Serwis pod patronatem magazynu Motor
Serwis pod patronatem magazynu Motor
Malta, la Valetta – ulica na Starym Mieście
fot. 123RF
Aktualności

W tym europejskim kraju można otrzymać 25 tys. euro za... rezygnację z prowadzenia samochodu

Malta walczy z nadmiarem samochodów na drogach w bardzo nietypowy sposób. Oferuje kwotę 25 tys. euro dla osób, które zobowiążą się nie prowadzić auta przez 5 lat.

Malta, która ma zaledwie 317 km² powierzchni i około 560 tys. mieszkańców, mierzy się z krytycznym natężeniem ruchu. Na koniec 2025 r. licencję na poruszanie się po drogach (czyli były dopuszczone do ruchu i miały ważną opłatę drogową) miało 457 403 pojazdów (w tym ok. 336 tys. samochodów osobowych). A w samym 2025 r. na Malcie zarejestrowano 6468 nowych aut osobowych (dane ACEA).

W związku z tym tamtejszy rząd właśnie zdecydował się na niecodzienny krok. Otóż wprowadził program, mający zachęcić do…  nieprowadzenia samochodu. Jest on skierowany do osób, które

  • nie ukończyły 30. roku życia,
  • są rezydentami Malty min. 7 lat,
  • mają prawo jazdy kat. B min. 12 miesięcy,
  • nie mają prawa jazdy z kraju poza UE.

Oddanie prawa jazdy obowiązuje dla wszystkich kategorii na 5 lat.

Uczestnik zobowiązuje się, że przez 5 kolejnych lat nie będzie prowadzić auta ani na Malcie, ani za granicą. W tym czasie państwo wypłaci mu 5 rat po 5000 euro rocznie, czyli po ok. 21 400 zł

Złamanie warunków nie skończy się tylko na niezręcznym tłumaczeniu. Kara wynosi 5000 euro, a sprawa może mieć także konsekwencje karne. Do tego przez cały czas obowiązywania umowy uczestnik zachowuje prawo do darmowej komunikacji publicznej.

Pierwsze efekty i koszt programu

W pierwszych dwóch miesiącach do programu dołączyło około 100 młodych ludzi. To wystarczyło, by teoretycznie wykorzystać połowę z puli 5 mln euro przewidzianej przez rząd  (w części źródeł: to 5 mln rocznie). Dzięki programowi Malta chce osiągnąć trzy kluczowe cele. Czyli ograniczenie liczby samochodów w ruchu, zmniejszenie korków oraz zmianę nawyków transportowych młodego pokolenia

Nie brakuje jednak wątpliwości co do samej idei programu. Sceptycy podkreślają, że pieniądze przeznaczone dla uczestników można by wydać np. na transport zbiorowy albo na rozwiązania ograniczające potrzebę codziennych dojazdów. Sam przelew nie przyczyni się przecież do zbudowania autobusu, torowiska ani sensownej siatki połączeń – podkreślają przeciwnicy programu. 

fiat-grande-panda-hybrid-la-prima-jazda-profil
Złamanie zakazu prowadzenia samochodu poza granicami Malty może być trudne do zweryfikowania. 
fot. Motor

Drugi problem dotyczy kontroli. Egzekwowanie zakazu prowadzenia auta poza Maltą jest trudniejsze niż pilnowanie go wyłącznie na miejscu, a bez sprawnego nadzoru rośnie ryzyko naruszeń i nadużyć. 

Nierówny dostęp do programu

Kontrowersje budzi także dostępność programu dla różnych grup mieszkańców. Osoby, które muszą korzystać z auta z powodów zawodowych lub rodzinnych, w praktyce mogą zostać z tego rozwiązania wykluczone. Poza tym infrastruktura na Malcie jest nierówna, co również przeszkadza w przystąpieniu do programu.

Za to organizacje ekologiczne oraz eksperci od mobilności wprowadzenie programu uznają za ruch we właściwym kierunku, ale domagają się działań towarzyszących. Wśród najczęściej wskazywanych rozwiązań pojawiają się częściej jeżdżące autobusy, bezpieczne drogi rowerowe, car sharing i łączone abonamenty na różne środki transportu. Bez tego 25 tys. euro może okazać się bardziej hasłem niż trwałą zmianą. 

Program ma też znaczenie dla rynku motoryzacyjnego. Mniejszy popyt wśród młodych kierowców może odbić się na sprzedaży aut i części usług, ale równocześnie może wesprzeć rozwój alternatywnych form transportu. 

Jedno jest pewne. Malta wykonała ciekawy krok, który niekoniecznie zmieni nawyki obywateli tego kraju. Ale próbować warto.

Czytaj także