasta koła i tarcze hamulcowe, to mechanik nie powinien liczyć za wymianę tarczy z jednej strony. Jeżeli w samochodzie wykonywanych jest kilka napraw naraz, takie zdublowane rachunki za robociznę często kosztują klientów nawet kilkaset złotych więcej niż powinny.
Wizyta samochodu w warsztacie niesie za sobą ryzyko powstania przypadkowych uszkodzeń. Najbardziej narażone jest nadwozie, które może ulec obtarciu o inne auta podczas manewrowania czy wstawiania na podnośnik. Dodatkowo lakier samochodowy nie jest odporny na niektóre środki chemiczne używane w warsztacie, takie jak np. płyn hamulcowy.
Uczciwi mechanicy nie zatajają przed klientami powstałych uszkodzeń, informują ich o zaistniałej sytuacji i naprawiają zepsuty element lub w inny sposób rekompensują stratę właścicielowi auta. Niestety wielu nieuczciwych właścicieli warsztatów próbuje tuszować zaistniałe usterki. W autach klientów zarysowane elementy są polerowane, zbite szyby wymieniane, a połamane elementy zastępowane używanymi.
Zdarza się, że po naprawie samochód zaczyna emitować nieobecne wcześniej dźwięki. W takiej sytuacji większość mechaników używa stwierdzenia „to się musi ułożyć”, zapewniając, że odgłosy są naturalne i po pewnym czasie zanikną. W rzeczywistości większość dźwięków pojawiających się po naprawie auta jest skutkiem niewłaściwego montażu lub doboru części czy niezachowania odpowiedniej czystości podczas prac. Zwłaszcza po naprawach skrzyni biegów, łożysk czy turbosprężarki nie można bagatelizować niepokojących odgłosów.
Powszechnie stosowaną przez mechaników praktyką jest naprawianie samochodu bez wcześniejszego sporządzenia kosztorysu. Taka sytuacja sprzyja nieuczciwym serwisantom, którzy bezkarnie doliczają klientom dodatkowe opłaty. Zdarza się też, że właściciele warsztatów twierdzą, iż od początku informowali klientów o kosztach naprawy, ale ci twierdzą, że mowa była o innych kwotach. W przypadku napraw złożonych, gdzie koszty można określić dopiero po rozebraniu elementów, wycena powinna zawierać szacunkowe wartości.
Nagminnie praktykowane jest przeciąganie terminu naprawy auta. Zwłaszcza jeżeli w grę wchodzą większe prace bądź usterka jest trudna do zdiagnozowania. Wiele warsztatów odstawia takie auto na bok, demontując przy tym kilka elementów, by klient go nie zabrał. W tym czasie wykonują bieżące naprawy innych pojazdów.
Wielu mechaników zawyża koszty naprawy, tłumacząc klientom, że podczas prac wystąpiły problemy z demontażem niektórych elementów. Często mechanicy blefują, twierdząc, że np. wtryskiwacze były zapieczone i nie chciały wyjść albo śruby mocujące zawieszenie urwały się i trzeba było regenerować gwinty. Czasem jest to prawda, jednak często zwykłe oszustwo.
Problemem wielu polskich warsztatów jest niezachowywanie czystości podczas napraw. Pomijając fakt, że mechanik pracujący brudnymi rękami może zabrudzić auto klienta, należy wiedzieć, że montowanie zabrudzonych części czy używanie narzędzi leżących na podłodze może negatywnie wpływać na trwałość wymienianych podzespołów. Już odrobina piasku w łożysku drastycznie skraca jego żywotność.
Wiele warsztatów (w tym także ASO) dolicza klientom dodatkową opłatę za preparaty chemiczne zużyte podczas naprawy. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, a koszt silikonów, zmywaczy czy klejów powinien być wliczony w cenę usługi serwisowej określoną w kosztorysie naprawy. Karygodne jest też doliczanie do rachunku całego opakowania np. zmywacza, gdy mechanik musi zużyć jedynie jego niewielką część.
Najczęściej ustalenia dotyczące naprawy samochodu odbywają się ustnie. To duży błąd. W przypadku sporu z mechanikiem, np. co do uszkodzeń pojazdu, klient nie ma żadnego dowodu potwierdzającego jego pierwotny stan. Za każdym razem, kiedy samochód zostaje przekazany do naprawy, trzeba sporządzić stosowny protokół przejęcia pojazdu. Należy opisać w nim dokładnie stan samochodu oraz umieścić datę i godzinę powierzenia pojazdu mechanikowi. Pozwoli to ustalić kierowcę, np. gdy właściciel dostanie zdjęcie z fotoradaru.
