Magazyn Auto
Serwis pod patronatem magazynu Motor
Porsche 911– przód

Menadżerowie wysokiego szczebla w tej firmie nie dostaną już służbowych Porsche. „Jak żyć?”

Menadżerowie wysokiego szczebla w tej firmie nie dostaną już służbowych Porsche. „Jak żyć?”

Było miło, ale się skończyło: wysocy rangą menadżerowie pracujący dla Grupy VAG, ale – uwaga, to ważne – nie bezpośrednio dla Porsche, nie dostaną już służbowych Taycanów, ani nawet Panamer czy Cayenne’ów. Nie będzie już też preferencyjnych warunków leasingu, ani żadnych innych udogodnień związanych z autami Porsche – koncern policzył pieniądze i wyszło, że trzeba zacisnąć pasa. Menadżerowie są zdruzgotani, ale – jak twierdzi pracodawca – sami mogą sobie pluć w brodę.

Praca dla dużego koncernu motoryzacyjnego ma w zasadzie same zalety. Szczególnie jeśli mówimy o pracy na jakimś wysokim stanowisku, gdzie obok niezłej zazwyczaj pensji i względnie wysokiego splendoru, nierzadko można też liczyć na coś ekstra. Czyli, na przykład, na jakieś interesujące auto służbowe.

No bo czy obrazilibyście się na coś ze stajni Porsche? Właśnie. Ludzie pracujący na wysokich stanowiskach w Grupie Volkswagena też się nie obrażali. I, co więcej, często korzystali ze swoich przywilejów pełnymi garściami. Ale z tym koniec, bo oto ktoś w końcu spojrzał w tabelki, a tam – trochę za mocno świeciło się na czerwono. Oh, nein!

Służbowy Passat zamiast Panamery? Życie naprawdę bywa okrutne

O całej sprawie donosi m.in. niemiecki Bild. Menadżerowie pracujący dla VAG są bowiem mocno rozżaleni i wcale tego nie kryją – nagle zamiast służbowego Porsche będą musieli postawić pod domem Passata. Albo Tiguana, lub – w najlepszym wypadku – jakiegoś „tłustego” Touarega. Nadal nieźle, ale dla kogoś, kto przyzwyczaił się do Porsche, jest to jednak pewna degradacja, prawda? Prawda.

volkswagen passat tyl
Teraz menadżerowie niepracujący dla Porsche (tylko np. dla VW) będą mogli na podjeździe postawić sobie Volkswagena.
Volkswagen

Żeby nie było: służbowe Porsche nadal będą. Ale tylko dla tych, którzy faktycznie dla Porsche pracują. Reszta, w tym m.in. ludzie z VW, Skody i Seata, będą się musieli obejść smakiem. A czemu takie „szykany”? Jak się okazuje, po części dlatego, że po zakończeniu umów służbowe Porsche nierzadko wracały do pracodawcy w stanie raczej średnim. Co z kolei później utrudniało ich korzystne odsprzedanie na rynku wtórnym. Natomiast warunki leasingu pracowniczego były dość atrakcyjne, ale… głównie dla pracowników, a nie dla pracodawcy.

Koniec końców, po zsumowaniu danych z tabelek, wyszło więc na to, że trzeba coś z tym zrobić. No i zrobiono. Zwłaszcza, że chodzi o wąskie grono ok. 200 menadżerów wysokiego szczebla, którym przysługiwało w ramach stanowiska nie jedno, a dwa auta służbowe. I nawet jeśli tylko co drugim z tych pojazdów było jakieś kosztowne Porsche, to nadal mówimy o grubych milionach euro. A w Wolfsburgu, Zuffenhausen i Ingolstadt jednak pieniądze liczyć potrafią i wiedzą, że chwilowo miejsca na rozrzutność nie ma.

Nie dostaną już Porsche, bo nie umieli z nich korzystać?

Główny zarzut ze strony pokrzywdzonych menadżerów jest taki, że poczuli się tak, jakby zostali zdegradowani i stracili część uposażenia. Jak donosi niemiecka prasa, w kilku przypadkach kwestia otarła się nawet o… sąd. Ale, zaraz, spokojnie – odpowiada dyrekcja – ta decyzja nie wzięła się wcale z sufitu.

Po pierwsze – cały koncern musi zacząć ciąć koszty (złośliwi powiedzą, że to kwestia zbyt mocnego przestawienia wajchy na elektromobilność, ale to już temat na inną okazję), po drugie – to sami pracownicy mogą sobie pluć w brodę, bo nikt nie kazał im zwracać aut w tak kiepskim stanie. 

porsche-macan-ev-przod
: Było miło, ale się skończyło. Służbowe Porsche wracały do pracodawcy w kiepskim stanie, zatem więcej ich nie będzie. 
Porsche

Cóż, jeśli faktycznie tak było i jeśli Porsche wracały do pracodawcy w stanie wskazującym na zbyt intensywne używanie, to po raz kolejny widać jak na dłoni, że często wraz z wysokimi zarobkami – niestety – nie idzie klasa. No to teraz wraz z wysokimi zarobkami będą szły Volkswageny, choć – kto wie – może dla wyróżniających się osób będą przewidziane jakieś Audi? Pożyjemy, zobaczymy.

Czytaj także