Serwis pod patronatem magazynu Motor
Serwis pod patronatem magazynu Motor
Zakład petrochemiczny Orlenu
fot. Orlen Unipetrol
Aktualności

Zakaz wjazdu aut wyprodukowanych w Chinach do zakładów Orlen Unipetrol w Czechach. Co z Polską?

Orlen Unipetrol zaostrza zasady bezpieczeństwa w czterech dużych zakładach petrochemicznych w Czechach. Decyzję uzasadniono ochroną infrastruktury krytycznej, a nowe ograniczenia dotyczą aut wyprodukowanych w Chinach. Jak wygląda sytuacja w Polsce?

Nowe zasady obejmują zakłady w Litvínovie, Kralupach nad Wełtawą, Pardubicach i Neratovicach. To właśnie tam samochody producentów z Państwa Środka nie mogą już wjeżdżać na teren obiektów Orlenu, a dokładniej spółki Orlen Unipetrol.

Chińskie samochody „widzą” zbyt wiele

Powodem są rosnące obawy o cyberbezpieczeństwo i ryzyko wywiadowcze. W zakładach przemysłowych, w których działa strategiczna dla państwa infrastruktura, chińskie samochody nie są dopuszczane do wjazdu.

Dlaczego? Nowoczesne auto zbiera dane niemal bez przerwy. Kamery, radary, czujniki, systemy nawigacyjne i stałe połączenie z siecią tworzą z niego platformę mogącą rejestrować obraz otoczenia, lokalizację i informacje telemetryczne.

Dzisiejszy samochód przypomina bowiem bardziej komputer na kołach niż tylko środek transportu. Systemy wspomagania parkowania, funkcje jazdy zautomatyzowanej i zdalne aktualizacje oprogramowania wymagają stałego przetwarzania ogromnej ilości danych. 

Uzasadnione obawy o bezpieczeństwo

W realiach zakładu petrochemicznego taki zestaw technologii budzi dodatkowe pytania. Chodzi bowiem o to, co jego układy mogą zobaczyć, zapisać i przesłać poza teren obiektu. 

Zagrożenia opisuje również analiza czeskiej Narodowej Agencji ds. Cyberbezpieczeństwa i Bezpieczeństwa Informacji. Wskazuje ona, że pojazdy podłączone do sieci gromadzą i przesyłają ogromne ilości danych o otoczeniu.

W środowisku przemysłowym mogą to być obrazy instalacji, układ obiektów albo informacje o trybie pracy zakładu. Poza tym przenoszenie takich danych poza jurysdykcję Unii Europejskiej może wyraźnie utrudniać kontrolę nad ich dalszym wykorzystaniem.

Avatr 12
Chińskie samochody na prąd w Europie mają zakaz wjazdu do coraz większej liczby obiektów. 
fot. Avatr

W przypadku pojazdów producentów z Państwa Środka nie chodzi wyłącznie o ich wyposażenie, lecz także o otoczenie prawne, w którym działają tamtejsze firmy technologiczne. Według analizy Narodowej Agencji ds. Cyberbezpieczeństwa i Bezpieczeństwa Informacji Pekin może oczekiwać od prywatnych firm współpracy przy działaniach wywiadowczych

To właśnie połączenie zaawansowanej elektroniki i obowiązków prawnych wobec Państwa Środka ma tworzyć ryzyko, którego żaden operator infrastruktury krytycznej nie chce ignorować.

Samochód mocno się zmienił

Jeszcze niedawno w podobnych obiektach największą uwagę poświęcano telefonom, aparatom i dronom. Teraz do tej samej kategorii zaczyna trafiać samochód, co jeszcze kilka lat temu brzmiałoby jak scenariusz filmu science-fiction. 

Zmiana nie jest jednak przypadkowa. Cyfryzacja sprawiła, że auto może jednocześnie przewozić człowieka i mapować otoczenie. W miejscach o znaczeniu strategicznym taki zestaw funkcji przestaje być neutralny.

A co z zakładami Orlenu w Polsce?

Na dziś publicznie potwierdzony ruch Grupy Orlen dotyczy jedynie wspomnianych czterech czeskich obiektów spółki Orlen Unipetrol. O podobnych regulacjach w polskich zakładach – oficjalnie niczego nie wiadomo. 

W naszym krajowym kontekście potwierdzone są natomiast ograniczenia dotyczące chronionych obiektów wojskowych — Sztab Generalny WP uzasadnia je ryzykiem związanym z pozyskiwaniem danych przez nowoczesne pojazdy. Według ustaleń „Rzeczpospolitej” podobne rygory obowiązują też w SOP i Komendzie Głównej Policji. Z kolei np. w Wielkiej Brytanii niektóre firmy z sektora obronnego zalecają, by nie parkować chińskich elektryków w pobliżu wrażliwych miejsc pracy i nie łączyć z nimi służbowych urządzeń.

Sprawa Orlenu pokazuje, że spór o samochody z Chin nie dotyczy już wyłącznie ceny, jakości i tempa ekspansji marek. Coraz częściej pojawia się bowiem pytanie, ile naprawdę „widzi” auto i kto może skorzystać z przekazanych przez nie informacji.

Czytaj także