Producenci samochodów w 2025 roku sprzedali niemal tyle samo aut, co rok wcześniej, ale ich zyski drastycznie spadły. Rosnące koszty, presja cenowa i ofensywa chińskich marek sprawiają, że branża motoryzacyjna wchodzi w bardzo trudny etap.
Analiza przygotowana przez Felipe Munoza z JATO Dynamics objęła 27 firm, z czego 23 to tradycyjni producenci aut. Obok nich znalazły się też 4 giełdowe start-upy. To Nio, Li Auto, Rivian oraz Lucid, pochodzące, odpowiednio, z Chin i ze Stanów Zjednoczonych.
Pozostałe firmy uwzględnione w badaniu są producentami z Europy, Japonii i Korei Południowej. To m.in. Toyota, BMW, Grupa Volkswagen, Stellantis, Renault, Hyundai/Kia czy Ford i General Motors. W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że analiza Munoza nie objęła największych chińskich graczy, jak BYD i Grupa Geely, choć wzięła pod uwagę Volvo należące do tej ostatniej.
Łączny zysk netto analizowanych firm w 2025 roku wyniósł 18,68 mld euro. Rok wcześniej było to 119,47 mld euro, co oznacza spadek o 84%. To właśnie ten wskaźnik najlepiej pokazuje, że branża weszła trudną fazę.
Nie chodzi przy tym o gwałtowne załamanie popytu. Źródłem problemu okazują się rosnące koszty operacyjne, związane m.in. z ostrzejszą konkurencją ze strony chińskich producentów oraz z inwestycjami w elektryfikację.
W 2025 roku analizowane firmy sprzedały łącznie 66,45 mln pojazdów, co oznacza spadek o zaledwie 1,1% względem 2024 roku. Gorzej wygląda jednak całkowity obrót, który zmalał o 7% – z 2,24 do 2,08 bln euro.
To mocny sygnał, że sama sprzedaż nie wystarcza już do utrzymania wcześniejszej rentowności. Dodatkowo o 6,1% obniżyła się średnia cena sprzedanego auta. W 2025 roku wyniosła ona 31 359 euro.
Mimo ekspansji chińskich aut w Europie i na rynkach wschodzących część tradycyjnych producentów zdołała ograniczyć utratę udziałów w rynku. W zeszłym roku pomagały w tym obniżki cen, które jednak nie wystarczyły do utrzymania wcześniejszych wyników.
Gdy koszty pozostają wysokie, a średnia cena sprzedaży spada, marża kurczy się bardzo szybko. To właśnie dlatego 2025 rok wygląda tak źle w tabelach. Ale nie dla wszystkich.
Znów jedynym wyjątkiem od reguły okazuje się Ferrari, które w zeszłym roku zwiększyło zysk netto względem 2024 roku i jako jedyne poprawiło wynik. Duża zasługa w tym modelu Purosangue, a także brak istotnych skutków kryzysu na rynku chińskim czy napięć handlowych ze Stanami Zjednoczonymi.
To kolejny przykład, że segment dóbr luksusowych działa według własnych zasad i bywa odporniejszy na presję, która uderza w marki masowe.
BMW Group i Suzuki także odnotowały spadek zysków, ale w ograniczonym zakresie. Reszta branży miała znacznie mniej powodów do zadowolenia. W praktyce rok 2025 pokazał, że można sprzedawać prawie tyle samo aut co wcześniej i jednocześnie zarabiać wyraźnie mniej, a w wielu przypadkach – dramatycznie mniej.
Z drugiej strony z pewnością na wyniki badania wpłynęły fatalne dane pochodzące m.in. od Stellantisa, który poprzedni rok zamknął ze stratą netto w wysokości 22,3 mld euro.