Serwis pod patronatem magazynu Motor
Serwis pod patronatem magazynu Motor
„Motor” – wydanie nr 3 z 1976 roku, okładka
fot. Motor
Motor retro

Pół wieku temu w „Motorze” – przeglądamy wydanie nr 3 z 1976 r.

O czym czytaliśmy w „Motorze” sprzed 50 lat? Na łamach nie mogło zabraknąć stałego punktu programu, czyli problemów związanych z naprawami i obsługą samochodów. Pojawił się także temat sezonowy, czyli porady dla wyjeżdżających na zimowy urlop w górach oraz artykuł dla przygotowujących się już do urlopu letniego – przegląd przyczep kempingowych. Ale nie takich zwykłych, lecz składanych. A do tego – wieści z polskiego rynku mody dla kierowców oraz… z podmoskiewskiego poligonu (co warto jednak podkreślić – samochodowego). Zaglądamy do archiwalnego egzemplarza „Motoru” z 18 stycznia 1976 r.

Pod okładkowym, zagadkowym tytułem „Myć ręce czy nogi?” kryje się stale wówczas powracający temat poprawy jakości usług. Tym razem chodzi o stacje obsługi i warsztaty prowadzone przez spółdzielnie pracy. Przeważają tam naprawy samochodów dostawczych i ciężarowych, mimo że punkty te nie są należycie przygotowane do takiej działalności. Gdyby owe naprawy przenieść do wyspecjalizowanych warsztatów, to potencjał usług dla potrzeb motoryzacji indywidualnej mógłby się zwiększyć o około 20 procent.

Pytanie tylko, gdzie znaleźć te wyspecjalizowane warsztaty? Jak się okazywało, im bardziej się zagłębić w problem – tym bardziej był on złożony i przy każdym rozważanym rozwiązywaniu wyskakiwały kolejne „haczyki”.

Motor numer 3 z 1976 roku okładka

W góry i na narty

Urlop – jak słusznie zauważyła redakcja „Motoru” – ma być przyjemnością i wypoczynkiem, a żeby nim był, trzeba, na ile to tylko możliwe, wyeliminować z niego wszystkie niemiłe niespodzianki.

fiat 125p 1976 na tle zaspy snieżnej
Metrowe zaspy i trudne warunki zimą 50 lat temu były codziennością. 

Coraz więcej ludzi wyjeżdża na zimowe urlopy, korzystając z dobrych warunków narciarskich. Do podróży, np. w polskie góry, trzeba się jednak odpowiednio przygotować. Liczy się stan techniczny samochodu, a więc brak nadmiernych luzów w zawieszeniu i sprawne hamulce. Warto rozważyć opony błotno-śniegowe oraz zakładane na koła łańcuchy. Ubranie do jazdy powinno być lekkie i niekrępujące ruchów, a buty nie mogą komplikować prowadzenia samochodu – grube podeszwy utrudniają operowanie gazem i hamulcem. W przypadku bagaży – nie zabierajmy rzeczy zbędnych. Unikajmy niebezpiecznego przewożenia nart w kabinie auta. Najlepiej umieścić je na dachu samochodu, ale nie przeciążać go, bo wyższy środek ciężkości może być groźny. Jak widać, rady sprzed 50 lat są wciąż aktualne. 

Ofensywa przyczep składanych

Największym zainteresowaniem cieszyły się w latach 70. samochody małe i średnie, w których pojemność silnika rzadko przekraczała 2000 cm3. To oczywiście rzutowało na wybór przyczepy, która nie mogła być zbyt ciężka i stawiać nadmiernych oporów aerodynamicznych. Rozwiązaniem problemu okazywały się przyczepy składane, w których specjalizowali się Francuzi. W materiale przedstawiono nowości, w tym przyczepy z izolacją termiczną oraz takie z automatyką rozkładania. 

przyczepa-skladana-1976

przyczepa-skladana-1976-wnetrze

przyczepa-namiotowa-1976

W czym jeździć…

Nie samą motoryzacją żyje człowiek, a nasza redakcja szuka odpowiedzi na pytanie – w czym jeździć? Z pomocą przychodzi Dom Mody Astra. Niestety, nie wszystkie propozycje uznano za doskonałe. Za szerokie spodnie są niepraktyczne i… wycierają dywaniki w aucie.

ubrania-do-jazdy-autem-1976-1a

ubrania-do-jazdy-autem-1976-2
Dwie propozycje Astry dla samochodziarzy, które naszym zdaniem bardziej nadają się na wycieczki piesze niż do samochodu.

Na poligonie badawczym

podmoskiewski-poligon-badawczy-1976

Wszystkie ilustracje pochodzą z archiwalnego „Motoru” numer 3 z 1976 roku.

Czytaj także