Serwis pod patronatem magazynu Motor
Serwis pod patronatem magazynu Motor
stoisko Stellantisa na targach samochodowych
fot. Stellantis
Aktualności

Stellantis właśnie otrzymał rachunek za elektryczne marzenia. Wynosi ponad 22 mld euro!

Stellantis właśnie zapłacił bardzo wysoką cenę za zbyt optymistyczne plany dotyczące elektryfikacji. Gigant odpisał z aktywów gigantyczne 22,2 mld euro, akcje runęły o ponad 20%, a akcjonariusze zostali bez dywidendy.

Jeszcze kilka lat temu ówczesny prezes Stellantisa – Carlos Tavares – planował, że w 2030 roku na Starym Kontynencie koncern nie będzie już oferował samochodów spalinowych. Z kolei w USA 50% sprzedaży miało się opierać na elektrykach. To już jednak przeszłość.

Doniesienia na temat ruchu Stellantisa pojawiły się na godzinę przed otwarciem giełdy w Paryżu. W efekcie akcje tego giganta zareagowały natychmiastowym spadkiem kursu o ponad 20%. Co ciekawe, wcześniej krążyły plotki o odpisie rzędu 8,6 mld euro, tymczasem ogłoszono kwotę niemal trzykrotnie wyższą. 

Stellantis zapowiedział, że strata netto za cały rok jest już w praktyce przesądzona, a pełne liczby zostaną przekazane 26 lutego 2026. Dla akcjonariuszy oznacza to zero dywidendy za 2025 rok, a dla rynku – sygnał, że rachunek za poprzednie decyzje właśnie został doręczony. 

Nadmierna wiara w elektromobilność

Z perspektywy aktualnego szefa Stellantia – Antonio Filosy – problemem była nadmierna wiara w tempo transformacji napędów. W rezultacie ten międzynarodowy gigant zaczął rozmijać się z realnymi możliwościami finansowymi i oczekiwaniami klientów. 

„Przeszacowaliśmy tempo transformacji energetycznej, co oddaliło nas od potrzeb, możliwości finansowych i realnych pragnień wielu kupujących” – mówi Filosa. Odpis w wysokości 22 mld euro Stellantis nazywa restartem, co z pewnością jest dość łagodnym określeniem.

Carlos Tavares
Były szef Stellantis, Carlos Tavars, zostawił spory bałagan. 
fot. Stellantis

W komunikacie koncernu pojawiło się też wyraźne odniesienie do poprzedniego kierownictwa. „W 2026 roku nasze zespoły będą nieustępliwie dążyć do wyeliminowania niedociągnięć w realizacji zadań z przeszłości” – dodaje szef Stellantisa.

Nie tylko elektryki

Zrzucenie wszystkiego na auta elektryczne byłoby wygodne, ale Filosa sam podsuwa inne tropy. Wskazuje, że obecne turbulencje mają źródło w wcześniejszych problemach operacyjnych, które dopiero teraz są „odkręcane” przez nową ekipę. 

Wyzwań jest wiele, począwszy od braku możliwości kształtowania cen, po zmianę kierunku amerykańskiej polityki produktowej, nie wspominając o obawach dotyczących jakości europejskiego silnika PureTech.

Fiat 500e - przod
W portfolio Stellantisa znajduje się obecnie ponad 60 modeli na prąd. 
fot. AZ

Choć wiele decyzji z wcześniejszego okresu ma teraz konsekwencje, część kłopotów przyszła także z zewnątrz. Zwrot polityki w USA i nowy kierunek administracji Trumpa nie są czymś, co da się przypisać jednemu menedżerowi sprzed lat. Podobnie jak rosnąca przewaga Chin w elektrykach.

Poprawa wyników w 2026 roku

Jest też druga strona tej historii. Przedstawiciele Stellantisa mówią o nadziei na poprawę w 2026 roku i wskazują, że sprzedaż wzrosła o 9% w czwartym kwartale poprzedniego roku. To sygnał, że firma nie stoi w miejscu, tylko próbuje złapać oddech. 

Problem w tym, że równolegle pojawia się ruch, który może ten oddech spłycić. Czyli zakończenie współpracy w ramach spółki z LG w Kanadzie. W praktyce uderza to w niezależność w kwestii akumulatorów trakcyjnych, jednocześnie utrwalając zależność od dostawcy z Korei. 

Leapmotor B10_tył
Chiński Leapmotor jest nieoficjalnie uważany za jedną z marek Stellantisa. Gigant dysponuje 21% jego akcji.
fot. Leapmotor

Nawet jeśli elektryfikacja nie idzie tak szybko, jak planowali najwięksi optymiści, to kierunek jest jasny. Auta na prąd rosną. W Europie ich sprzedaż zwiększyła się w poprzednim roku o ponad 33%. 

W takiej sytuacji poluzowanie ich tempa rozwoju przez Stellantisa może nie być najlepszym pomysłem. Z drugiej strony, zachodnie koncerny pieniądze zarabiają przede wszystkim na samochodach spalinowych. 

Czytaj także