Duży pickup z potężnym silnikiem to klasyka amerykańskiej motoryzacji. Zazwyczaj jednak pod maski takich aut trafiają benzyniaki, lecz Ram Power Wagon jest dowodem, że można inaczej.
Koncern Stellantis będący właścicielem Rama, w ostatnich latach mocno podcinał skrzydła tej marce, ograniczając liczbę modeli i rezygnując z dużych silników. Jak nietrudno się domyślać, spowodowało to spadek zainteresowania klientów. Nowe władze koncernu postanowiły coś z tym zrobić i przywróciły Rama na właściwe tory.
Do salonów trafił model 1500 z kultowym, benzynowym HEMI V8, a teraz nadszedł czas na kolejnego mocnego gracza – tym razem z silnikiem Diesla. Mowa po Ramie Power Wagon napędzanym 6,7-litrową, turbodoładowaną jednostką wysokoprężną, generującą 430 KM mocy i oszałamiające 1458 Nm maksymalnego momentu obrotowego.
Takie parametry czynią z Power Wagona idealny holownik, lecz Ram twierdzi, że auto jest również świetną terenówką, a dowodem mają być następujące parametry – blisko 34 cm prześwitu podłużnego, 26-stopniowy kąt natarcia i taki sam kąt zjazdu oraz 20,6-stopniowy kąt rampowy.
Auto jest również wyposażone w koła o średnicy 34 cali, automatyczne poziomowanie tylnego zawieszenia, elektronicznie blokowane dyferencjały z przodu i z tyłu, odłączany przedni stabilizator i amortyzatory Bilstein. Producent zadbał również o liczne osłony chroniące podwozie i nadwozie w terenie.
Wszystko to idzie w parze z luksusem godnym amerykańskiego pickupa. Na liście wyposażenia mogą się znaleźć takie elementy jak podgrzewane i wentylowane fotele ze skórzaną tapicerką, multimedia z 14,5-calowym ekranem, system nagłośnienia Alpine lub Harman Kardon, system kamer 360 stopni czy adaptacyjny tempomat.
Pierwsze egzemplarze mają trafić do amerykańskich klientów w połowie 2026 roku. Jak na realia tamtejszego rynku, Power Wagon nie będzie tanim autem. Cennik otwiera kwota 88 470 dolarów, co w przeliczeniu na złotówki daje jakieś 317 tys. zł, jednak z uwagi na potężny silnik Diesla jest to samochód praktycznie pozbawiony konkurencji.
Gdyby podobna oferta pojawiła się w Europie, z pewnością byłoby wielu chętnych. Niestety z uwagi na obowiązujące u nas przepisy, o takich autach możemy tylko pomarzyć.