Range Rover zamierza zakończyć w 2027 r. produkcję swoich dwóch najtańszych SUV-ów – Evoque'a i Velara. Producent deklaruje, że żaden z nich nie będzie miał bezpośredniego następcy. Wszystko odbywa się zgodnie z planem – w przyszłości marka chce się pozycjonować wyżej i oczywiście drożej.
Pod koniec 2024 r. Jaguar zszokował świat, prezentując zupełnie nową identyfikację marki i koncepcyjny model Type 00. Dotychczasowe modele po prostu zniknęły, a marka czasowo zamroziła działalność, by narodzić się na nowo, jako producent ekstrawaganckich elektryków dla najzamożniejszych klientów. Mówiąc prościej – Jaguar chce sprzedawać mniej, ale drożej. Pierwszy model nowej ery – elektryczny Type 01 – został zaprezentowany w październiku 2026 r.
Wszystko wskazuje, że inne marki działające w tej samej grupie kapitałowej zmierzają w podobnym kierunku. Mowa o Range Roverze, który może i nie zrywa ze swoim dziedzictwem i nie zapowiada pełnej elektrycznej rewolucji, ale za to zamierza skupić się na najwyższych i najbardziej marżowych segmentach rynku. Zacznie od wycięcia „tanich” modeli.
Brytyjczycy ogłosili, że propozycje, które stanowiły wstęp do świata Range Rovera zostaną ostatecznie wycofane po 2027 roku. Dyrektor zarządzający Martin Limpert w rozmowie z magazynem „Autocar” wyjaśnił, że są to już wiekowe konstrukcje, które naturalnie zbliżają się do rynkowego końca. Następców nie ma w planach.
To dość zaskakujące, bo Evoque i Velar cieszyły się sporą popularnością, przyciągając klientów z nieco mniej zasobnym portfelem.
Evoque to kompaktowy SUV klasy premium, a zarazem najmniejszy model Range Rovera – mierzy 4,37 m długości. Velar jest znacznie większy (4,80 m) i plasuje się w gamie pomiędzy Evoque'em a Range Roverem Sport. Wyróżnia się też smuklejszą sylwetką, nawiązującą do SUV-ów coupé.
Na polskim rynku ceny Evoque startują od 243 900 zł, a Velara od 331 400 zł, podczas gdy za Range Rovera Sport trzeba wyłożyć już 484 900 zł, a pełnowymiarowy Range Rover to wydatek aż 753 100 zł. W przyszłości marka chce skupić się właśnie na tych najdroższych modelach.
W gamie pozostaną więc Range Rover i Range Rover Sport, do których dołączy zapowiedziany już Range Rover GT.
Docelowo gama marki ma więc składać się z trzech modeli: Range Rovera, Range Rovera Sport oraz zapowiedzianego w lipcu Range Rovera GT. Ten ostatni będzie luksusowym grand tourerem o smukłej sylwetce i proporcjach coupé. Początkowo będzie oferowany z napędem elektrycznym.
Wszystkie są kierowane do najzamożniejszych klientów szukających bezkompromisowego luksusu, komfortu i zaawansowanych technologii.
Fani brytyjskiej motoryzacji, którzy nie zamierzają wydawać fortuny, będą musieli skierować swoje kroki w kierunku bardziej użytkowych marek Defender i Discovery. Te wcześniej były liniami modelowymi, a obecnie zostały wydzielone jako osobne byty. Najtańszy Discovery Sport startuje u nas od kwoty 251 200 zł a Defender od 90 od 379 700 zł. Niemało, ale wciąż znacznie mniej niż w przypadku flagowych Range Roverów.
Ci, którzy chcą kupić Evoque i Velara, muszą się pospieszyć, bo po 2027 roku zostanie tylko rynek wtórny, choć dostępność ostatnich egzemplarzy będzie zależeć od sytuacji w poszczególnych krajach. Czas pokaże, czy rezygnacja z wolumenu na rzecz bardziej dochodowych modeli faktycznie zaowocuje większymi zyskami.