Samochody z silnikami spalinowymi nie znikną z dróg tak szybko, jak chcieliby zatroskani losem ziemi ekolodzy i zwolennicy elektromobilności. Wiele państw, w tym światowych potęg, nie jest i jeszcze długo nie będzie na to gotowych. Podobnie jak część koncernów motoryzacyjnych – choć niektóre z nich próbują udawać, że jest inaczej.
Koncerny energetyczne pokazały, jak to się robi: przeniosły swoje „brudne aktywa” (obszary oparte na paliwach kopalnych) do osobnych spółek, które od czasu kryzysu finansowego określa się mianem „złych banków”. W prosty sposób zmieniły swój wizerunek i zaczęły się prezentować jako przyjazne dla środowiska i perspektywiczne przedsiębiorstwa. To poprawia ich wyniki na giełdzie, bo zarówno duzi, jak i mali inwestorzy coraz chętniej angażują się w zrównoważone rozwiązania.
Producenci samochodów elektrycznych również dobrze radzą sobie na rynku, wystarczy wspomnieć sukces Tesli. Nic więc dziwnego, że marki premium, takie jak Mercedes, Audi czy Volvo, podały już konkretną datę swojego odejścia od silnika spalinowego. Tak radykalny krok jest jednak trudny dla producentów aut marek popularnych.
Dlatego Renault, jako pierwszy obecnie koncern motoryzacyjny, poszło śladem firm energetycznych i przeniosło produkcję napędów spalinowych i hybrydowych do niezależnie działającej jednostki organizacyjnej. W nowym przedsięwzięciu uczestniczy posiadająca kilkanaście fabryk samochodów chińska grupa Geely, która jest właścicielem m.in. Volvo, Lotusa i Polestara. Geely i Renault będą miały po 50% udziałów w spółce, która posiada 17 zakładów oraz pięć centrów rozwojowych na całym świecie.
Podczas gdy Europejczycy wycofują się z produkcji jednostek wykorzystujących paliwa kopalne lub jak Renault zlecają ją „złym bankom”, Chińczycy wciąż stawiają na „przestarzały” silnik spalinowy. Pomimo że do Europy przyjeżdżają tylko elektryczne samochody ze znaczkami MG czy BYD, to w Chinach te marki produkują głównie auta z silnikami spalinowymi.
Choć światowym celem jest neutralność klimatyczna, wiele krajów nie chce iść tą drogą i łagodzi surowe normy – to źle dla klimatu, ale z korzyścią dla producentów pojazdów spalinowych.
W Chinach, które są zarówno największym rynkiem samochodowym na świecie, jak i największym emitentem CO2, od 2035 r. połowa wszystkich nowych samochodów ma być tzw. „new energy vehicles”. Pod tym pojęciem kryją się auta elektryczne, wodorowe, ale też hybrydy typu plug-in. Pozostałe 50% mogą stanowić „zwykłe” hybrydy. Nadal dopuszczalne więc będzie połączenie silnika spalinowego z elektrycznym. Szanse na odejście od paliw kopalnych są dopiero w 2060 r. Według prezydenta Xi Jinpinga, Chiny wtedy zamierzają uzyskać neutralność CO2.
Również w Japonii hybrydy wciąż są dopuszczone do sprzedaży i nie wyznaczono terminu zakończenia ich produkcji, a koniec samodzielnego stosowania silnika benzynowego wyznaczono na rok 2035.
Na innych kontynentach, takich jak Ameryka Południowa czy Afryka, nie ma nawet planów wprowadzenia na szeroką skalę zakazu używania pojazdów spalinowych. Również dlatego, że nie ma tam infrastruktury do ładowania samochodów elektrycznych, co więcej, nie widać też tam dla niej perspektyw. Tym samym na światowych rynkach auta spalinowe będą rejestrowane jako nowe jeszcze długo po 2050 r.
Z naszych wyliczeń wynika, że wprowadzony od 2035 r. zakaz używania silników spalinowych dotknie 23 mln nowych aut. Pozostałe 41 mln wciąż będzie sprzedawane z jednostkami spalinowymi lub jako pojazdy hybrydowe, korzystające z silnika spalinowego. Dopiero w 2060 r. globalny zakaz stosowania silnika spalinowego obejmie 50,1 mln pojazdów. Wówczas tylko 13,9 mln nowych aut będzie mogło być nadal napędzanych silnikiem korzystającym z paliw kopalnych.
Globalny rynek aut spalinowych jeszcze długo pozostanie duży, choć wraz z wprowadzaniem zakazów sprzedaży tego typu pojazdów w kolejnych krajach będzie się stopniowo zmniejszał. Powyżej – szacunkowe dane na podstawie poziomu sprzedaży w 2019 roku, sprzed pandemii.
Tu wciąż dominować będą małe samochody benzynowe, takie jak Hyundai HB20. Tylko Chile zadeklarowało wycofanie silników spalinowych do 2035 r.
Na największych rynkach kontynentu dominują nie samochody elektryczne, lecz np. pick-upy, takie jak Toyota Hilux.
Hybrydy i hybrydy plug-in, takie jak BYD Qin Plus, będzie można rejestrować jeszcze przez całe dekady, aż do 2060 r.
Pośród kei-cars, takich jak Honda N-Box, modele elektryczne należą do rzadkości. Nie wyznaczonoterminu zakazu sprzedaży hybryd.
Udział samochodów czysto elektrycznych w poszczególnych regionach Europy w pierwszej połowie 2022 r. znacznie się różni, m.in. ze względu na infrastrukturę ładowania.
Źródła: Auto Zeitung, Inovev