O czym czytaliśmy w „Motorze” 50 lat temu? Na łamach tygodnika pojawiły się m.in. interesujące rozważania na temat trwałości ówczesnych aut (aktualne także dzisiaj), nowy i słuszny trend w konstruowaniu fotelików dla dzieci, prawdziwa gratka dla miłośników historii pożarnictwa oraz tradycyjna garść motoryzacyjnych ciekawostek ze świata. Zaglądamy do archiwalnego egzemplarza „Motoru” z 25 stycznia 1976 r.
Okładka czwartego numeru tygodnika „Motor" w 1976 roku raczej subtelnie nawiązywała do motoryzacji, ale nie da się ukryć, że ogólnie prezentowała się całkiem estetycznie.

Dziś wśród kierowców można często usłyszeć opinię, że współczesne auta to jednorazówki, a kiedyś to było zupełnie inaczej – samochody były niezniszczalne i służyły właścicielom niemal bez końca. Tymczasem w 1976 roku oceniano, że przeciętny żywot samochodu osobowego wynosi około 10 lat. To, zdaniem właścicieli, stanowczo za krótko. Wyniki okresowych kontroli stanu technicznego były jednak mało optymistyczne.

Jak twierdzili zgodnie producenci i konstruktorzy, stworzenie samochodu o dużej żywotności nie stanowiło wówczas problemu. Na przeszkodzie stały jednak zwiększone koszty trwalszych konstrukcji, które podniosłyby końcową cenę samochodu. Dlatego też ich zdaniem najlepiej by było, gdyby swój żywot auto kończyło po góra pięciu, sześciu latach. W domyśle – jego właściciel byłby zmuszony kupić kolejny samochód, a ten zużyty byłby niejako wręcz „do wyrzucenia”.
Trudno się dziwić, że takie rozwiązanie szczególnie pasowało producentom, którzy przy okazji powoływali się także na zmieniające się mody. Koniunktura napędzałaby się sama, a obroty rosły jak na drożdżach. Ale pojawiły się też delikatne sygnały troski… może nie o środowisko, jak dziś byśmy to zinterpretowali, ale o jeszcze większe zyski. Takie auta miałyby być produkowane z surowców, które można by potem ponownie wykorzystać.
W artykule podano także wyniki badania przeprowadzonego wśród szwajcarskich kierowców. Najwyżej ocenili oni trwałość samochodów Volvo, Toyoty oraz Opla. Ostatnie miejsce w badaniu zajął Fiat.
W latach 70. coraz większą uwagę przywiązywano do bezpieczeństwa. Zwracano uwagę na fakt, że na rynku przybywa fotelików z prawdziwego zdarzenia – bez groźnych elementów, takich jak pręty czy rurki. Przykładem troski o bezpieczeństwo dzieci był opracowany we Francji wspólny projekt firm Peugeot, Renault oraz Bebe-Confort pod nazwą Integral 2.




We wrześniu 1975 roku otwarto Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach. Wśród licznych eksponatów szczególnym zainteresowaniem zwiedzających cieszyły się pięknie zachowane stare wozy strażackie.
Imponuje różnorodność roczników – zaczynając od modeli Daimler-Motoren z lat 1896 i 1906 przez pojazd Skody z 1917 roku aż do oryginalnego Polskiego Fiata (1938 r.). Uwagę zwraca pięknie utrzymany pojazd „Bartek”, czyli Skoda z lat międzywojennych.







Wszystkie ilustracje pochodzą z archiwalnego „Motoru" nr 4/1976.