Nieuczciwi mechanicy wymieniając oleje czy płyny często nalewają ich tylko tyle, żeby poziom przekroczył minimalną wartość. Wydaje się, że to niewielka oszczędność, jednak w skali miesiąca warsztat zarabia w ten sposób kilkaset złotych.
Wielu właścicieli warsztatów naprawiając auta, kieruje się jedynie własnym zyskiem, w ogóle nie biorąc przy tym pod uwagę dobra klientów. Do naprawy nie wybierają części najlepszej jakości, tylko te, na których mają największy zarobek. Niejednokrotnie serwisy np. zlecają regenerację podzespołów, pomimo że w podobnej cenie można kupić elementy fabrycznie nowe.
Wyjątkowo perfidnym lecz niestety spotykanym oszustwem jest niewykonanie wszystkich czynności serwisowych, za które płaci klient. Do takich sytuacji dochodzi najczęściej podczas przeglądów okresowych, kiedy mechanicy z braku czasu czy chęci nie sprawdzają np. grubości okładzin hamulcowych w tylnych bębnach. Liczą na to, że części nie zużyją się do następnego przeglądu. Zdarzają się też poważniejsze oszustwa, np. kiedy mechanik bierze pieniądze za wymianę kompletnego rozrządu, a nie robi tego w ogóle lub wymienia tylko pasek. W takiej sytuacji klient oszukiwany jest na kilkaset złotych, a w przypadku zerwania rozrządu traci kilka tysięcy.
Jednym z większych problemów wielu warsztatów jest niedostateczne zabezpieczenie samochodów klientów przed zabrudzeniem. Wielu właścicieli skarży się, że samochód po powrocie z warsztatu wymagał czyszczenia tapicerki. Taka postawa mechaników jest niedopuszczalna, ponieważ brud warsztatowy zwykle jest tłusty i mocno wnika w elementy wnętrza auta. Zabrudzona w warsztacie tapicerka najczęściej kwalifikuje się do prania.
Stosowaną przez wielu mechaników praktyką mającą zwiększyć obroty firmy jest zalecanie klientom przesadnego skrócenia okresu eksploatacji elementów takich jak np. rozrząd, opony czy oleje i płyny. W niektórych przypadkach (zwłaszcza rozrządu) rzeczywiście zaleca się wcześniejszą wymianę, jednak skracanie okresu np. o połowę jest zwykłym naciąganiem klientów na wydatki.
Nieuczciwi właściciele warsztatów blacharsko-lakierniczych nagminnie doliczają klientom dodatkowe opłaty do napraw wykonywanych w systemie bezgotówkowym z ubezpieczenia. Tłumaczą, że w trakcie prac okazało się, że trzeba dokupić kilka elementów nieujętych w kosztorysie naprawy przygotowanym przez ubezpieczyciela. W takiej sytuacji warsztat powinien zwrócić się z prośbą o dopłatę do firmy ubezpieczeniowej, a nie do właściciela samochodu. Jeżeli zakres prac jest naprawdę szerszy, ubezpieczyciel dopłaci wymaganą kwotę.
Wielu mechaników dla swojej wygody celowo obniża dokładność wykonywanych czynności. Podczas wyważania kół czy składania elementów silnika po remoncie praca z niższą dokładnością urządzeń pomiarowych jest rzeczywiście wygodniejsza, jednak odbija się to na jakości świadczonych usług. W przypadku wyważania kół czy elementów turbosprężarek maszyny powinny pracować z możliwie dużą dokładnością.
Nawet w najlepszym warsztacie może dojść do sytuacji, w której auto klienta zostanie uszkodzone mechanicznie lub w wyniku błędu mechanika podczas naprawy. Dlatego każdy serwis powinien posiadać ubezpieczenie OC działalności. Niestety większość małych i średnich warsztatów nie wykupuje takiej polisy, pomimo że nie jest ona droga. Jeżeli w takim serwisie auto ulegnie uszkodzeniu, klienci często mają problemy z odzyskaniem pieniędzy za naprawę. Mechanicy wymigują się od usuwania usterek na własny koszt albo w przypadku droższych aut są niewypłacalni.
Zdarzają się sytuacje, gdy mechanik przy okazji naprawy samochodu zauważa, że uszkodzone lub zużyte są inne podzespoły, niezwiązane z naprawianymi elementami. Część mechaników bez konsultacji z klientem wymienia te dodatkowe części, stawiając właściciela samochodu przed faktem dokonanym. Wiele serwisów celowo nie informuje klientów o konieczności przeprowadzenia dodatkowych napraw, licząc na zwiększone zyski na częściach i robociźnie. Takie działanie rodzi sporo konfliktowych sytuacji, zwłaszcza gdy klienci nie są przygotowani na większe wydatki.
