Z okładki „Motoru” nr 9/1976 powoli ustępuje zima. A co w środku? Paryski patent na uczynienie transportu publicznego przyjaźniejszym i ekonomiczniejszym, sprytne wycieraczki reflektorów w Simce 1307/1308, zapowiedź terenowego radzieckiego WAZ-a 2121, znanego potem szerzej jako Łada Niva oraz szwajcarska kolejka linowa, której powierzono bardzo nietypowe zadanie. Zaglądamy do numeru z 29 lutego 1976 r.
Na okładce – miejski wieczorny klimat, z aurą, która już powoli zwiastuje koniec zimy. Ale na zimowy akcent znalazło się miejsce w środku.

W ostatnim lutowym numerze sporo miejsca poświęciliśmy problemom komunikacyjnym Paryża. Pretekstem było wprowadzenie w stolicy Francji „Carte Orange”, czyli biletu miesięcznego ważnego na wszystkie trasy i środki transportu publicznego w tym mieście. Pomysł ten pojawił się w 1970 roku i przez kilka lat był szeroko konsultowany i wspierany przez społeczne ruchy miejskie.
Doskonalenie komunikacji miejskiej (dotyczyło to m.in. rozbudowy istniejących już linii metra) miało być odpowiedzią na zatłoczone ulice i wielogodzinne korki, będące codziennością Paryża. Wprowadzenie „Carte Orange” uznano nie tylko za usprawnienie, ale także za przykład skuteczności oddolnych ruchów społecznych.

Tym razem w dziale poświęconym nowościom i technicznym tendencjom pojawił się temat wycieraczek reflektorów. Takie urządzenie nie jest jednak doskonałe – nawet w droższych wozach stosowany jest bowiem układ jednoramienny, przy którym trudno o wytarcie całej powierzchni.
Pojawiło się jednak dopracowane rozwiązanie. To system S. E. V. Marschal stosowany w nowych reflektorach halogenowych (z żarówką H4) samochodu Simca 1307/1308. Zastosowano tu dwa ramiona, a powierzchnia niewytarta zredukowana jest do minimum. Całość wygląda przy tym bardzo estetycznie. Ciekawostką jest też doprowadzanie wody do ramki pióra oraz fakt zastosowania szeregu szczotek zamiast listwy gumowej.


„Mając udane zespoły podwoziowe i dobre, trwałe silniki, nietrudno jest zbudować pojazd przeznaczony do szczególnie ciężkich warunków spotykanych podczas eksploatacji na drogach terenowych.” W ten sposób zapowiedziano zademonstrowany przez konstruktorów z Togliatti samochód terenowy WAZ 2121.
Odbiegał on znacznie od tego, co do tej pory było łączone z pojazdem wyposażonym w napęd na cztery koła. Na plus oceniono wnętrze mające charakter dwudrzwiowej kombilimuzyny, a na tablicy przyrządów (zapożyczonej z modelu 2103) nie zabrakło nawet obrotomierza.
To nie koniec zalet, bowiem radziecka nowość wyróżniała się wygodnymi indywidualnymi siedzeniami, bezprzeciągową wentylacją kabiny i stosunkowo niskim poziomem hałasu, który nie przekracza we wnętrzu poziomu 80 dB.

Do napędu zastosowano silnik 1600 cm3 o mocy 80 KM (przy 5200 obr./min). Prędkość maksymalna to 130 km/h, a masa pojazdu gotowego do drogi wynosiła 1150 kg.
Gdzie diabeł nie może, tam… kolejkę linową pośle. Właśnie w ten sposób zaradni Szwajcarzy poradzili sobie z dostarczeniem do odciętej od świata przez obfite opady śniegu miejscowości Betten pewnego nietypowego ładunku.
