Serwis pod patronatem magazynu Motor
Serwis pod patronatem magazynu Motor
Motor numer 16 z 1976 roku
fot. archiwum Motoru
Motor retro

Pół wieku temu w „Motorze” – przeglądamy wydanie nr 16 z 1976 r.

Na okładce „Motoru” nr 16/1976 — galeria kasków kierowców F1, a wśród nich… niespodzianka: wielkanocne pisanki z życzeniami. Co w środku? Tekst o tym, jak zawodna potrafi być pamięć świadków wypadków (nawet u „fachowców od obserwacji”), rajdy uciekające z dróg publicznych na pustynne odludzia Baja California, a przy okazji ciekawostka o polskich halogenach Zelmot, które miały trafić na amerykański rynek. Do tego koła z lekkich stopów – lżejsze, ale wymagające delikatnego traktowania, początki namiotów dachowych oraz szwedzkie badania poświęcone zmęczeniu kierowców podczas jazdy.

Numer 16 „Motoru" w 1976 r. przypadł akurat na okres świąt wielkanocnych i zapisał się jedną z bardziej efektownych okładek w historii naszego pisma. Galeria kasków kierowców Formuły 1, a wśród nich pisanki z życzeniami – ta kompozycja robi wrażenie do dziś. Wśród właścicieli 19 kasków nie zabrakło legend tego sportu – są Emerson Fittipaldi, James Hunt czy Niki Lauda.

Dalej nie było już tak kolorowo, bo między sezonami 1975 a 1976 wybuchło w F1 wiele konfliktów, na czele z tym o anulowanie GP Kanady. Reprezentujący konstruktorów Bernie Ecclestone (Brabham) oświadczył, że 13 zespołów nie weźmie w tym wyścigu udziału, jeśli organizatorzy nie pokryją całkowicie kosztów podróży. Konflikt zażegnano, ale za chwilę wybuchły kolejne. Odwołano GP Afryki Południowej oraz wyścig w Buenos Aires.

motor 16 1976 okładka

Czy jesteś dobrym świadkiem?

W „Motorze” pojawił się też temat, który dziś wcale nie stracił na aktualności: jak bardzo można ufać świadkom wypadków. Redakcja przypomina, że ogłoszenia w stylu „Kto widział?” mają sens, ale zeznania bywają zawodne — nie tylko dlatego, że ludzie „zmyślają”, lecz częściej dlatego, że w stresie rejestrują urywki, a potem składają je w całość po swojemu. Do tego dochodzą emocje (sympatia do „swoich” i niechęć do „obcych”) oraz zwykłe przeoczenia.

eksperyment grafika z kolizją trzech aut

Najciekawszy jest jednak opis brytyjskiego doświadczenia: uczestnikom pokazano krótki film z kolizją na skrzyżowaniu (niebieski samochód dostawczy, biały i czerwony osobowy – ilustracja powyżej), a potem kazano odtworzyć szczegóły. Wynik? Nawet „fachowcy od obserwacji” potrafili nie zauważyć kluczowych elementów — wśród oglądających byli m.in. Stirling Moss, dziennikarze i ludzie z branży filmowej. Autor punktuje też, jak łatwo mylimy prędkości, odległości, kierunki, a nawet kolory. Wniosek „Motoru” jest prosty: bycie dobrym świadkiem to nie talent, tylko nawyk — obserwację można ćwiczyć, ale na drodze i tak najlepiej zakładać, że pamięć płata figle każdemu.

Rajdy uciekają na odludzie

W latach 70. coraz ciaśniej robiło się na drogach publicznych, więc organizatorzy imprez sportowych częściej uciekali na odludzia. Przykładem była licząca 1100 mil gonitwa po pustyni w Meksyku, kryjąca się pod nazwą Baja California. Zasady były proste – uczestnicy startują w jednym końcu półwyspu i pędzą do mety.

Co ciekawe, Polak mieszkający w USA wprowadzał w tym czasie na amerykański rynek halogenowe reflektory Zelmot. Spekulowano, że wcale nie jest wykluczone, że mogłyby one trafić do pojazdów przedzierających się przez ten wymagający kamienno-pustynny szlak w kolejnej edycji rajdu.

rajd-baja-california-1976-buggy
Do gonitwy pustynnej Baja California używa się specjalnych pojazdów. Ten jeszcze wyposażony jest w reflektory Cibie, ale może już niedługo rozpowszechnią się tam nasze Zelmoty…
rajd-baja-california-1976-motocyklista
Ścigają się tam także i motocykliści!

Koła lekkie, lecz drogie

„Wynalazek koła z lekkiego stopu nie jest niczym nowym. Po raz pierwszy spotkać je było można w samochodach Bugatti już wówczas, gdy konkurencja stosowała jeszcze koła artyleryjskie, z drewnianymi szprychami...” 50 lat później, w 1976 roku, nie było praktycznie firmy samochodowej, która nie oferowałaby kół z lekkiego stopu. Najczęściej za dopłatą lub jako wyposażenie seryjne najdroższych modeli.

felgi z lekkich stopów 1976

A jak oceniano zalety tego typu kół? Poza poprawą wyglądu zwracano uwagę na dokładne wykonanie, a co za tym idzie łatwość wyważenia. Zaletami są także sztywność i wytrzymałość oraz niższa masa. W przypadku porównywalnych rozmiarów koło stalowe waży około 7 kg, a jego aluminiowy odpowiednik od 4,8 do 5,2 kg. Magnezowe mogą być jeszcze lżejsze (4 kg). Nie należy jednak zapominać, że tego typu koła wymagają delikatnego traktowania.

Początki namiotów dachowych

namiot dachowy autocamp 1976

„Autocamp” – tak nazwano specjalny namiot do rozbijania na dachu samochodu, który został zaprezentowany na targach turystycznych w Hamburgu. Długość namiotu to 2,2 m, a szerokość wynosi 1,5 m, co ma pozwalać na wygodny nocleg trzem osobom. Zaleta to łatwy montaż na dachu każdego samochodu.

 

Wyniki badań

Dziś to dla nas średnio odkrywcze dane, ale w 1976 roku zasłużyły na notkę w „Motorze”. W instytucie medycznym w Sztokholmie zbadano, jak prowadzenie pojazdów wpływa na zdrowie i stan psychiczny kierowców. Jak się okazało, i co mało zaskakujące – co za dużo to niezdrowo.

Długotrwała koncentracja uwagi i stresowe sytuacje na drodze powodują zmęczenie i osłabienie reakcji, zwiększające się oczywiście wraz z wydłużaniem się czasu jazdy. Jako bezpieczną granicę (zależną jednak od wieku kierowcy) przyjęto prowadzenie auta bez przerwy przez trzy godziny. Następny przystanek regeneracyjny po sześciu godzinach miał pozwolić na odzyskanie tylko części sił.

Wszystkie ilustracje pochodzą z archiwalnego „Motoru” nr 16/1976.

Czytaj także