Wielu właścicieli samochodów nie zdaje sobie sprawy, że sporo zużytych części zamiennych można sprzedać. Mechanicy niechętnie informują o tym klientów, ponieważ na odsprzedaży starych katalizatorów, wkładów filtrów cząstek stałych czy turbosprężarek zarabiają nierzadko kilka tysięcy złotych miesięcznie. Warto o tym wiedzieć, ponieważ sprzedaż zużytych części często pozwala sporo obniżyć koszty naprawy. Skupem części zajmują się zwykle firmy regenerujące podzespoły. Sprzedać można wiązki elektryczne, rozruszniki, alternatory, głowice i elementy silników.
Oszustwo stosowane często przez blacharzy podczas napraw bezgotówkowych z ubezpieczenia. Nieuczciwi mechanicy, jeżeli tylko się da, spawają plastikowe elementy, a metalowe wyklepują i szpachlują. Oszustwo często przechodzi niezauważone, ponieważ te części są po naprawie lakierowane.
Powszechnie stosowaną przez mechaników, niedopuszczalną praktyką jest wykorzystywanie samochodów klientów do prywatnego użytku. Niejednokrotnie takimi autami wożone są części, które mogą uszkodzić lub zabrudzić wnętrze. Dodatkowo klient może mieć problemy, gdy mechanik popełni wykroczenie.
Zdarza się, że po odebraniu auta z naprawy klienci zauważają ponownie te same objawy (np. grzejący się zacisk hamulcowy), które miały miejsce przed wizytą w warsztacie. Wielu mechaników po kolejnej próbie usunięcia usterki bierze pieniądze za te same czynności serwisowe, które wcześniej były wykonane niewłaściwie.
Wielu warsztatowych oszustów montuje klientom używane części zamiast nowych. Zwykle problem dotyczy drogich elementów układów wtryskowych common rail, których właściciele aut nie są w stanie sprawdzić. Dla nieuczciwych mechaników jest to duża pokusa, ponieważ części takie jak wtryskiwacze czy pompy wysokiego ciśnienia są drogie i na oszukaniu klienta zarabiają oni niejednokrotnie kilka tysięcy złotych.
Często słyszy się o sytuacjach, kiedy mechanik naprawiając jeden element, zepsuł lub zniszczył inny. Leniwi pracownicy serwisów często zamiast naprawić połączenie gwintowane zespawują ze sobą śrubę z nakrętką. Takie działanie jest karygodne, ponieważ uniemożliwia odkręcenie śrub w przyszłości.
W wielu przypadkach mechanicy podejmują się naprawy samochodu, nie mając pewności, co jest przyczyną niedomagań. Robią tak, by klient zostawił u nich auto i nie pojechał do konkurencji. W efekcie często taka naprawa przeciąga się w czasie, a serwis wymienia niepotrzebne podzespoły, w ciemno licząc, że za którymś razem uda się przywrócić sprawność pojazdu.
Takie sytuacje często mają miejsce w przypadku awarii silników nowoczesnych turbodiesli, które nie każdy warsztat potrafi celnie diagnozować. W takich przypadkach wymienianie części na oślep może kosztować właściciela samochodu nawet kilka tysięcy złotych więcej.
Wielu mechaników przyjmuje do warsztatu więcej samochodów, niż jest w stanie w rzeczywistości naprawić. W takich sytuacjach terminy się przeciągają, a klienci zaczynają być niezadowoleni. By tego uniknąć, mechanicy zlecają wykonanie napraw innym serwisom, nie informując o tym klientów.
Problem polega na tym, że podwykonawcy, którzy nie mają bezpośredniego kontaktu z właścicielami samochodów, nie przywiązują należytej wagi do jakości świadczonych usług. Wiedzą, że klienci z ewentualnymi roszczeniami zgłoszą się do pierwszego serwisu, a nie do nich. Poza tym w takiej sytuacji dochodzi kolejna osoba jeżdżąca samochodem, co może być źródłem późniejszych problemów, np. z niezapłaconymi opłatami parkingowymi czy mandatami.
Każdy kierowca na serwisowanie samochodu wydaje minimum kilka tysięcy złotych rocznie. Okazuje się, że wielu z nich jest oszukiwanych przez mechaników. Nieuczciwi właściciele serwisów często okradają stałych klientów, którzy darzą ich zaufaniem i nie sprawdzają drobiazgowo przeprowadzanych napraw. Mechanicy w swych działaniach posuwają się to tak perfidnych zachowań, jak np. podmienianie części w autach o małym przebiegu. Aby uniknąć oszustów, powinno się wybierać sprawdzonych mechaników o dobrej opinii, jednocześnie nie rezygnując ze stałej kontroli ich działań.