Serwis pod patronatem magazynu Motor
Serwis pod patronatem magazynu Motor
tygodnik Motor numer 8 z 1976 roku – okładka
fot. archiwum Motoru
Motor retro

Pół wieku temu w „Motorze” – przeglądamy wydanie nr 8 z 1976 r.

W numerze 8 „Motoru” z 1976 r. na okładce wciąż króluje zima, ale redakcja bierze na celownik zupełnie inny temat: poprawę jakości aut produkowanych w Polsce. A co na kolejnych stronach? Od codziennych problemów po pewną mocno odjechaną hipotezę. Czyli: problemy z parkowaniem (brzmią zaskakująco współcześnie), nowinki ze świata aut terenowych, kilka gorzkich słów o polskiej przydrożnej gastronomii, pierwsze porady na sezon wakacyjny oraz teoria o huraganach którym mają być winne… samochody (spokojnie — nie chodzi o efekt cieplarniany). Zaglądamy do „Motoru” z 22 lutego 1976 r.

Na podniesienie do rangi artykułu okładkowego zasłużyła kwestia poprawy jakości wytwarzanych w Polsce aut.

motor-numer-8-z-1976-roku-okladka

Temat potraktowano kompleksowo, wychodząc z założenia, że podstawą jest profilaktyka i eliminowanie potencjalnych błędów na jak najwcześniejszym etapie. Nie zapominając, że nie wszystkie uda się jednak od razu wyłapać.

Do czuwania nad całym tym procesem wyznaczono specjalne ciało – służbę kontroli jakości. A jej obowiązki rozpisano na działania w trzech kluczowych sferach: przedprodukcyjnej, produkcyjnej i postprodukcyjnej.

stanowisko-do-badan-trwalosciowych-pimot-1976

badanie-jakosci-pasow-bezpieczenstwa-pikot-1976

Parkowanie – odwieczny problem

Niby lata 70., a problem aktualny do dziś. Chodzi bowiem o miejsca parkingowe w miastach. Już wtedy zwracano uwagę, że kierowcy nie stosują się do wyznaczonych liniami powierzchni, nagminnie blokując chodniki w taki sposób, że trudno się po nich poruszać.

nieprawidlowo-zaparkowane-auta-1976-rok

Przywołano przykład Szwecji, gdzie bez wyjątku egzekwowano przepisy, a kierowcy nieprawidłowo zaparkowanych samochodów karani byli mandatami w wysokości 200 koron (50 dolarów). To dużo, ale autor zauważa, że dzięki temu ich skuteczność jest wysoka i przekłada się na poszanowanie przepisów.

Nowości w autach terenowych

W połowie lat 70. rynek samochodów zwanych wówczas łazikami był dość zróżnicowany. Większość z nich napędzana była jednak 4-cylindrowymi silnikami benzynowymi o pojemności 2,0 l, ale coraz częściej ustępowały one miejsca jednostkom wysokoprężnym. Powodem było oczywiście zużycie paliwa.

toyota-land-cruiser-na-stromym-podjezdzie-1976-rok

Rozwój turystyki sprawił też, że rynek ten się ożywiał. Przykładem były działania francuskich marek, które adaptowały samochody osobowe (limuzyny i kombi) z przednim napędem do potrzeb jazdy terenowej poprzez dodawanie napędu tylnej osi. Klasyczne auta terenowe oferowane były coraz częściej z dwoma lub nawet trzema rozstawami osi, tak by sprostać oczekiwaniom nabywców.

Ciekawostką był fakt, że jedna z włoskich firm w oparciu o podzespoły Fiata 126 konstruuje samochód terenowy o nazwie Scoiattolo. W wersji 4x4 jego masa wynosi 980 kg, a spalanie 7-8 l/100 km.

fiat-126-scoiatollo-4x4-widok-z-gory

Szatański befsztyk

„Motor” publikuje ciekawe obserwacje dotyczące przydrożnych zajazdów. Recenzentem jest architekt podróżujący z Gliwic do Szczecina. Pierwszy lokal o nazwie „Za miedzą” wywołał mieszane uczucia – smaczny obiad (dla dwóch osób – za 60 zł), ale nieciekawe towarzystwo miejscowych pijaków.

przydrozny-zajazd-1976-rok

W kolejnym (okolice Kórnika) było przenikliwie zimno. Trzeci, o nazwie „Ostęp” (w miejscowości Gorzyń) wyróżniał się nazwami dań i cenami skalkulowanymi przez odpowiedzialną osobę. I tak na przykład befsztyk „Szatański” (130 g) na grzance, z dodatkami kosztował 64 zł, kiełbasa z rusztu z dodatkami – 47 zł, a najtańszą potrawą był bigos (40 zł).

Czytelnik zauważa, że: „tworzenie z zajazdów wyszynków dla miejscowej ludności, stwarzanie możliwości wypicia alkoholu przez kierowców czy absurdalne ceny niweczą rolę, jaką powinny spełniać te obiekty”.

Informator turystyczny

pole-namiotowe-1976-rok

Za oknem zima, ale przygotowania do wakacyjnych podróży warto zaczynać z wyprzedzeniem, tym bardziej że formalności do załatwienia jest sporo. I tak, przy wyjazdach do państw socjalistycznych obowiązują wkładki paszportowe (opłata 300 zł), a do kapitalistycznych paszport, za wydanie którego opłata wynosi 2000 zł.

Stosowane są też skomplikowane procedury sprzedaży dewiz do państw socjalistycznych, do tych kapitalistycznych oraz Jugosławii można otrzymać przydział dewiz (130 dolarów) raz na 3 lata. Podstawą do zakupu dewiz jest paszport, wkładka paszportowa oraz książeczka walutowa. Można ją kupić w biurach podróży lub oddziałach NBP. Jej ważność potwierdzają odziały NBP lub PKO. Proste, prawda?

Dlaczego wieją huragany?

Tu też sprawa jest prosta – bo wywołują je… pędzące po autostradach samochody. Szczegóły tej dość zaskakującej teorii amerykańskich naukowców poniżej.

dlaczego-wieja-huragany

Czytaj także